Zarejestruj    Zaloguj    Dział    FAQ

Strona główna forum » Potrzeby DUCHA i Duszy » TAJEMNICE UMYSŁU




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: PSZESZCZEPY - zmowa milczenia
 Post Napisane: 10 września 2013, o 12:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Nowy pomysł eutanazistów: Psychicznie i nieuleczalnie chorzy na narządy!
Obrazek

Lekarz, który czasem leczy, a czasem zabija, to już nie jest ten sam lekarz, który tylko leczy.
Prawdę tę niezwykle mocno przypominają belgijscy eutanaziści, który wpadli na pomysł, by wykorzystywać eutanazjowanych na narządy.

Pomysł taki sformułowali lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Leuven podczas konferencji naukowej w Wielkiej Brytanii poświęconej chirurgii klatki piersiowej.
Ich zdaniem pacjenci zabici w procedurze eutanazji mogą być jeszcze użyteczni, bowiem można od nich pobrać narządy.

I nie jest to tylko pomysł, ale już rzeczywistość.
W Belgii ponad 12 procent przeszczepów płuc dokonywanych jest od pacjentów zabijanych podczas eutanazji.
W liczbach bezwzględnych oznacza to sześciu zabitych pacjentów i sześć przeszczepów. Trzech z eutanazjowanych cierpiało na poważne schorzenia neurologiczno-mięśniowe, a trzech było psychicznie chorych.
Lekarze byli zachwyceni skutecznością tych przeszczepów.

Nieco mniej zachwyceni są jednak bioetycy, którzy przypominają, że taki proceder może doprowadzić nas do myślenia o niepełnosprawnych, szczególnie chorych psychicznie, jak o wygodnym, bo przenośnym worku z narządami, które można uzyskać dzięki eutanazji. Trudno też nie dostrzec, że lekarze mają liczne sposoby, by przekonać, na przykład osoby cierpiące na depresję (a w Belgii można zabić człowieka tylko dlatego, że cierpi on na depresję i stracił pocczucie sensu istnienia), że eutanazja będzie nie tylko metodą nie tylko przerwania cierpień, ale i pomocy innym.

TPT/BioEdge.org
http://www.fronda.pl/a/nowy-pomysl-euta ... 30557.html

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 10 września 2013, o 12:18 
 


Góra 
  
 
 Tytuł: Trwa zmowa milczenia wokół zabijania ludzi- PRZESZCZEPY
 Post Napisane: 6 października 2013, o 10:28 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Rozmowa z o. dr. Jackiem Norkowskim OP...Obrazek
Trwa zmowa milczenia wokół zabijania ludzi


Podczas pobrania narządów śmierć jest mocno nienaturalna. Polega na przecięciu powłok od mostka do spojenia łonowego, bez znieczulenia, tylko z podaniem środków zwiotczających mięśnie i na wycięciu narządów. Człowiek może odczuwać niezwykły wprost ból. Gdy w tle toczy się dyskusja o zabijaniu zwierząt, pomijanie milczeniem kwestii zabijania ludzi wydaje mi się przedziwne - mówi o. dr Jacek Norkowski, autor książki pt. "Człowiek umiera tylko raz".



Uważa Ojciec, że tak zwana śmierć mózgowa to fikcja, a przecież pojęcie to stanowi kryterium, na podstawie którego obecnie w bardzo wielu przypadkach orzeka się zgony pacjentów.
- Śmierć mózgowa to wyłącznie stan prawny. Bo czy człowiek może umrzeć wyłącznie w wyniku tego, że zbierze się trzech innych ludzi i złoży trzy podpisy na odpowiednim formularzu?
Jeżeli wierzy się w magię, to być może tak, ale zwykle tak się nie dzieje.



Ludzie umierają dlatego, że dochodzi do zatrzymania krążenia, krew przestaje płynąć, a po jakimś czasie – w zwykłej temperaturze jest to pomiędzy 20 a 30 minut – można mówić o śmierci organizmu. Jeśli zaś zmiany są nieodwracalne wtedy nie można już dokonać skutecznej resuscytacji. Wtedy też wiemy, że człowiek umarł.



Są różne teorie na ten temat, ale na razie nie potrafimy inaczej stwierdzić śmierci człowieka, czyli w sposób możliwy do wychwycenia uznać, że dusza w tym konkretnie momencie opuszcza ciało. Na razie jedyna pewna, stosowana od wieków metoda orzeczenia zgonu opiera się na wiedzy, że człowiek przestaje żyć po pewnym czasie od zatrzymania akcji serca.



Śmierć mózgowa to natomiast posiadające moc prawną stwierdzenie, że człowiek pozostający w głębokiej śpiączce połączonej z bezdechem nie rokuje szansy na wyleczenie, w związku z czym możemy uznać go za martwego.
Taką właśnie propozycję zawarto w Dokumencie Harwardzkim w 1968 roku i taka jest rzeczywista logika takiego orzecznictwa.
W momencie orzeczenia śmierci mózgowej człowiek przestaje być pacjentem, pełnoprawnym obywatelem, staje się natomiast „zwłokami z bijącym sercem”, od których można pobierać narządy.
Jest to konwencja, śmierć w znaczeniu społecznym, a nie biologicznym czy nawet psychologicznym.
Naukowcy, którzy zajmują się tym problemem (i ja do nich należę) twierdzą natomiast, iż człowiek może zachować odczuwanie bólu oraz pewien stan świadomości.



W jaki sposób zatem doszło do ustanowienia takiego kryterium orzekania śmierci?



- Tylko jeden pan profesor Jan Talar zrehabilitował około dwustu osób, o których mówiono rodzinom, że w ich przypadkach nic już się nie da zrobić i trzeba wyrazić zgodę na pobranie narządów.


Profesor zajmował się mniej więcej dwustu pacjentami w takim stanie, spośród których wielu przywrócił do pełnej bądź choćby tylko częściowej sprawności.
Nie twierdzę, że przeprowadzono wobec nich wszystkich procedury stwierdzenia śmierci mózgowej.

Samo wchodzące w skład tych procedur tzw. badanie bezdechu tak bardzo uszkadza mózg, że niezwykle utrudnia – o ile nie całkowicie uniemożliwia - dalszą rehabilitację. Polega ono na odłączeniu respiratora na dziesięć minut i powoduje załamanie krążenia krwi w mózgu, czyli, jak mówi prof. Coimbra zajmujący się tym problemem od wielu lat: uszkadzamy mózg po to, żeby stwierdzić, iż jest uszkodzony.



O takiej postawie decyduje totalny utylitaryzm zakorzeniony w głowach członków komisji harwardzkiej, która orzekła, iż mamy pewną grupę chorych, znajdujących się w stanie tzw. przedłużonej śpiączki, a nie leczonych na oddziałach intensywnej terapii, zaś z drugiej strony, potrzebujemy narządów do przeszczepów.
Żeby rozwiązać tę sprawę, sformułowano dla komisji cel: naszym celem jest uznanie nieodwracalnej śpiączki za śmierć człowieka.



W medycynie do odkryć naukowych dochodzi się poprzez badania, eksperymenty na grupach chorych, poprzez wielokrotne weryfikacje wyników. Odkrycia, jak we wszystkich naukach empirycznych, podlegają tez falsyfikacji. Gdyby chociaż jeden przypadek zaprzeczał jakiejś teorii, przesądza to o jej obaleniu. W tym przypadku żadna weryfikacja nie nastąpiła, po prostu zadekretowano, że tacy ludzie są martwi. Natomiast pojawiające się raz po raz przypadki, że któryś kolejny chory, już po orzeczeniu jego śmierci otwiera oczy, na przykład tuż przed pobraniem narządów, nadal nie falsyfikują tej teorii, wbrew wszelkim zasadom. Jest to po prostu pseudonauka.



Czym różni się śpiączka od śmierci mózgowej?



- Śmierć mózgową orzeka się po stwierdzeniu u pacjenta śpiączki połączonej z bezdechem. Przeprowadza się badania odruchów w obrębie głowy. Brak reakcji bólowej, brak odruchów oraz brak reakcji na wstrzyknięcie zimnej wody do ucha to jest mniej więcej to, co lekarz musi przeprowadzić.
Drugim etapem jest badanie bezdechu, czyli wyłączenie respiratora na określony okres, w niektórych krajach dwie, trzy minuty, pięć, a w Polsce dziesięć. W opinii wielu specjalistów może to doprowadzić do śmierci badanego, a w żadnym wypadku nie służy jego interesowi, jest więc niezgodne z zasadami etycznymi.



Czyli nie przesłanki racjonalne, ale interesy stoją za tym procederem. O co toczy się gra?



­ - Interesy, ale też i hasło, które wielu „kupiło”: że śmierć dawcy nie jest taka zwykła, jak w przypadku innych ludzi, bo przecież pomagamy tylu innym.
Uważam, że nie należy nigdy poświęcać życia jednego człowieka dla dobra innego, co jest zasadą ogólną płynącą z tradycji chrześcijańskiej, z nauczania Kościoła, ze świętości życia oraz wymogu jego poszanowania od momentu poczęcia do naturalnej śmierci.
Podczas pobrania narządów śmierć jest mocno nienaturalna. Polega na przecięciu powłok od mostka do spojenia łonowego, bez znieczulenia, tylko z podaniem środków zwiotczających mięśnie i pobraniu narządów...
Czyli człowiek może odczuwać niezwykły wprost ból. Gdy w tle toczy się dyskusja o zabijaniu zwierząt, pomijanie milczeniem kwestii zabijania ludzi wydaje mi się przedziwną sprawą.



Które spośród znanych przypadków śmierci mózgowej najbardziej zapadły Ojcu w pamięć?



- Powiem o dwóch przypadkach, w których dopełniono już wszelkich formalności umożliwiających pobranie narządów. Za granicą ukazało się w ostatnich latach wiele publikacji dotyczących Zachariasza Dunlopa, który spadł z quada a lekarze orzekli, że już nie żyje. Rodzinie pokazywano fotografie i wyniki badań mające świadczyć, iż jego mózg już praktycznie nie istnieje, wszystko tam jest już martwe. W trakcie pogrzebu Dunlopa dwoje jego kuzynów-pielęgniarzy zauważyło jednak na ciele „zmarłego” pewne reakcje bólowe. Zbadali go i stwierdzili, że mężczyzna w rzeczywistości żyje. Po rehabilitacji, upływie kilku zaledwie miesięcy Dunlop wrócił do swojej miejscowości. Z kolei pani Thomas również wybudziła się na kilka godzin przed pobraniem narządów, gdy już wszystko było przygotowane do przeprowadzenia operacji.



Te przykłady to zaledwie czubek góry lodowej. Ogromna większość w ogóle nie przedostaje się do mediów.



Jak ocenia Ojciec stan świadomości społecznej? Toczy się szeroka kampania na rzecz pobierania narządów, w pewnym momencie włączył się do niej, niestety, także Kościół, który przecież ze swojej istoty stoi na straży życia.



- Nie cały Kościół, ale niektórzy księża i biskupi. Natomiast osobiście znam grupę lekarzy, którzy jako ludzie wierzący, a równocześnie specjaliści w tej dziedzinie walczą w ramach Papieskiej Akademii Pro Vita, na uniwersytetach, na konferencjach, by Kościół wreszcie zmierzył się z tym tematem. Papież Benedykt XVI napisał, że narządy można pobierać wyłącznie od osób „rzeczywiście zmarłych” i w ani jednym miejscu nie stwierdził, iż rzeczywistą śmiercią człowieka jest śmierć mózgowa. Powoływanie się zatem na podpisany przez Jana Pawła II w 2000 r. dokument mówiący iż „wydaje się”, że śmierć mózgową można uznać za rzeczywisty zgon, jest zatem nieuprawnione. Od tego czasu jesteśmy już na innym etapie w medycynie czy bioetyce i formułując opinię Kościoła warto brać to pod uwagę.



Wydaje mi się, że jak na razie przeważa propaganda na rzecz transplantologii, natomiast realnej dyskusji obserwujemy bardzo niewiele. Ogół opinii społecznej jest zdezorientowany co do tego problemu. Niemniej w krajach zachodnich zaobserwować można znacznie większą otwartość na dyskusję. Nieufność ludzi jest też tam dużo większa. Ten fakt przyczynił się do tego, że większość przeszczepów najczęściej pobieranego organu – nerki - pochodzi od dawców żyjących i normalnie funkcjonujących (jak znany w Polsce bokser Przemysław Saleta, który oddał swoją nerkę córce), nie zaś po stwierdzeniu śmierci mózgowej.

Odnośnie społecznej świadomości – miałem raz spotkanie ze studentami późniejszych roczników Uniwersytetu Medycznego w Warszawie, którzy bardzo mało wiedzieli na ten temat. Mówi się z reguły studentom na zajęciach pewne ogólniki, nie wchodząc w szczegóły.



Jednym z podstawowych problemów związanych z transplantacjami jest zasada domniemanej zgody dawcy. Człowiek, który nie zgłosił się do Centralnego Rejestru Sprzeciwów w Warszawie (formularz znajduje się na stronie internetowej PolTransplantu – każdy powinien go pobrać, wypełnić i wysłać listem zwykłym bądź poleconym) jest traktowany jako ten, który zgadza się na pobranie narządów. Jest to, moim zdaniem kategoria prawna, która powinna zostać usunięta.



Procedury stosowane w medycynie ciągle są nastawione na pobieranie narządów, a nie na ratowanie życia chorych, najczęściej ofiar wypadków komunikacyjnych. Potrzebny jest nacisk społeczny, ponieważ o aktualnym stanie prawnym zdecydował Sejm i jego komisje, które wprowadziły sprzeczną z zasadami nauki definicję śmierci, a także towarzyszące jej zasady postępowania personelu medycznego. Ciągle nie ma otwartej dyskusji na ten temat, a wśród lekarzy panuje niechęć do zabierania głosu ze względu na wiążący się z tym ostracyzm.



Uświadamianie tego, czym jest śmierć mózgowa nie jest jednak akcją przeciwko komukolwiek, przeciwko transplantologii, ale wołaniem o sprawiedliwe postępowanie wobec wszystkich chorych, których powinniśmy leczyć, także tych z uszkodzeniem mózgu. Jeśli możliwe jest dokonywanie przeszczepów z przyczyn etycznych, wolno nam je robić.



Transplantacje wiążą się z ogromnym biznesem. Czy to jego lobbing wywołał milczenie na ten temat?



- Biznes na pewno jest wielki. Po przeszczepach zużywa się ogromne ilości leków, m.in. immunosupresyjnych. Biorca cały czas, do końca życia musi zażywać medykamenty, nie jest to już człowiek zdrowy. Na pewno więc zainteresowane są tą grupą docelową firmy farmaceutyczne, bowiem w krajach Unii Europejskiej pacjent po przeszczepie kupuje leki warte kilkadziesiąt tysięcy euro rocznie! Jest to pieniądz, po który warto się schylić. A skoro firmy farmaceutyczne są jednym z głównych reklamodawców, to wiadomo, że media nie będą sobie pozwalały na lansowanie treści, których nie życzy sobie sponsor.



Niedawno ukazała się Ojca książka pt. „Człowiek umiera tylko raz”, już druga na temat, o którym rozmawiamy.



- Pierwsza („Medycyna na krawędzi”, Polwen 2011) miała charakter bardziej naukowy. Uważałem, że trzeba najpierw z takiego właśnie punktu widzenia pokazać i przedyskutować ten problem. Druga, wydana ostatnio, trochę szerzej mówi o sprawach etycznych, ale ogólnie rzecz biorąc, jest bardziej skrótowa i przystępniejsza. Przeznaczona do szerszego kręgu osób, niekoniecznie specjalistów w tych dziedzinach, zawiera natomiast wszystkie podstawowe informacje. Przytaczam też np. stanowisko powołanej przy prezydencie Stanów Zjednoczonych komisji, zalecającej wycofanie się z używania terminu śmierci mózgowej.
Komisja zburzyła fundamenty wcześniejszej propagandy uznając, że przynajmniej w niektórych przypadkach przed pobraniem narządów nie dochodzi do biologicznej śmierci dawców. To krok w dobrą stronę.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Roman Motoła


Read more: http://www.pch24.pl/trwa-zmowa-milczeni ... z2gw51IKPq


http://www.pch24.pl/trwa-zmowa-milczeni ... 527,i.html

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bogowie tego świata DECYDUJĄ - O życiu i śmierci
 Post Napisane: 6 października 2013, o 10:36 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Prof. Jan Talar: lekarze pobierają organy od żywych ludzi
Obrazek

Skandal podczas sympozjum naukowego w Poznaniu. Podczas jednego z wykładów prof. Jan Talar zajmujący się wybudzaniem chorych ze śpiączki wygłosił kontrowersyjne zdanie, że nie istnieje śmierć pnia mózgu, a organy do przeszczepów pobierane są od osób żywych - informują "Fakty" TVN.

Zarzucił też lekarzom, że pacjentów z podejrzeniem śmierci pnia mózgu nie ratują tak intensywnie, jak powinni. - Nie udało się w XXI wieku pobrać narządów od osoby zmarłej, a więc co robimy? Pobieramy narządy od osoby żyjącej - mówił prof. Jan Talar.

Stwierdzenie to wywołało ogromne oburzenie wśród anestezjologów obecnych na sympozjum. W ich opinii profesor nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie swoich tez. Lekarz są przekonani, że tego typu stwierdzenia wyrządzają więcej szkody niż pożytku.
- Pacjent, który ma podejrzenie śmierci pnia mózgu, jest leczony z zastosowaniem wszystkich dostępnych udokumentowanych medycznie metod - tłumaczył w TVN24 prof. Tomasz Trojanowski z Katedry i Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Zdaniem lekarzy obecnych na sympozjum orzekanie śmierci pnia mózgu jest obwarowane wieloma rygorystycznymi przepisami i nie może tu być mowy o zaniedbaniach.
Takie orzeczenie podejmowane jest komisyjnie dopiero po przeprowadzeniu licznych badań. Organy do przeszczepu pobiera się tylko w przypadku, gdy rodzina pacjenta wyrazi taką zgodę.

W zeszłym roku w Polsce organy pobrano od 615 zmarłych dawców.

Źródło: "Fakty" TVN, TVN24
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... aid=1116f4
.
http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001, ... SlotII3img

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Ujawniam prawdę o transplantacjach
 Post Napisane: 9 października 2013, o 17:34 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Ujawniam prawdę o transplantacjach: materiał mrożący krew w żyłach! [+18] Zgłoś się do Centralnego Rejestru Sprzeciwów, inaczej pobiorą Twoje narządy na żywca!

Posted by Jarek Kefir w dniu 9 Październik 2013

Cyt. “
Wszystkim transplantologom składam serdeczne życzenia z okazji obchodzonego 26 stycznia Dnia Transplantacji i przepraszam, że narażam na szwank waszą karierę, reputację i sytuację finansową.

A wszystkim idealistycznie zaprogramowanym przez media potencjalnym „dawcom” narządów („Nie zabieraj swoich narządów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są one tylko na ziemi”) radzę zapoznać się z tym mrożącym krew w żyłach tematem, zanim znajdziecie się na stole sekcyjnym, pozbawieni możliwości nie tylko ucieczki, ale nawet wydania szeptu protestu. Twoje narządy nie są potrzebne w niebie, tam ich po śmierci nie zabierzesz, bo tam nie zabierzesz nic, one są potrzebne TOBIE, tu i teraz. A obowiązkiem lekarzy jest ratować TWOJE zagrożone życie, a nie kombinować, ile szpital zarobi przerabiając cię na podroby do przeszczepów. Twoje życie jest równie ważne, jak życie biorców, czekających na przeszczep. Najpierw zadbaj o siebie, a dopiero potem myśl o bliźnim. Nawet w Biblii jest napisane „kochaj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO”. Dlaczego więc miałbyś nie kochać siebie i swojego ciała? To nie jest zabronione!

Jak zwykle przypomnę moje credo: piszę to jako osoba całkowicie neutralna światopoglądowo, nienależąca do żadnego jednomyślnego stada (ani religijnego, ani ateistycznego). Wychowano mnie raczej liberalnie (w dosłownym, a nie obecnym, politycznie poprawnym znaczeniu tego słowa), czyli pozwolono mi dochodzić do rozumu własnymi drogami. Dzięki temu mogłam zapoznać się z poglądami wszystkich frakcji i odłamów, zarówno z prawa, jak i z lewa, a następnie przepuścić to wszystko przez swój własny rozum. A to, co z tego wyszło przedstawię w niniejszym wpisie.

Zacznę jak Alfred Hitchcock od trzęsienia ziemi, a potem postaram się, żeby napięcie wzrosło jeszcze bardziej.

A więc trzymajcie się krzesła…
Wiadomość pierwsza: wszystkie narządy, jakie można pobrać od jednego dawcy mają wartość 2 mln $!
Druga wiadomość jest taka, że nie wszystkie pobrane narządy przeznaczone są do ratowania życia.

Wiadomość pierwsza: wszystkie narządy, jakie można pobrać od jednego dawcy mają wartość 2 mln $!
Druga wiadomość jest taka, że nie wszystkie pobrane narządy przeznaczone są do ratowania życia.

Trzecia wiadomość: narządy pobrane ze zwłok (mówiąc kolokwialnie: od trupa) nie nadają się do przeszczepu. Narządy muszą być pobrane od żywego człowieka.
Z tego powodu pojawiło się takie budzące makabryczne skojarzenia pojęcie jak „zwłoki z bijącym sercem”. Kiedy rodzina widzi swojego krewnego, który jest ciepły, oddycha (najczęściej z pomocą respiratora) i wygląda jakby mocno spał nie jest w stanie uwierzyć, że to są „zwłoki”.

Jeszcze zupełnie niedawno za kryterium śmierci uznawano ustanie krążenia i oddychania. Człowiek wydawał tzw. „ostatnie tchnienie” i wtedy był uznawany za zmarłego. Ale wraz ze śmiercią ciała umierają również narządy, a do tego nie można przecież dopuścić, bo światem rządzi bóg Mamon, a gdzie mówią pieniądze, tam prawda i moralność milczą.

W 1968 roku na Uniwersytecie Harwardzkim w USA zwołano komisję, która tak oto powiedziała o tym czego od niej oczekiwano:

Naszym zadaniem jest uznanie nieodwracalnej śpiączki za śmierć człowieka.

Dlaczego komisja otrzymała takie zadanie? Chodziło o uchronienie dr Christiaana Barnarda z RPA przed zarzutem zamordowania pacjenta, od którego pobrał serce do przeszczepu. Nota bene pacjent z przeszczepionym sercem długo się nim nie nacieszył, bo żył zaledwie 18 dni. Pokazany we wczorajszych Faktach lekarz czekający na serce otrzymał je, ale po miesiącu również zmarł. Na raka. Nie bądźmy jednak tak pesymistyczni, niektórym udaje się pożyć dłużej.

I tu przechodzimy do kontrowersyjnego tematu:
Czy lekarz ma prawo zrezygnować z ratowania życia pacjenta, żeby pobrać od niego narządy?

Czy „dawca” nie ma prawa żyć, a „biorca” takie prawo ma?
Kto o tym decyduje?
Czyżby względy finansowe?!


Jeszcze do niedawna byłam „racjonalistką” i wierzyłam w lekarzy i naukę.
Niestety, przeżyłam ostry kryzys wiary, a zamiast tego zaczęłam myśleć.
Samodzielnie!
To nie boli, naprawdę.
Zamiast ślepo ufać autorytetom lepiej kierować się własnym rozumem, zwłaszcza w cywilizacji, w której rządzi pieniądz i karierowiczostwo.

Dziś za kasę kupuje się wszystko, z wyjątkiem inżynierów.
Bo gdyby inżynierowie byli przekupni zaczęłyby się walić te wszystkie wspaniałe wieżowce, będące pomnikami bogactwa i potęgi elit świata, a do tego dopuścić nie można.
Ludzie mogą umierać, ale wieżowce walić się nie mogą.
Na chorobach i śmierci można przecież dobrze (a nawet bardzo dobrze) zarobić, choćby handlując pigułkami i narządami.
I karierę można wielką zrobić: PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił nerkę, PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił serce, PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił mózg… ups, przepraszam, mózgów jeszcze nie przeszczepiają, ale to tylko kwestia czasu. I jeszcze: NAJLEPSZY CHIRURG w mieście, NAJLEPSZY CHIRURG w kraju, NAJLEPSZY CHIRURG w świecie…
A teraz, drogi czytelniku, uważaj:
http://kefir2010.wordpress.com/2013/10/ ... -na-zywca/

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ujawniam prawdę o transplantacjach
 Post Napisane: 9 października 2013, o 18:00 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Zgodnie z prawem polskim, obowiązuje domniemana zgoda na bycie dawcą, co oznacza, iż w przypadku braku sprzeciwu, uznaje się daną osobę potencjalnym dawcą narządu. Jednak w Polsce jak i na Świecie promuje się noszenie oświadczenia woli, które jest wyrażeniem woli osoby, który taki dokument posiada.

Dawcą pośmiertnym może zostać osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu w formie wpisu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów.

https://www.dawca.pl/jak-zostac-dawca/dawstwo-narzadow


Czyli, jeśli trafisz do szpitala w stanie ciężkim, z uszkodzonym mózgiem, nieprzytomny, nie mogący mówić, a tym samym wyrazić sprzeciwu, staniesz się potencjalnym dostarczycielem części zamiennych dla innych.
Ciebie wypatroszą, a twoje podroby uszczęśliwią tych, którzy z jakiegoś powodu doprowadzili swoje serca, nerki, wątroby i trzustki do stanu nie nadającego się do dalszej używalności.
Może jedli za tłusto, może za kołnierz nie wylewali, może żarli jakieś frankenfoody GMO i popijali je Colą Light, a może biedacy byli całkiem niewinni, tyle tylko, że mieli pecha i urodzili się z niewłaściwym zestawem genów. Ale czy to twoje zmartwienie? Czy ty nie masz prawa do swoich narządów, skoro tak o nie dbałeś, że aż stały się cennym obiektem pożądania dla innych?
A teraz przyjrzyjmy się „kryteriom orzekania śmierci”.

Aby stwierdzić zgon potrzebni są 3 lekarze, w tym anestezjologi i neurolog.
Do momentu złożenia przez nich podpisu na karcie zgonu pacjent uważany jest za żywego. A po złożeniu tegoż podpisu staje się martwy.
Jakim cudem?
Na zasadzie konsensusu.
Lekarze jednogłośnie orzekają „śmierć mózgową”.
Problem jednak w tym, że nikt nie wie, co to takiego ta „śmierć mózgowa”.
Nawet najnowocześniejsze urządzenia badawcze nie są w stanie stwierdzić zgonu.

Jest to rzecz subiektywna, i właśnie dlatego komisja harwardzka otrzymała (na zlecenie transplantologów!) zadanie stworzenia definicji, która będzie obowiązywała wszystkich lekarzy.
Wszyscy słyszeliśmy o przypadkach ludzi uznanych za zmarłych, odstawionych do kostnicy, a po kilku godzinach lub nawet dniach wracających do świata żywych, co stanowi najlepszy dowód na to, że śmierć jest rzeczą względną i trudno diagnozowalną.

Na świecie żyje i cieszy się pełnym zdrowiem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym mnóstwo ludzi, u których orzeczono śmierć pnia mózgu.

W Polsce najbardziej znany jest przypadek Agnieszki Terleckiej i Zachariasza Dunlopa z USA.
Oba przypadki opisuje Elżbieta Isakiewicz w Tygodniku Powszechnym (gorąco polecam ten znakomity artykuł!).

A co się dzieje, jeśli w końcu uda się pobrać i przeszczepić narząd?
Czy przeszczep radykalnie i pozytywnie zmienia sytuację chorego?

Niestety nie. Ryzyko zgonu po przeszczepie, nawet nerki, nie mówiąc o sercu, jest znaczne.
Przeszczep nerki kosztuje ok. 70 tysięcy złotych i wprawdzie zwalnia z dializ, co przynosi jakieś oszczędności (w królestwie boga Mamona wszystko przeliczamy na pieniądze), ale w tym czasie biorca stale walczy ze swoim organizmem, który dąży do odrzucenia obcego organu, a to wymaga stałego przyjmowania leków immunosupresyjnych, które mają bardzo poważne skutki uboczne (podwyższone ryzyko infekcji, większe ryzyko zachorowania na nowotwory i nadciśnienie) i oczywiście również dużo kosztują.
Najgorsza wiadomość jest taka, że przeszczepiona nerka przetrwa maksymalnie 15 lat.


Następna nerka przetrwa już tylko kilka lat, a kolejna jeszcze krócej.

To rodzi stałe zapotrzebowanie na nerki, a więc potrzebni są kolejni dawcy, żywi lub martwi, a w końcu pacjent (jeśli przeżyje) i tak wraca do punktu wyjścia, czyli na dializy.

Wróćmy jeszcze na chwilę do sytuacji dawcy.

Lekarze, którzy ślubowali pomagać w cierpieniu i ratować życie nie powinni zachowywać się jak hieny cmentarne, wyrywające narządy z ciał pacjentów, którzy nie są w stanie się bronić.

Kto ma prawo skazywać na śmierć jedną osobę, żeby ratować życie innej, a choćby nawet i kilku osób? Wydaje się to wyjątkowo niemoralne i niszczy zaufanie pacjentów i ich rodzin do lekarzy i szpitali.
Lekarze narzekają, że pacjenci ich nie słuchają, że im nie wierzą i że coraz częściej nie godzą się na leczenie i zabiegi i że z tego powodu odechciewa się pracować w tym zawodzie – jest to tendencja światowa.
Uruchomiono nawet linię telefoniczną dla lekarzy zmagających się z „trudnymi” pacjentami, a popularne seriale telewizyjne
(dr House, Ostry dyżur) zostały zaprzęgnięte w akcję ośmieszania zbuntowanych pacjentów.
Czyż to wszystko nie świadczy o zaniku prestiżu tego zawodu?
Czas najwyższy zrobić z tym porządki, ale nie metodą siłową, bo to przyniesie jeszcze gorsze efekty.

Zabicie człowieka przez lekarza, nawet w celu (rzekomego) ratowania zdrowia i życia innych, powinno być uznane za wyjątkowo odrażające przestępstwo i surowo karane, ponieważ jest to zabójstwo z zimną krwią i dla zysku, co więcej, dokonane przez osobę, której obowiązkiem jest ratowanie życia.

Lekarz ma obowiązek leczyć i ratować każdego pacjenta, a nie tylko tego, na którym szpital może więcej zarobić!!!

Lekarz, zamiast czytać foldery reklamowe firm farmaceutycznych i słuchać sprawozdań szpitalnych ekonomistów, powinien dokształcać się na własną rękę, dzięki czemu dowiedziałby się, że np. hipotermia pozwala uratować 60% pacjentów z orzeczeniem śmierci pnia mózgu, a tromboliza zapobiega obrzękowi mózgu spowodowanemu zatorami w tętniczkach.
Zamiast tego, bez wiedzy i zgody rodziny, na 2 do 10 minut wyłącza się respirator, żeby sprawdzić, czy pacjent podejmie samodzielne oddychanie.
Jeśli nie podejmie, następuje nieodwracalne uszkodzenie mózgu.
Uszkadza się mózg po to, żeby orzec, że mózg jest uszkodzony!


Ale gdyby pozwolić pacjentowi na spokojne dojście do siebie pod respiratorem przez kilka dni mogłoby się okazać, że oddech samoistnie powrócił, a stan pacjenta się poprawia. Kolejny poważny problem, o którym pacjenci, a więc potencjalni dawcy narządów nie mają pojęcia, to sam proces pobierania narządów.

Przy rozcinaniu ciała „zmarłego” i w czasie pobierania narządów odnotowuje się skok ciśnienia, przyspieszony puls oraz reakcje bólowe.
Z tego powodu 1/3 brytyjskich lekarzy podaje „zwłokom” środki przeciwbólowe.


W latach 90 prof. Keith Andrews udowodnił, że „wegetatywni” pacjenci są świadomi, wiedzą jak się nazywają, ile mają dzieci, jaką muzykę lubią, a jakiej nie, a mimo to są lekarze, którzy twierdzą, że ci ludzie nie żyją lub że są „warzywami”.

Takich ludzi są tysiące, tysiące narządów się „marnują”, więc rodzi się pokusa, żeby uznać „trwałą utratę ŚWIADOMOŚCI” jako nowe kryterium orzeczenia śmierci.

Transplantologia rodzi też inne problemy, np. terror transplantacyjny, polegający na żądaniu tkanek i narządów od krewnych i przyjaciół, a nawet poczynanie dzieci po to, żeby dzięki ich szpikowi lub komórkom macierzystym ratować życie starszego rodzeństwa.

Medycyna zabrnęła w ślepy zaułek.
Z powodu niepohamowanej żądzy pieniądza i kultu technologii nie informuje się pacjentów, że mogą uniknąć przeszczepu serca przechodząc na dietę warzywno-owocową, dzięki której wyleczą się z nawet najbardziej zaawansowanej choroby wieńcowej.
Zdecydowanie lepiej jest zachować swoje własne serce, niż żyć z przeszczepem.
Zamiast polować na cudze nerki należy zatroszczyć się o własne.

Dieta sokowa, raw food, dieta Alleluja, dieta makrobiotyczna czy terapia doktora Gersona wyleczą niemal każdą chorobę i pozwolą uniknąć amputacji nerek oraz każdego innego narządu. Wyleczą też z cukrzycy, nowotworów i wszelkich innych plag współczesnego świata.

——————————————–
Rejestr sprzeciwów dla tych, którzy nie zgadzają się na oddanie narządów do transplantacji http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html
Do potencjalnych dawców i biorców narządów:

NIE MIEJCIE POCZUCIA WINY, ŻE ZGŁASZACIE SIĘ DO REJESTRU SPRZECIWÓW!

Dawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, że ktoś urodził się z wadą genetyczną, że zatruł się truciznami lub że ciężko zachorował!

Nie zachowuj się jak egoistyczna, okrutna hiena i nie atakuj człowieka, który walczy w szpitalu o własne życie!
Nie oskarżaj go o egoizm, że nie chce oddać swoich narządów tobie lub twojemu krewnemu.
Tzw. dawca też ma prawo do życia, a obowiązkiem lekarzy jest ratowanie jego życia i troszczenie się o niego tak samo, jak o ciebie.
To są jego narządy, więc on ma do nich pierwszeństwo.
To nie on miał pecha w życiu, lecz ty, wiec nie obciążaj jego bliskich poczuciem winy i nie nazywaj ich egoistami i zacofanymi ciemniakami.
Pomyśl logicznie: jeśli dawca odda ci narządy, to ty nie umrzesz, ale umrze on – czy tego właśnie pragniesz?
Czy masz sumienie uśmiercić człowieka, żeby uratować swoje życie?

——————————————–
Posłuchajcie (długiej, ale bardzo ciekawej) audycji, w której rozmawiają ojciec Jacek Maria Norkowski (lekarz i Dominikanin), minister Bolesław Piecha (lekarz) i prawnik, senator Zbigniew Cichoń (adwokat):


Źródło: http://astromaria.wordpress.com/
http://kefir2010.wordpress.com/2013/10/ ... -na-zywca/

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Trwa zmowa milczenia wokół zabijania ludzi- PRZESZCZEPY
 Post Napisane: 25 października 2013, o 17:36 
Offline

Dołączył(a): 25 października 2013, o 06:20
Posty: 19
CO ZA BZDURA!!!J
ESTEM ZA PRZESZCZEPEM!!!!
CIEKAWE JAKBY TWOJE DZIECKO POTRZEBOWAŁO NERKI ,SERCA.
COŚ JEST WYJETE Z KONTEKSTU, JEDNOSTKI LEKARZY MORDERCÓW.

MOZE WOGÓLE NIE OPERUJMY PACJENTÓW, BO PRZECIEŻ NARKOZY TEZ NIE IDZIE NA 100% USTAWIC DAWKE.
A JAK JESTES OCZYTANA TO WIESZ, ŻE JEST 10% PACJENTÓW, KTÓRZY SA WSTANIE STWIERDZIC, ŻE NIE DO KONCA USNELI.
A MOZE KRWIODAWCY TEZ NIECH SOBIE DARUJĄ?
A MOZE PRZESZCZEP SZPIKU?
ALE PO CO, PRZECIEŻ TO BOLI.
ZASTANAWIAM SIE NAD SENSEM TEGO, CO CHCIAŁAS OSIĄGNĄC.
MNIE PO ŚMIERCI MOGA POCIĄĆ, SPALIC I ZAKOPAC POD PŁOTEM-NAPEWNO BEDZIE MI WSZYSTKO JEDNO, GDZIE LEZY MOJE GNIJĄCE CIAŁO, NAJWAŻNIEJSZE, GDZIE BĘDZIE MOJA DUSZA I NA TYM TRZEBA SIE SKUPIC.
POWIEM JESZCE WIECEJ, GDYBY OKAZAŁO SIE, ZE MOJE JEDNO Z DZIECI JEST CHORE,
TO POSTARAŁABYM SIĘ O KOLEJNE DZIECKO W CELU POBRANIA KRWI PEPOWINOWEJ, ZEBY URATOWAŁO SIOSTRE.
WARTO ZAUWAZYC, ŻE TYLKO JA ODPOWIEDZIAŁAM NA TWÓJ POST


Ostatnio edytowano 26 października 2013, o 12:13 przez noemi, łącznie edytowano 1 raz
post poprawiono


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Trwa zmowa milczenia wokół zabijania ludzi- PRZESZCZEPY
 Post Napisane: 26 października 2013, o 12:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
kinga to nie jest mój post a art który tu został umieszczony .
Zwróc uwage ze to lekarz ujawnia pewne sprawy , prosty człowiek o nich nie wie.
Możemy rozważac co o tym myslimy ,ale bez wielkich emocji mimo ,że temat jest
bulwersujący i może pobudzac emocjonalnie .

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: O. Jacek Norkowski o śmierci mózgowej
 Post Napisane: 10 czerwca 2014, o 18:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
O. Jacek Norkowski o śmierci mózgowej (komentują , Tomasz Terlikowski i prof. Jan Żaryn)

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Trwa zmowa milczenia wokół zabijania ludzi- PRZESZCZEPY
 Post Napisane: 17 lipca 2014, o 18:03 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Anja39 2014-07-14 16:28:36
Ujawniam prawdę o transplantacjach: materiał mrożący krew w żyłach! [+18]
Zgłoś się do Centralnego Rejestru Sprzeciwów, inaczej pobiorą
Twoje narządy na żywca!
Posted on 9 Październik 2013 by Jarek Kefir
Profesor Jan Talar: śmierć mózgowa nie istnieje, a narządy do transplantacji są pobierane od żywych dawców

Cytuję: „
Wszystkim transplantologom składam serdeczne życzenia z okazji obchodzonego 26 stycznia Dnia Transplantacji i przepraszam, że narażam na szwank waszą karierę, reputację i sytuację finansową.
A wszystkim idealistycznie zaprogramowanym przez media potencjalnym „dawcom” narządów („Nie zabieraj swoich narządów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są one tylko na ziemi”) radzę zapoznać się z tym mrożącym krew w żyłach tematem, zanim znajdziecie się na stole sekcyjnym, pozbawieni możliwości nie tylko ucieczki, ale nawet wydania szeptu protestu. Twoje narządy nie są potrzebne w niebie, tam ich po śmierci nie zabierzesz, bo tam nie zabierzesz nic, one są potrzebne TOBIE, tu i teraz. A obowiązkiem lekarzy jest ratować TWOJE zagrożone życie, a nie kombinować, ile szpital zarobi przerabiając cię na podroby do przeszczepów. Twoje życie jest równie ważne, jak życie biorców, czekających na przeszczep. Najpierw zadbaj o siebie, a dopiero potem myśl o bliźnim. Nawet w Biblii jest napisane „kochaj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO”. Dlaczego więc miałbyś nie kochać siebie i swojego ciała? To nie jest zabronione!
Jak zwykle przypomnę moje credo: piszę to jako osoba całkowicie neutralna światopoglądowo, nienależąca do żadnego jednomyślnego stada (ani religijnego, ani ateistycznego). Wychowano mnie raczej liberalnie (w dosłownym, a nie obecnym, politycznie poprawnym znaczeniu tego słowa), czyli pozwolono mi dochodzić do rozumu własnymi drogami. Dzięki temu mogłam zapoznać się z poglądami wszystkich frakcji i odłamów, zarówno z prawa, jak i z lewa, a następnie przepuścić to wszystko przez swój własny rozum. A to, co z tego wyszło przedstawię w niniejszym wpisie.
Zacznę jak Alfred Hitchcock od trzęsienia ziemi, a potem postaram się, żeby napięcie wzrosło jeszcze bardziej.
A więc trzymajcie się krzesła…
Wiadomość pierwsza: wszystkie narządy, jakie można pobrać od jednego dawcy mają wartość 2 mln $!
Druga wiadomość jest taka, że nie wszystkie pobrane narządy przeznaczone są do ratowania życia.
Często wykorzystywane są one w operacjach plastycznych, a to naprawdę wielki i przynoszący krociowe zyski biznes. Z tego powodu kwitnie (i coraz bardziej rośnie w siłę) potężne podziemie transplantacyjne, które pod względem dochodów już niedługo może dorównać mafii narkotykowej. W każdym razie FBI ma coraz więcej zgłoszeń afer z tym związanych. Nigdy o tym nie słyszeliście? Ale pewnie wiecie ile ważą Grycanki i co powiedział Jacykow?
Trzecia wiadomość: narządy pobrane ze zwłok (mówiąc kolokwialnie: od trupa) nie nadają się do przeszczepu. Narządy muszą być pobrane od żywego człowieka.
Z tego powodu pojawiło się takie budzące makabryczne skojarzenia pojęcie jak „zwłoki z bijącym sercem”. Kiedy rodzina widzi swojego krewnego, który jest ciepły, oddycha (najczęściej z pomocą respiratora) i wygląda jakby mocno spał nie jest w stanie uwierzyć, że to są „zwłoki”.
Jeszcze zupełnie niedawno za kryterium śmierci uznawano ustanie krążenia i oddychania. Człowiek wydawał tzw. „ostatnie tchnienie” i wtedy był uznawany za zmarłego. Ale wraz ze śmiercią ciała umierają również narządy, a do tego nie można przecież dopuścić, bo światem rządzi bóg Mamon, a gdzie mówią pieniądze, tam prawda i moralność milczą.
W 1968 roku na Uniwersytecie Harwardzkim w USA zwołano komisję, która tak oto powiedziała o tym czego od niej oczekiwano:
Naszym zadaniem jest uznanie nieodwracalnej śpiączki za śmierć człowieka.
Dlaczego komisja otrzymała takie zadanie? Chodziło o uchronienie dr Christiaana Barnarda z RPA przed zarzutem zamordowania pacjenta, od którego pobrał serce do przeszczepu. Nota bene pacjent z przeszczepionym sercem długo się nim nie nacieszył, bo żył zaledwie 18 dni. Pokazany we wczorajszych Faktach lekarz czekający na serce otrzymał je, ale po miesiącu również zmarł. Na raka. Nie bądźmy jednak tak pesymistyczni, niektórym udaje się pożyć dłużej.
I tu przechodzimy do kontrowersyjnego tematu:
Czy lekarz ma prawo zrezygnować z ratowania życia pacjenta, żeby pobrać od niego narządy?
Czy „dawca” nie ma prawa żyć, a „biorca” takie prawo ma? Kto o tym decyduje?Czyżby względy finansowe?!
Jeszcze do niedawna byłam „racjonalistką” i wierzyłam w lekarzy i naukę. Niestety, przeżyłam ostry kryzys wiary, a zamiast tego zaczęłam myśleć. Samodzielnie! To nie boli, naprawdę.
Zamiast ślepo ufać autorytetom lepiej kierować się własnym rozumem, zwłaszcza w cywilizacji, w której rządzi pieniądz i karierowiczostwo.
Dziś za kasę kupuje się wszystko, z wyjątkiem inżynierów. Bo gdyby inżynierowie byli przekupni zaczęłyby się walić te wszystkie wspaniałe wieżowce, będące pomnikami bogactwa i potęgi elit świata, a do tego dopuścić nie można. Ludzie …

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Trwa zmowa milczenia wokół zabijania ludzi- PRZESZCZEPY
 Post Napisane: 10 lutego 2015, o 12:24 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Ewa Błaszczyk: nie oddam swoich organów


Ten ciekawy temat poruszony na naszym forum przez Ewę, cytującą Wprost:

Śmierć pnia mózgu nie istnieje.
Lekarze transplantolodzy pobierają organy od żywych ludzi – tak kilkanaście dni temu mówił prof. Jan Talar, który zajmuje się ludźmi znajdującymi się w śpiączce. – Nie jestem za eutanazją.
Nie chciałabym, żeby człowiek zajmował miejsce Pana Boga.
Nie ma Boga, to znaczy wszystko wolno.
A ja takiego świata nie chcę – podkreśla z kolei aktorka Ewa Błaszczyk w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.
Błaszczyk deklaruje, że nie podpisze zgody na to, aby po śmierci pobrać jej organy.


Ewa Błaszczyk: Nie jestem lekarzem, neurologiem, neurochirurgiem.
Wiem tylko, że na świecie istnieje problem określenia śmierci mózgowej.
Na ten temat się rozmawia.
To bardzo trudne, bo niejednoznaczne.
Najwięksi specjaliści zastanawiają się nad tym, gdzie to jest, gdzie jest świadomość.
A mam doświadczenia związane z moim dzieckiem.
Nie byłabym w stanie podjąć takiej decyzji, że ktoś, że ona nie żyje.
I tyle.
Mam też przeczucie, intuicję, wiarę, mam też sygnały i mam za sobą rozmowy z lekarzami, którzy nigdy nie stwierdzili śmierci mózgu.
Raczej mam sygnały, że coś tam jest, że jest jakaś świadomość.
Nie wiem, jakbym się zachowała, gdyby ktoś mnie zaczął przekonywać, udowadniać, że nic w mózgu mojej córki nie ma.
(..)
Natomiast wiem, i mówię to tylko za siebie, że choćby nie wiadomo kto mi udowadniał śmierć mózgu mojego dziecka, to siedziałabym 28 godzin na dobę przy dziecku i wypatrywałabym sygnałów.

Musiałabym wtedy zrobić wszystkie badania jakie są na świecie dostępne, a i tak nie miałabym pewności.
Nie posunęłabym się na milimetr w swoich decyzjach, jeśli nie byłabym w stu procentach przekonana.
Ponieważ nie mam do czynienia z takim zjawiskiem, bo ja z Olą mam kontakt, wiem że mam, to nie myślę, nie chcę nawet o tym myśleć, nie chcę sobie tego wyobrażać…
Zapyta pani: a gdyby…
To się zaczyna nowe opowiadanie.
A gdyby było widać wszędzie totalny brak reakcji: sztywne źrenice, totalnie płaskie EEG…

To?

Nie jestem za eutanazją. Nie chciałabym, żeby człowiek zajmował miejsce Pana Boga. Nie ma Boga, to znaczy wszystko wolno. A ja takiego świata nie chcę.


Na stronie Pol-Transplantu są do pobrania dokumenty. Pani już takie dokumenty wypełniła.

Nie. Nie wypełniłam deklaracji, że chcę oddać swoje organy.


http://m.wprost.pl/tylko-u-nas/id,42120 ... ganow.html

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O. Jacek Norkowski o śmierci mózgowej
 Post Napisane: 23 kwietnia 2015, o 08:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Dla firm farmaceutycznych każdy człowiek po przeszczepie to żyła złota.”
NASZ WYWIAD z o. Norkowskim

Polskie procedury de facto nie przewidują leczenia ludzi z urazem mózgu” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl/wSumie.pl o. Jacek Norkowski OP, dr nauk medycznych, teolog moralista, autor książki: „Człowiek umiera tylko raz”.

wPolityce.pl/wSumie.pl: Śledził Ojciec losy 17-letniego Kamila z Wrocławia, u którego stwierdzono śmierć mózgową i za zgodą ojca ale wbrew woli matki chciano od niego pobrać narządy do przeszczepu?
Chłopak zmarł, ale temat przeszczepów jest aktualny.
Kto miał rację w tym konkretnym przypadku?

O. Jacek Norkowski OP: Moim zdaniem rację ma mama i wszyscy ci, którzy domagali się leczenia. Problem polega na tym, że polskie procedury de facto nie przewidują leczenia ludzi z urazem mózgu.
Wszystko co się robi, to przywrócenie krążenia i obserwowanie, czy stan pacjenta będzie się pogarszał, czy nie.
Gdy się nie pogarsza, to jest dobrze, próbuje się chorego wybudzić itd.
Jeśli natomiast jego stan zaczyna się pogarszać, stosuje się barbiturany, które jednak w przypadku dużego urazu mózgu nie wystarczają.
Wówczas wzrasta ciśnienie śródczaszkowe i dochodzi do wtórnego uszkodzenia mózgu.
W tym czasie zamiast przeprowadzić na przykład kraniotomię
(otwarcie czaszki w celu uzyskania dostępu neurochirurgicznego do mózgu - przyp. red.), którą prof.
Talar jako chirurg powiatowy robił w takich przypadkach już 30 lat temu, to teraz nie robi się nic i czeka, aż stan chorego na tyle się pogorszy, że będzie można orzec śmierć mózgową i zgodnie z prawem pobrać narządy.

Dobrze jest, jak się oczywiście spyta rodzinę o zdanie, ale jeżeli nie zapobiega się rozwojowi obrzęku mózgu, to nie dopełnia się według mnie istotnej części działania lekarskiego, które powinno być obowiązkowe. Więc te procedury są absolutnie wadliwe.

Czy w przypadku Kamila też nie podjęto koniecznych kroków, o których Ojciec mówi?


Nie została wykonana kraniotomia, nie zrobiono też wielu innych rzeczy.
Trzeba monitorować ciśnienie śródczaszkowe i - oczywiście jeśli się ma aparaturę - to powinno się badać również przepływ krwi przez mózg, czyli ukrwienie mózgu.
To jest rutynowe postępowanie na przykład w Stanach Zjednoczonych.
U nas mówi się: „co mogliśmy, to zrobiliśmy”, ale tak naprawdę nie robi się właściwie nic. To, co się dzieje w Polsce, jest po prostu tragiczne.
Polskie procedury właściwie nie przewidują ratowania chorego z urazem mózgu.

Przecież wiadomo, że obrzęk mózgu będzie się powiększał i w związku z tym trzeba natychmiast temu przeciwdziałać.

A u nas tego w ogóle nie ma. Prof. Talara wezwano za późno po to, żeby mieć listek figowy i móc powiedzieć, że nawet Talara wezwaliśmy.
Ale prof. Talar przyjechał w momencie, kiedy Kamil był już na granicy życia i śmierci, można powiedzieć, że w skutek wcześniejszych zaniedbań.


Dlaczego procedury w Polsce są tak szokująco niekorzystne dla pacjentów z uszkodzeniem mózgu?

Te procedury ułatwiają pobieranie narządów.
Tu nie ma jakiejś heroicznej walki o chorego, tylko przywrócenie krążenia po to, żeby narządy były ukrwione, czekanie aż mózg obrzęknie i pobranie narządu.

To jest procedura całkowicie ukierunkowana na pobieranie narządów, nie na leczenie.
Pozostawienie tego bez debaty publicznej jest niedopuszczalne, bo potem mówi się, że wszystko jest zgodne z prawem.
No i jest, bo takie mamy procedury, ale lekarza obowiązuje jeszcze sumienie i zdobywanie dostępnej wiedzy.
Lekarz nie może zasłaniać się procedurami, on powinien działać w interesie chorego.
To jest zasadnicza część powołania lekarskiego.

Czy przeszczepianie narządów z Ojca punktu widzenia w ogóle nie jest do przyjęcia?


Zabrzmi to kolokwialnie i dosadnie, ale ja skupiam się na problemie zabijania ludzi na narządy.
Natomiast problem przeszczepiania narządów jest szerszy, bo można je pobierać w taki sposób, żeby nie powodować śmierci dawcy.

Można zatem pobrać jedną nerkę, tak jak to zrobiono w przypadku Przemysława Salety, który chciał pomóc swojej córce, ale ta nerka już została odrzucona.


Ale można też pobrać kawałek wątroby bez wielkiej szkody dla dawcy, bo mu się ta wątroba zregeneruje i w takich przypadkach nie ma takiego problemu, że musimy poświęcić jedną osobę, żeby ratować inną.
W myśl ogólnych zasad etycznych Kościoła katolickiego i prawa naturalnego można by to zaakceptować z pewnym zastrzeżeniem, że nie wolno nikogo zmuszać do bycia dawcą, bo to mimo wszystko jest pewne ryzyko.

Co jakiś czas słyszymy o kolejnych sukcesach w dziedzinie transplantologii.
Nie robi to na Ojcu wrażenia?


Jest wiele osób, które uważają, że w ogóle jest to trochę błędny kierunek w medycynie.
Ja też uważam, że to jest coś, co się nigdy w nic wielkiego już nie rozwinie i prawdziwym przełomem będzie regeneracja narządów za pomocą komórek macierzystych własnych, a nie pochodzących np. od mordowanych zarodków.
Już teraz pobiera się je od samego pacjenta i technika idzie tak szybko do przodu, że za jakieś 10 lat przynajmniej w krajach bogatszych stanie się to dość powszechne, łącznie z regeneracją mózgu.
Do Polski też to w końcu dojdzie.
I to jest przyszłość.

Każdy przeszczep zostaje odrzucony - taka jest zasada.
Organizm nie uznaje przeszczepu za coś własnego, w związku z czym chory nigdy nie wraca do zdrowia i pełni sił.
Cały czas musi brać leki immunosupresyjne, które są piekielnie drogie.
Człowiek z przeszczepem twarzy szuka teraz pieniędzy na to, żeby opłacić te leki, których koszt to nawet kilkadziesiąt tysięcy euro rocznie.



Te koszty mają znaczenie w dyskusji na temat przeszczepów?


Leki immunosupresyjne zmniejszają sztucznie odporność organizmu, żeby tolerował przeszczep.
Ale to naraża człowiek na śmierć z powodu infekcji i chorób.
Także to nie jest wcale takie szczęśliwe rozwiązanie.
Stoją za tym raczej wielkie pieniądze firm farmaceutycznych, dla których każdy człowiek na przykład z przeszczepioną nerką, bo takich przeszczepów jest najwięcej, to żyła złota. Bo taki chory, albo jego system ubezpieczeniowy, musi wydać kilkadziesiąt tysięcy euro rocznie na to, żeby on żył.


Rozmawiał Bogusław Rąpała
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/20512 ... norkowskim

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Trwa zmowa milczenia wokół zabijania ludzi- PRZESZCZEPY
 Post Napisane: 4 kwietnia 2016, o 15:21 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Przeszczepy są gorsze od kanibalizmu J Rajska, Czapiewski

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PSZESZCZEPY - zmowa milczenia
 Post Napisane: 7 kwietnia 2016, o 16:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
O. Jacek Norkowski o śmierci mózgowej (komentują , Tomasz Terlikowski i prof. Jan Żaryn)



Norkowski za podwazanie smierci mózgowej został ukarany przez WATYKAN !!!

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PSZESZCZEPY - zmowa milczenia
 Post Napisane: 7 kwietnia 2016, o 16:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
.............
Prof Jan Talar prześladowany za to że przywraca do życia zmarłych których narządy chciano sprzedać


w Polsce dokonuje sie eutanazji na chorych w śpiączce ..'

_

teraz ma proces za procesem. bo ktos traci kase ?

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PSZESZCZEPY - zmowa milczenia
 Post Napisane: 7 kwietnia 2016, o 18:28 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 13220
Starcie cywilizacji odc 1 (2013/14)


O. Jacek Maria Norkowski (dr med.), rozmawia o transplantacji, czyli czym jest śmierć mózgowa

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 7 kwietnia 2016, o 18:28 
 


Góra 
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strona główna forum » Potrzeby DUCHA i Duszy » TAJEMNICE UMYSŁU


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Tłumaczenie phpBB3.PL