Zarejestruj    Zaloguj    Dział    FAQ

Strona główna forum » IZRAEL JEHUDIM » TORA -




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: TESZUWA - NAWRÓCENIE
 Post Napisane: 24 lipca 2012, o 15:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:58
Posty: 418
TESZUWA - POWRÓT DO BOGA

Nowy Testament spisano po grecku.
Do nawrócenia odnoszą się w nim dwa słowa: epistrefo – zawracać naokoło,
obrócić się za siebie oraz metanoia, od meta – odmiana i noeo – myśleć, rozumieć, pojmować, oznaczające „odmianę, przemianę umysłu”, czyli poddanie się „zmianie w obrębie myślenia i uczuć”.
Metanoia jest tedy taką przemianą sposobu widzenia siebie i świata, która diametralnie zmienia dotychczasową drogę życiową i duchową i wpływa na
nowe formy postępowania.

Językiem Starego Testamentu jest hebrajski.
W jego tekście często pojawia się słowo teszuwa – starotestamentowe określenie nawrócenia.
Wywodzi się ono od szuw (powrót) i ma kilka znaczeń.
W tekstach rabinackich oznacza skruchę (żal za grzechy, pokutę) i zawrócenie ze źle obranej drogi.
W tekstach mistycznych i poetyckich teszuwa jest symbolem „powrotu do Ziemi Obiecanej” albo „powrotu do Światła Tory”.

Ten sam termin pojmowany bywa w kabale jako „zbawienie”, „wybawienie” i „odpowiedź”.
Kabała uznaje ponadto, że skoro grzech to zboczenie ze ścieżki Boga,
teszuwa wyraża się powrotem na nią w odpowiedzi na wezwanie Boga:
"Izraelu, wróć do Ha Szem, Boga twojego".
Z niej wreszcie wywodzi się przekonanie żydowskich mistyków, że teszuwa została stworzona zanim Elohim Bóg stworzył świat, jest przeto, obok Niebiańskiej Tory, najważniejszym jego fundamentem; „przedwieczną drogą Przedwiecznego” – jak ujął to szesnastowieczny kabalista, Iccak Luria.

Nic więc dziwnego, że teszuwa i powrót do Światła Tory są dla Żyda „unią dwojga”, warunkiem sine qua non zbawienia.
Tak właśnie pojmował tę kwestię apostoł Paweł nim przeciwstawił w swoich "Listach" nieskuteczne zbawczo „prawo martwych uczynków”,
czyli Torę z wszystkimi jej nakazami i zakazami, łasce ofiarowanej ludziom przez Elohim Boga w osobie Jezusa Chrystusa.
No cóż, Paweł wywodził się z faryzeuszy, z tego odłamu ówczesnego judaizmu, który kładł nacisk na literalne trzymanie się zapisów Pisma.
W skutek bliskiego spotkania ze światłem Zmartwychwstałego jego faryzejska umysłowość zaznała przemiany: żydowska teszuwa ustąpiła pola greckiej metanoi.

Faryzeusz stał się apostołem ukierunkowanego przez i na Jezusa epistrefo.
Trzeba zgodzić się z Pawłem, że nawrócenie to przede wszystkim przemiana umysłu.
To otworzenie się na łaskę Elohim Boga i uświadomienie sobie,
że żaden ludzki czyn nie ma mocy zbawczej.

Nikt również nie przeczy, że „nawróceni chrześcijanie” zyskują metanoię.
Nie przypadkowo jednak hebrajska teszuwa zdaje się ów "metanoiczny" aspekt nawrócenia pomijać.
Nie dlatego, iżby teszuwa miała polegać tylko na zewnętrznej przemianie.
Dlatego, że przemiany umysłów mogą być różne.
Metanoię przeżywali nie tylko chrześcijanie.
Także czciciele Hermesa, Serapisa albo Dionizosa.
Metanoia to częsty przypadek w dziejach duchowości, a doświadczył jej Pitagoras, Apolloniusz z Tiany, Muhammad, Guru Nanak.
Są metanoie chrześcijańskie, islamskie, hiduistyczne.
W swym sensie metanoia znana jest również w New Age i stanowi owoc każdej, porządnej, szamańskiej inicjacji.

Zgodnie z żydowską tradycją Paweł warunkował metanoię nawróceniem do jedynego Boga (epistrefo). "Tym w Damaszku najpierw i Jerozolimie, po całej krainie Judei i poganom oznajmiałem, by zmieniać myślenie (metanoein) i zawracać (epistrefein) do Elohim Boga, godne tej zmiany myślenia (metanoias) czyny sprawiając" - pisał.
Szedł wszakże za Jezusem (Jehoszuah) i z Jezusem,
widząc w nim Bożego Syna, ucieleśnienie i dopełnienie Pism.

Sęk w tym, że deifikacja człowieka lub jakiejkolwiek innej istoty, czy to żyjącej w sferze materii czy w najwyższych sferach ducha, stoi w sprzeczności z Dekalogiem,
czyli osią, jądrem, „kręgosłupem” Tory.
Jakkolwiek wyrażana, jest ciężkim grzechem, bałwochwalstwem - duchowym ukierunkowaniem na byt imitujący lub zastępujący Elohim Boga.

Bezsprzecznie metanoia i epistrefo Pawła przyczyniły się do obalenia „bożków”.
Ale – jak świadczy historia chrześcijaństwa - miejsce starych szybko zajęły nowe idole: papieże, święci, błogosławieni, Matka Boska no i oczywiście jej syn, Jezus Chrystus.

Krytykując Torę "martwych uczynków" i ulegając mesjańskiemu milenaryzmowi Paweł ponadto zapomniał, iż żydowska teszuwa koncentruje się na łasce Elohim Boga, ona to bowiem stanowi istotę odrzucanej przezeń Tory.
Ja jestem Ha Szem, Bóg Elohim twój, który wyprowadził cię z ziemi egipskiej, domu niewoli.
Tak brzmi, wedle Żydów, pierwsze przykazanie.
Kabaliści „lokalizują” je w najwyższej bożej emanacji, w Kether (Korona).
Od niej wszystko się zaczyna i na niej kończy.
Wybawicielem, zbawicielem, wyzwolicielem człowieka jest Elohim Bóg i tylko Elohim Bóg. Dlatego: Nie będziesz miał innych bogów obok mnie.

Taka postawa zaś wymaga od człowieka uważności i umiejętności rozeznania duchów. Większość z nich mówi o Elohim Bogu, lecz ku Niemu nie wiedzie.

Naiwnie uważamy, że skoro emanują miłością i ciepłem muszą od Elohim Boga pochodzić. Składamy im hołd świadomie i bezwiednie, darząc zaufaniem, oczekując od nich darów, mądrości, mocy.
Nadymamy się pychą modlitwy za miliony, cierpiętnictwem misji, fanatyzmem wiary w takie czy inne „słowo Boga”.
„No tak - może ktoś powiedzieć - lecz przecież i ty powołujesz się na Biblię”.
Biblia to księga użyteczna, ale tylko księga.
Nie na nią się nawróciłem, nie na Jezusa czy judaizm.
Moje nawrócenie było i jest zawróceniem, powrotem do Elohim Boga.
Wracając doń nie wiedziałem i wciąż nie wiem jaki jest i czy tak naprawdę istnieje.

Zaufałem, zawierzyłem Jedności, z niej bowiem wszystko się bierze i ku niej powraca. Świadomy powrót w wierze do niej - to jest nawrócenie.
Nie dokonuje się ono raz, ale wiele razy.
Mogłoby nie być Biblii, Mojżesza, proroków.
I co z tego?
Elohim Bóg i tak pozostawałby Bogiem teszuwa, bo teszuwa nie przestała by być „przedwieczną drogą Przedwiecznego”.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 24 lipca 2012, o 15:23 
 


Góra 
  
 
 Tytuł: Re: TESZUWA - NAWRÓCENIE
 Post Napisane: 24 lipca 2012, o 15:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:58
Posty: 418
.
ASERET JEMEI TESZUWA

W Pirke Awot (1:6) rabin Jehoszua ben Perachja mówi:
"Osądzaj każdego człowieka według jego zasług".
Ogólnie przyjęta interpretacja tych słów jest taka, iż w przypadku wątpliwości co do tego, czy dana osoba zgrzeszyła czy też nie, powinniśmy przyjąć, że nie zgrzeszyła.

Powinniśmy uznać, że zwykle zachowuje się odpowiednio i że właściwie zachowała się także w tym konkretnym przypadku, co do którego pojawiły się wątpliwości.

Z tymi słowami z pewnością zgodziłby się Rebe Nachman z Bracławia,
ale on idzie jeszcze o krok dalej i mówi, że nawet jeśli grzech został popełniony, powinniśmy grzesznika osądzać w pozytywnym świetle.

Spojrzyj głębiej, poza sam uczynek i dostrzeż iskrę boskości w człowieku.
Zrozum, że w swojej istocie każdy człowiek
jest "chelek Eloka mima'al" - częścią samego Haszem.
Człowieka nie utożsamiamy z jego działaniami, nawet jeśli są one niezwykle ważne. Prawdziwą osobą jest świętość zawarta w człowieku i ta czystość powinna decydować, gdy kogoś oceniamy.

Nasze księgi mówią o dwóch rodzajach teszuwy (powrotu lub pokuty).

Jeden z nich to powrót do Haszem.
Drugi to poprawa działań, cech osobowości i relacji z innymi ludźmi.
Obie oczywiście są wzajemnie zależne, do pewnego stopnia, ale mogą także istnieć samodzielnie.
O pierwszym rodzaju teszuwy raw Awracham Jicchak Hakohen Kook stwierdził, że aby powrócić do Haszem, musimy najpierw powrócić do samych siebie.

Najpierw trzeba zbliżyć się do własnej istoty - do świętości wewnątrz nas - a potem dopiero do większej Świętości.
Powrót do samego siebie poprzedza powrót do Haszem i zarazem prowadzi nas do Niego.

Druga teszuwa to poprawa naszych działań, cech i relacji z innymi ludźmi.
Często popełniamy błąd sądząc, że najważniejsze w naszym życiu są nasze opinie i role życiowe.
Myślimy o sobie jako o konserwatystach albo liberałach, dentystach albo nauczycielach, osobach spokojnych lub hałaśliwych.
Czasem nie potrafimy spojrzeć poza te obrazy.
W końcu, mówimy sobie, musimy się jakoś określać wobec świata.
Stając naprzeciwko innych ludzi musimy "być" kimś.
Mylimy nasze ubranie z naszym wnętrzem, a przecież jesteśmy czymś innym i czymś więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Tytuły, jakie nosimy, nasze cechy, to w większości jedynie sposoby wyrazu tego, co jest w nas, tego, czym jesteśmy.

Determinacja, wola, spokojny upór i wysiłek pozwalają nam działać na niezliczoną
ilość sposobów.
A jeśli tak jest, to zmiana naszych zachowań nie oznacza utraty siebie - to raczej zmiana "ubrania", która pozwala na bogatszą ekspresję naszego prawdziwego ja,
takiego, jakim ono jest.
Najpierw musimy zatem zbliżyć się do naszego prawdziwego ja.
Wówczas łatwiej będzie zmienić nasze zachowania, co z kolei pozwoli nam znaleźć się bliżej Haszem.
Obyśmy byli błogosławieni pragnieniem i siłą, by skorzystać z tych szczególnych dni,
aby zbliżyć się do samych siebie, do innych i do Haszem.
.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 24 lipca 2012, o 15:25 
 


Góra 
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strona główna forum » IZRAEL JEHUDIM » TORA -


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Tłumaczenie phpBB3.PL