Zarejestruj    Zaloguj    Dział    FAQ

Strona główna forum » MISTYCYZM WSZELAKI » GNOZA-REINKARNACJA-MISTYCYZM




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Człowiek ćma"
 Post Napisane: 15 listopada 2016, o 11:03 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12009
W cieniu ewolucji: Mothman

Do miasteczka, w którego okolicach postrach sieje latający potwór przybywa nowojorski dziennikarz, który starając się rozwikłać jego zagadkę trafia na trop czegoś jeszcze bardziej tajemniczego…
Historia ta stanowi doskonałą kanwę horroru, tyle że miała miejsce naprawdę.

W grudniu 1966 r. do Point Pleasant, którym wstrząsały pogłoski o obserwacji zagadkowego "Mothmana" i które było na skraju masowej histerii przyjechał John Keel.
Niebawem odkrył, że zagadkowy skrzydlaty potwór to tylko wierzchołek dziwacznych wydarzeń w tym rejonie…

Point Pleasant (dosł. Przyjemny Punkt) - prawie pięciotysięczne miasto w stanie Wirginia Zachodnia, znane jest z dwóch rzeczy: jednej z największych amerykańskich katastrof budowlanych lat 60. oraz historii o Mothmanie. Bohater jednej z najpopularniejszych w USA miejskich legend pierwszy raz dał o sobie znać pod koniec 1966 r. i sprawił, że senne dotychczas miasteczko znalazło się na progu masowej paniki.
Niektórzy twierdzili, że Mothman (zwany też "człowiekiem ćmą"), który zniknął równie nagle jak się pojawił, zapowiadał nadejście największej katastrofy w regionie, jaką było zawalenie się mostu Silver Bridge. John A. Keel - dziennikarz z Nowego Jorku, który zajmował się zjawiskami paranormalnymi, udał się na miejsce i niebawem odkrył, że demoniczny stwór był tylko jednym z wielu przejawów "scenariusza dziwności", w który zamieszani byli mieszkańcy Point Pleasant i okolic. Wnioski były szokujące.

"Belzebub w Zachodniej Wirginii"


Taki tytuł nosi pierwszy rozdział książki Johna Keela pt. "Mothman Prophecies" ("Proroctwa Mothmana") poświęconej dziwnym wydarzeniom w Point Pleasant.
Wśród pierwszych osób, które spotkały się z monstrum były dwie młode pary małżeńskie: państwo Scarberry i Mallette, którzy 15 listopada 1966 r. przejeżdżali w pobliżu opuszczonej elektrowni w odległości 11 km od miasta.
W pewnym momencie ujrzeli na poboczu rzecz tak dziwaczną i niepokojącą, że niedługo potem przerażeni zgłosili się w biurze szeryfa hrabstwa Mason:

- To miało kształt człowieka i było dość wysokie - mówił Roger Scarberry. - Miało 190 lub ponad 200 cm wzrostu i skrzydła złożone na plecach. Przez minutę wpatrywaliśmy się w to "coś", ale potem odwróciło się i popełzło w stronę wejścia do starej elektrowni.

Po zniknięciu potwora Scarberry zawrócił do miasta, jednak niebawem usłyszał głos swej żony, Lindy: "To coś za nami leci!"

W relacji złożonej Millardowi Haldsteadtowi - zastępcy szeryfa, kobieta dodała, iż oczy istoty były przeszywające i przypominały "reflektory samochodu".
Funkcjonariusz nie miał wątpliwości, że świadkowie nie stroją sobie żartów - znał ich całe życie.
Postanowił pojechać z nimi na miejsce obserwacji "ptaka", jednak niczego nie zauważył. Następnego dnia zorganizowano konferencję prasową z udziałem Scarberrych i Mallettów, dzięki której o Point Pleasant zaczęło robić się głośno.
Latającego demona ochrzczono mianem "Mothman", inspirując się postacią Zabójczej ćmy (Killer Moth) z popularnej serii o Batmanie.

Obszar, gdzie znajdowała się opuszczona elektrownia nazywany był przez miejscowych "Zbrojownią" (w czasie II wojny światowej składowano tam materiały wybuchowe). Znajdowały się tam liczne betonowe bunkry, a w sąsiedztwie leżał ptasi rezerwat.
Dla latającego stwora stanowiło to wymarzony azyl, tym bardziej, że była to odludna okolica.
Jeden z niewielu znajdujących się tam domów należał do państwa Thomas i to on stał się kolejnym celem Mothmana.

16 listopada 1966 r. Raymond Wamsley, Marcella Bennett oraz jej dwuletnia córka wybrali się w odwiedziny do Thomasów.
Gospodarzy nie było; w domu zastali trójkę ich dzieci. Gdy goście postanowili wrócić do auta, pani Bennett zwróciła uwagę na "coś" leżącego tuż za nim.
Sekundę później szara postać o czerwonych oczach podniosła się i zaprezentowała w pełnej krasie.
Z przerażenia kobieta upuściła dziecko i nie mogła się ruszyć, jednak Wamsley zdołał zaciągnąć ją z powrotem do domu.
Kiedy mężczyzna gorączkowo starał się dodzwonić na komisariat, Mothman wszedł na ganek, a w jednej z szyb pojawiły się jego przenikliwe czerwone oczy osadzone na "bezgłowym" korpusie.

Nim na miejsce przyjechała policja, stwór znikł.
Jeszcze przez długi czas Marcella Bennett odczuwała skutki tego traumatycznego przeżycia; nie mogąc wymazać z pamięci widoku potwora, szukała pomocy u specjalistów…

Przyjazd Keela


Kiedy nowojorski dziennikarz, John Keel przybył do Point Pleasant w grudniu 1966 r. zauważył, że liczba kościołów znacznie przewyższa tam ilość barów.
Większość mieszkańców stanowili ludzie wierzący i praktykujący.
Po tym, jak Mary Hyre - miejscowa dziennikarka, zaczęła publikować w prasie doniesienia na temat obserwacji Mothmana, została zasypana listami odnośnie innych dziwnych zdarzeń mających miejsce w regionie.

Keel, który spotkał wielu świadków ustalił, że obserwacje człowieka ćmy były tylko jednym z aspektów "paranormalnego scenariusza".
Dziwne wydarzenia koncentrowały się na obszarze hrabstw Mason, Lincoln, Logan, Kanawha i Nicholas i obejmowały m.in. obserwacje nieznanych nauce istot
(innych niż Mothman) oraz obiektów UFO, przejawy aktywności "poltergeistów" (hałaśliwych duchów), inne doświadczenia paranormalne, a także spotkania z "ludźmi w czerni", których uważano za federalnych agentów starających się wybadać nastroje w mieście.

Początkowo wiele osób podchodziło sceptycznie do doniesień na temat spotkań z człowiekiem ćmą, jednak ich liczba rosła w niepokojącym tempie (w sumie Keel zebrał ich ponad 100).
Udało się także ustalić jego rysopis.
Mothman był wzrostu wysokiego człowieka, choć świadkowie podkreślali, że był znacznie "szerszy".
Główną, rzucającą się w oczy cechą była para okrągłych, intensywnie czerwonych oczu o średnicy ok. 8 cm, osadzonych jakby bezpośrednio na ciemnym, szarym lub brązowym "korpusie".
Większość świadków nie była w stanie dostrzec wyodrębnionej głowy lub twarzy, brak było również rąk.
Stwór mógł poruszać się albo na dwóch nogach, kołysząc się na boki (jak pingwin), albo unosić się w powietrzu dzięki błoniastym skrzydłom, które, co ciekawe, nie trzepotały w locie.
Obserwacjom istoty najczęściej towarzyszył wysoki dźwięk przypominający intensywny i głośny "mysi pisk" lub "krzyk kobiety".

Tymczasem pojawiały się coraz to nowe relacje. Strażacy Paul Yoder i Benjamin Enochs 16 listopada mieli obserwować "wielkiego ptaka" na obszarze jego azylu. Kilka dni później niejaki Thomas Ury widział tam stwora podrywającego się pionowo do lotu "niczym helikopter". Mężczyzna zgłosił sprawę w biurze szeryfa w Point Pleasant. 26 listopada Mothman przeraził śmiertelnie pobożną i nieśmiałą Connie Carpenter, która wracając z kościoła natknęła się na niego na drodze nr 62, w pobliżu pola golfowego w Mason.

- Te jego oczy! - relacjonowała - Były okropnie czerwone, a kiedy skupiły się na mnie, nie mogłam przestać się w nie wpatrywać.
To cud, że nie doszło do wypadku!

Carpenter była jedną z niewielu osób, które miały okazję spojrzeć Mothmanowi w twarz. Jak mówiła, była ona "obrzydliwa, jak z filmu science-fiction".
Dzień później to samo spotkało Ruth Foster z St. Albans, która twierdziła, że monstrum podeszło pod jej dom:

- Mothman stał na trawniku tuż przy ganku.
Był wysoki.
Miał duże czerwone oczy i bardzo "zabawną" twarzyczkę.
Nie miał żadnego dzioba. Przerażona krzyknęłam i uciekłam do domu.
Mój szwagier wybiegł, aby sprawdzić, co się stało, ale stworzenia już nie było - relacjonowała.

4 grudnia "ptaka" widziało pięciu pilotów z lotniska w Gallipolis.
Eddie Atkins, jeden ze świadków twierdził, że jego ruchy w powietrzu były zwinne i łatwo było pomylić go z małym samolotem.
Wszyscy zauważyli, że stworzenie znajdowało się na wysokości ok. 100 m. i posiadało niezwykle długą szyję, którą wyginało na boki, jakby rozglądając się.
Nim jeden z nich zdołał odpalić maszynę, aby dogonić istotę, ta zniknęła, kierując się ku rzece Ohio.

Przyrodnicy analizujący relacje o spotkaniach z Mothmanem wysunęli kilka hipotez. Jedna z nich zakładała, że świadkowie za potwora wziąć mogli rzadko zalatującego na te obszary ptaka lub nawet przedstawiciela całkiem pospolitego gatunku. Głównymi kandydatami były: żuraw kanadyjski, sowa płomykówka (o dość charakterystycznej "twarzy") oraz rzadki sępnik różowogłowy. Tłumaczyło to tylko część spotkań z człowiekiem ćmą; reszta świadków przeczyła ptasim hipotezom podkreślając, że "z pewnością widzieliśmy coś innego".

Człowiek ze skrzydłami


Zbierając relacje o obserwacjach Mothmana Keel ustalił, że zaczęły się one jeszcze przed incydentem z udziałem państwa Mallette i Scarberry, a niektóre zdarzyły się w miejscach odległych od Point Pleasant.

W listopadzie 1966 r. pięciu mężczyzn kopiących grób na cmentarzu w Clendenin zauważyło, że nad ich głowami przeleciało coś w rodzaju "brązowego człowieka".
Kenneth Duncan, świadek tych wydarzeń podkreślał, że istota szybowała między drzewami i utrzymywała się w zasięgu wzroku jeszcze przez minutę.

Jeden z najbardziej znanych incydentów z udziałem "belzebuba" wydarzył się 14 listopada 1966 r. w Salem (ale nie tym znanym z procesów czarownic) odległym o kilkadziesiąt kilometrów od Point Pleasant.
Choć Mothman ograniczał się zwykle do napędzania strachu i hipnotycznego wpływu na ludzi, w tym przypadku mowa jest o jego ofierze - psie Newella Partridge’a.
Około godziny 22 mężczyznę zaniepokoił dziwny "pisk" wydobywający się z odbiornika telewizyjnego.
W tym samym momencie usłyszał on wściekłe ujadanie swego owczarka niemieckiego. Wyszedłszy na ganek z latarką, trafił jej promieniem w czerwone oczy nieznanego stworzenia, za którym puścił się w pogoń jego pies
- Następnego dnia obchodziłem stodołę w poszukiwaniu śladów - mówił Partridge. - Tu i ówdzie widziałem ślady mojego psa, Bandita. Było je łatwo znaleźć, bo był on bardzo ciężki, a gleba była rozmokła. Ślady układały się w koło, jak gdyby pies gonił własny ogon. Nie mogłem go jednak nigdzie znaleźć. Bandit rozpłynął się w powietrzu…

Oprócz tego z Zachodniej Wirginii napływało zadziwiająco wiele relacji o spotkaniach z UFO. 19 stycznia 1967 r. cieszący się nieposzlakowaną opinią handlarz Tad Jones zaobserwował w pobliżu Charleston zagadkowy metaliczny obiekt, który zawisł nad drogą. Mężczyzna zdążył mu się dokładnie przyjrzeć i stwierdził, że UFO mierzyło ok. 6 m. średnicy i wyglądało jak wykonane z aluminium. Zauważono też, że z biegiem czasu spotkania z niezidentyfikowanymi obiektami zaczęły wypierać zgłoszenia o Mothmanie. Wśród doniesień znajdowała się nawet relacja o obserwacji metalicznego spodka nad szkołą w Point Pleasant.

Tymczasem świadków obserwacji człowieka ćmy oraz osoby żywo nim zainteresowane (w tym redaktor Mary Hyre) zaczęli nachodzić bardzo nietypowi goście.
Dziennikarka twierdziła, że w Point Pleasant tuż po wybuchu skandalu z Mothmanem pojawiali się zagadkowi "ludzie w czerni".

Niekiedy przedstawiali się jako naukowcy, choć podawali fałszywe dane, skupiając się na wyciąganiu od świadków informacji.
Jeden z nich próbował uprowadzić Connie Carpenter, która niemalże zderzyła się z Mothmanem w pobliżu pola golfowego.
Po otrzymaniu anonimu z pogróżkami dziewczyna przestała opowiadać o swoich przeżyciach.
Dziwni ludzie odwiedzali też państwa Scarberry, a list z bardzo dosadną prośbą o "zamknięcie ust" otrzymał Tad Jones.

Jedni traktowali to jako dowód na to, że rząd amerykański stara się za wszelką cenę stłumić informacje o tym, co dzieje się w Zachodniej Wirginii.
Opinie z drugiego bieguna mówiły, że tak wielka koncentracja zjawisk niezwykłych w Point Pleasant i okolicach szła w parze z religijnością i zabobonnością miejscowych…


Regionem wstrząsały także inne dziwne wydarzenia, choć wiele z nich miało mniej spektakularny charakter. Keel ustalił, że od jesieni 1966 r. (a więc okresu, kiedy pojawiły się pierwsze doniesienia o Mothmanie) dochodziło tam do nadzwyczaj częstych "anomalnych" awarii sprzętu RTV oraz telefonów. Pojawili się nawet świadkowie twierdzący, że w słuchawkach słyszeli "skrzeki Mothmana". Innych dręczyły prorocze sny lub przekazy channelingowe, wieszczące bliżej nieokreśloną tragedię.

Ostatecznie w Point Pleasant tuż przed świętami doszło do tragedii, która odwróciła uwagę od człowieka ćmy. 15 grudnia 1967 r., w godzinach popołudniowych, zawalił się, nie wytrzymawszy natężenia ruchu, kilkudziesięcioletni most Silver Bridge na rzece Ohio (niegdyś cud inżynierii). Do jej zimnych wód wpadło kilkadziesiąt aut; zginęło ok. 46 osób. Lokalna społeczność, nie będąc w stanie poradzić sobie z serią tak niezwykłych zdarzeń, zaczęła łączyć obserwacje Mothmana z katastrofą mostu. Wielu uznało monstrum za demona i zwiastun nadchodzącej tragedii. Z tego przekonania wziął się tytuł książki Keela, "Mothman Prophecies" czyli "Proroctwa Mothmana"…

Klątwa Mothmana


Przyglądając się dużej liczbie relacji o Mothmanie i innych niezwykłych zdarzeniach, Keel doszedł do zaskakującego wniosku. Po pierwsze, Point Pleasant i okolice uznał za "okno" - strefę anomalną, w której z nieznanych powodów koncentrują się zjawiska paranormalne, z obserwacjami UFO włącznie. Takich miejsc jest na świecie znacznie więcej, a mówiąc o "UFO" pisarz nie miał wcale na myśli przybyszy z obcych planet.
Po latach zajmowania się podobnymi sprawami stwierdził, że większość historii o spotkaniach z "nieziemskimi" istotami pokroju Mothmana łączy zagadkowa nić.
Uznał je nie za przejaw zbiorowej histerii czy odwiedziny z innej planety, a rodzaj manifestacji "wyższej inteligencji":
"Są one transformacją energii pod kontrolą nieznanej inteligencji o pochodzeniu międzywymiarowym.
Może ona sprawować kontrolę nad wydarzeniami na Ziemi wskutek manipulacji ludźmi poprzez zjawiska mistyczne" - pisał w "Proroctwach Mothmana".

Części religijnych mieszkańców Point Pleasant łatwiej było uwierzyć, że człowiek ćma był monstrum z piekieł, albo mieszkańcem innej planety.
Jeszcze inni przychylali się do wersji zakładającej, że był spełnieniem legendarnej klątwy Cornstalka - wodza plemienia Szaunisów.
Kolejna teoria, być może wcale nie taka szalona, rozpatruje sprawę Mothmana w kontekście wielkiego psychoeksperymentu amerykańskich służb, które starały się "wyhodować" w religijnej społeczności warunki odpowiednie do zaistnienia masowej histerii.

Kimkolwiek lub czymkolwiek był człowiek ćma, pamięć o nim trwa.
W internecie znaleźć można nawet listę ofiar klątwy, która dotykała wszystkich tych, którzy zajmowali się jego sprawą, włącznie ze zmarłą na raka Mary Hyre oraz osobami pracującymi nad filmem "Przepowiednia" - ekranizacją "Mothman Prophecies" z 2002 r.
(z Richardem Gere w roli głównej).
Jedną z osób, którą klątwa ominęła był John Keel, zmarły w 2009 r.

Po katastrofie Silver Bridge sprawa Mothmana ucichła. Wciąż pojawiały się jednak doniesienia o UFO, a najbardziej spektakularny przypadek wydarzył się 18 września 1968 r., kiedy możliwość obserwacji niezidentyfikowanych obiektów miało wielu mieszkańców Point Pleasant. Z kolei jedno z ostatnich spotkań z czerwonookim monstrum miało miejsce w Parku Narodowym im. Cornstalka.
Czterej myśliwi - świadkowie tego wydarzenia, byli tak wstrząśnięci widokiem człowieka ćmy, że żaden z nich nie odważył się wymierzyć w jego kierunku broni.
Choć podobne istoty widywano w innych miejscach na świecie, w Zachodniej Wirginii przeszywającego pisku Mothmana nie słyszano już nigdy…
http://strefatajemnic.onet.pl/extra/w-c ... hman/1kv0q

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 15 listopada 2016, o 11:03 
 


Góra 
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strona główna forum » MISTYCYZM WSZELAKI » GNOZA-REINKARNACJA-MISTYCYZM


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Tłumaczenie phpBB3.PL