Zarejestruj    Zaloguj    Dział    FAQ

Strona główna forum » ZNANY i NIEZNANY Świat PRZYRODY » Spacer w OGRODZIE




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Mój wiersz: "Pycha"
 Post Napisane: 20 grudnia 2014, o 14:31 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 maja 2014, o 17:49
Posty: 50
Chciałabym ten wiersz, a może raczej nawet poemat,
zadedykować wszystkim co gardzą mą Pychą i są ze mną w opozycji. ;)

Moja Pycha :)

- Cóż to jest pycha?
- Któż mi powie?

- Pycha to coś smacznego!
Ktoś zaraz odpowie.
No właśnie
I teraz przejdę do mojej baśni:

Żyło sobie jajeczko, ale ktoś je schrupać chciał.
To był mały wężyk co olbrzymie jajeczko zjadł.
Wcisnął się w jej głębie
I rozkoszował się jej całą pełnią.
Pełnią jedzenia jajeczka,
aż powstała zygota, to taka komóreczka,
która z jednej małej pychy po zjedzeniu przez wężyka,
jeszcze bardziej zaczęła się mnożyć,
żeby tak się rozmnożyć,
że na świecie całym
nie ma takiej pychy jak ja zaprogramowanej.

Gdy z malutkiej pychy, wężyka i zygoty rosłam,
najpierw się ukształtował mój Rozom, gdy trochę podrosłam.
Mój rozum stawał się coraz to większy gdy się kształtowałam,
zaplanował on to wszystko jak wyglądać chciałam.
To mój rozum we mnie ukształtował to wszystko,
ale jeszcze nie wiedziałam jak w nowym ciele wyglądałam.
Bo jeszcze byłam ukryta w jakimś dziwnym łonie.
To wszystko mnie krępowało i jakoś robiło się coraz to ciaśniej,
aż się zdenerwowałam, bo odwrócić się musiałam,
odwrócić do góry nogami.
Bo tak kazał mi rozum,
rozum mój umiłowany.
Aż w którymś momencie byłam już doskonała w swoim nowym ciele,
Bo gdy byłam jako jajeczko zjedzona przez wężyka,
to stałam się nawiedzona,
bo nawiedzona wiedzę ma.
Ma wiedzę o życiu swym całym jak się kształtowałam
i dlatego nawiedzoną się stałam. :)
że taką całą siebie ukształtowałam.
Ale mój rozum to wszystko nadzorował,
aby było dokładnie tak abym stała się nawiedzona.


Komóreczka do komóreczki aż z jednej zygoteczki, a wcześniej pychotki
stał się ze mnie jakiś dziwny twór słodki.
Taki pyszny i słodki, że to nieważne gdy miałam wyjść z ukrycia,
Gdzie przy tym wszystkim miało być tyle bólu
a później może i szycia.
Szycia dziureczki przez którą wyjść miałam,
bo taka byłam pyszna i zarozumiała,
że z pysznego jajka nową pychotką się stałam.

Więc gdy mój rozum postanowił,
że to teraz mam zobaczyć się w nowym innym ciele,
jak ja mała pycha teraz wyglądam, jak wielki okazały książę mnie zjadł,
i dlatego jestem już inna,
więc słuchajcie mnie przyjaciele…

A może nie będę opisywała
jak się przepychałam…
Przez małą dziureczkę,
bo to było bardzo bolesne.

Więc gdy po wyjściu z jakiegoś ukrycia
Zobaczyłam to wszystko co mnie zjadło,
zsiniałam ze złości,
bo nie tego oczekiwałam
co chciałam.

Myślałam, że się zabiję,
bo niedowierzałam
temu co odczuwałam.
Było mi bardzo lodowato.
Ale jakaś inna też pycha może
na pomysł wpadła i powiedziała, że mi pomoże.
Dostałam niezłego klapsa abym uszła z życiem.
I tak chyba jakiś oddech złapałam
I zaczęłam krzyczeć
i od tamtego czasu cały czas krzyczeć musiałam.

Musiałam się nakrzyczeć i się upamiętać
bo przecież jestem pycha…
- Jak oni mogą tak mnie pychę traktować?
Bo przecież może kiedyś byłam tylko odrobiną
uratowaną przez robala,
bo inna moja siostra jajeczko przede mną zginęła, bo wypadła
wypadła z ukrycia i się zabiła, ale mnie wężyk księciu uratował,
więc żyję…
- Zaraz, zaraz ale jak ja teraz wyglądam?…
Z jajeczka i wężyka powstałam:
- O mam głowę, tułów, ręce, nogi i szyję.
- O jaka ja jestem ładna,
i chyba jeszcze taka niezaradna. :(
Więc z pysznej zrobiłam się i dumna,
dumna i oczarowana.
Oczarowana swym wyglądem,
ale chyba jeszcze musze poczekać
jak jakiś książę mnie poślubi, ale kto mnie polubi?
Przecież jestem pyszna, dumna, samochwała i zarozumiała,
i przemądrzała o i jeszcze nieudarzona i nierozgarnięta. :(
Więc posmutniałam ale tego nie pokazywałam.

Bawiłam się dobrze aż znów jakiś książę mnie uratuje
od swej zarozumiałości i mnie inną odbuduje.
Mnie inną, w innym jakimś ciele,
bo muszę się odrodzić aby się znowu lepsza narodzić.

No i tak o sobie myślałam że jeszcze jestem za mała,
Bo mi pysznej
i tak jeszcze
za mało było mego ciała,
więc moja pycha jeszcze się musi powiększyć,
tak sobie właśnie pomyślałam.
Tak abym była piękną damą
i całkowicie doskonale ukształtowaną.

Więc tak moja pycha rosła i rosła
aż z małej pychy dumna pycha wyrosła,
gdy sporo podrosłam. ;)
Dumną pychą księżniczką się stałam
i tak cały ten inny świat z góry traktowałam,
bo go obserwowałam.
A obserwować tylko można z lotu ptaka,
więc udałam się w myślach jak taka,
taka jak wiatr, który przychodzi i odchodzi,
a może teraz nawet jestem…
taka jak wicher…
gdy mój rozum bredzi, gdy siedzę i opowiadam
i gdy w zadumę wpadam? ;)

I tak jak obserwowałam,
to wiele innych pych poznałam.
Bo wiele różnych innych pych przy mnie chodziło,
ale to wszystko chyba mi się tylko śniło?
Bo czegoś nie rozumiałam,
bo wszyscy wyglądali tak jak ja,
a tylko ja byłam zarozumiała?


Tak naprawdę wszyscy takie samo ciało mieli jak moje,
więc każdy z nich był inną pychą ode mnie.
Ale jakoś oni się tak nie nazywali jak ja,
bo to tylko ja chodziłam dumna pychá…
Ale to mnie nic nie obchodzi, bo w końcu jestem pycha jak oni,
tylko oni o tym nie wiedzą
gdy bredzą
to mówią że brak im rozumu,
skoro nie są zarozumiali,
a może tylko nie są tacy śmiali jak ja?

Nie są śmiali aby obnażyć swoją pychę,
bo przecież to pogarda dla innego gardła.

I ja tak sobie chodziłam i się obserwowałam
już jak w moim tym innym ciele, jeszcze byłam mała.
Jak byłam mała to zrywałam kwiatuszki i je podziwiałam,
ale moja pycha chyba była skromna,
bo gdy dorastałam,
to zaczęło mi się jeszcze więcej rzeczy nie podobać,
tak, że nigdzie nie mogłam się powrotem schować.
Nawet żadnej innej dziureczki nie znalazłam
aby uciec od tej dziwnej bajeczki.
Więc schowałam się do tej teczki,
teczki zapisków myśli mych,
która opowiada również o mych łzach.
Więc może coś poskładam innego,
coś naprawdę kolorowego,
bo ten świat cały
jest dla mnie za mały.
Mój rozum tego tu nie ogarnia,
tego wyzysku i tego bagna,
bagna chciwości, złośliwości i przewrotności,
bo to mnie wszystko dziś złości.
Chyba jakiś demon się do mnie przypiął
i wyszedł demonisko.
Demonisko co taguje więc stał się Demontaguje.
Demontaguje to mój ostatni pracodawca,
bo przecież to on mój wybawca. ;)
Wybawił mnie i dał mi ostatni kawałek chleba,
to tak abym poszła za nim do nieba.
Nieba tego, ludzkiej chciwości
i chyba już wiesz, jak mnie wszystko to dziś złości.

Nie podobało mi się to wszystko co robię,
bo uczepiło się mnie demonisko.
Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam,
że bardzo o ciebie demonie zadbałam.
Zadbałam o całą twą organizację,
a tobie było mało, więc zjedz mnie na kolację.
Ale to był sarkazm, taki żarcik spory,
bo mój pracodawca BYŁ BOGIEM.
Bogiem chodzącym tu po ziemi,
więc nawet nie mógł się zazielenić.
Ponieważ nos swój zadarł,
nawet gdy mu za darmo pab posprzątałam i wypucowałam,
to wszystko za darmo mu zrobiłam,
a on jeszcze i jeszcze obciął mi forsę,
bo pomimo że był bogatszy ode mnie,
to i tak nie stać było go na mnie.
Bo pychy nikt nigdy nie przegada,
nawet i ten gad bystry mój pracodawca.

Więc odeszłam
i na pięcie się obróciłam
i na pożegnanie go pozostawiłam.
Pozostawiłam z myślami, że chciał się upić,
ale i tu nie mogłam sobie pozwolić,
bo ja jestem pycha, więc go całkiem musiałam ogłupić.
Ogłupić w jego chciwości,
że nawet chciałam się z tym gościem napić wódeczki,
ale się przestraszył i inaczej skończył bajeczkę.
Ale o tym dalej nie będę pisała, bo to dalej jeszcze trwa,
więc jeszcze nie załatwiłam go do końca tego złego robala.
Robala mego BOGA PRACODAWCĘ, mego w końcu wybawcę.
Nie lubię demonów, a na pewno gdy się podszywają,
bo Demontaguje to jego prawdziwe nazwisko. :)
i kto u niego pracował z facebook’a, to wie, że ja nie oszukuję.
Bo moja pycha tylko mówi prawdę,
nie stara się kłamać bo to tak nie ładnie.

I po tym co zrobiłam
nie podobało mi się to moje nowe dojrzałe ciało,
ciało pychy ogromnej,
która i samego pracodawcę
MOJEGO WYBAWCĘ
tak potraktowałam, bo byłam bardzo śmiała.
Śmiałam mu zwrócić uwagę,
że kręci i oszukuje państwo Angielskie,
a to nie jest na moją wagę.
A wagą są podatki, które on omija,
ale to już nie moja szyja,
bo to nie ja nim kręcę,
ale ktoś inny nim wywija,
gdy książkę podatkową ma w ręce. ;)

O, ale ja lubię przeskakiwać,
a może polatać,
a może popływać
po tym śmiałym świecie,
ale on nie jest mój,
bo to nie mój twór. :(

Więc chyba tu wspomnę,
że gdy byłam mała i kwiatki zrywałam,
to mój rozum był ciągle ze mną i podpowiadał mi,
że przecież chciałabyś być królewną,
a prawdziwe królewny kwiatków nie zrywają,
tylko je podziwiają.
Tak ten rozum mi cały czas podpowiada,
aby dobrze skończyła się ta zła ballada.
Ballada o padole łez czyichś
tak abyśmy naszego PRACODAWCĘ WYBAWCĘ pokonali.
Pokonali go naszą miłością do niego, aby zrozumiał,
że nie wolno wyzyskiwać innego.

Więc ten mój rozum cały czas mnie kształtuje
i dlatego od dzisiaj żadnych kwiatków nie produkują,
produkuję na wyrzucenie, niech one sobie rosną w polu,
tak jak to żmijowe plenię, co demona mają i się podszywają pod Prawdziwego Boga,
co kwiatki ubiera i koloruje, bo nikt u niego nie pracuje.
U prawdziwego Boga jest wszystko za darmo,
a Demontaguje i inni tym gardzą, gardzą tymi słowami,
że człowiek musi pracować aby był ubrany.
A kwiaty to inny temat…
- Ale kto je ubogaca?
- Ktoś inny je ukształtował,
to nie moja myśl i nie moje słowo.
Więc on sam się chyba tak ubrał,
tak jak ja jestem ubrana.
A raczej ogołocona…
Ogołocona,
bo przez mego wybawcę pogoniona…
Pogonił mnie precz ze swego raju,
a ja mu się zaśmiałam w twarz,
i powidziałam:
- ty masz biznes, który możesz stracić,
a ja mam ręce do pracy,
więc mój Prawdziwy Bóg który mnie stworzył,
serce i usta mi otworzył.
Otworzył moją pychę całą
to tak aby innym się lepiej pracowało.
Abyśmy mogli wyjść kiedyś już wkrótce
z mozołu i pracy i bólu, cierpienia i tego ciągłego gonienia.
Gonienia za czymś nieodgadnionym,
a może za Prawdziwą Pychą,
gdzieś w Prawdziwym Raju zgubionej?

Inne słowo powiedziało:
Aby kwiat wyglądał jak kwiatek,
bo bratek to bratek, a nie bławatek.
I dlatego nie był to mój rozum abym zrywała co nie moje,
przecież ktoś inny się nad tym napracował.
I tak wyglądają moje zdroje i opowiadania
o mojej pysze i złym pracodawcy,
co zrywa kwiatki, a na nie, nie pracował.
Więc się Demontaguje przypina jak umie,
aby nie pracować i innych wyrolować,
aby się wzbogacić,
aby nie musiał mieć innej pracy jak tylko swój biznes,
bo to przecież on jest PRACODAWCĄ moim WYBAWCĄ. :)

Ale jest jeszcze ktoś inny co nad tym wszystkim czuwa,
więc ja się nie boję, gdy oboje się spotkamy i szczerze pogadamy.
Pogadamy o tym jak on chciał złotem się ozdobić i wzbogacić,
a wyszedł jak Zabłocki na mydle i musiał się swoją postawą zeszmacić.

Ale już może tego opowiadania koniec,
o mym PRACODAWCY moim WYBAWCY. ;)

Bo tak jest skonstruowany ten nie mój świat cały. :(

Więc chyba moja pycha skromna się stała,
chociaż byłam i jestem wyniosła,
to jednocześnie taka mała.

I tak obserwując ten świat cały mego istnienia,
to cały czas moja pycha jest niezadowolona i cały czas się zmieniam.
Bo patrzę na inne podobne ciała do mnie,
ale one się nie nazwały pychą
i nie chciały stać koło mnie.
Nie chciały bym ich przyjaciółką była…
- Ale co ja takiego im zrobiłam?
- Czyżbym im nie smakowała?
Przecież pycha, to pycha,
taka drobinka mała,
która innym rozkosz daje…
Nie rozumiem tego wszystkiego,
choć jestem pyszna, to mnie odpychają.
Jakoś chyba nikt tego nie zauważa,
że odpychając pychę zło swoja obnaża.

Bo przecież kto jest największy jak nie mój rozum,
bo pycha z rozumu powstała
zanim jeszcze zjedzonym pysznym jajeczkiem
przez wężyka gruchałam…
Gruchałam jeszcze na innym świata łonie,
ale to nie ważne,
bo rozum to mądrość i miłość i serce moje.

Niech sobie inni we mnie widzą dumną i zarozumiałą i pyszną.
Bo mój grzech pychy chyba nie jest taki wielki,
bo innych nie śmiem tak nazywać,
choć wszyscy są jak kropelki podobne do mnie,
ale to już ich wszystkich ktoś inny upomni.
Upomni za to, że byli jak ja pyszni,
a jednak nie zauważyli, że zrobili z siebie wyższych.
A kto się wywyższa nad brata swego,
ten może być poniżony
i inną pychą uderzony. :(
Pychą swego niezrozumienia,
że się jest bogatym,
nie pysznym,
a w rezultacie nic się nie ma.
Nie ma innego do zaoferowania
jak tylko pychę do rozkoszowania.
I tak ułożyłam balladę o sobie samej,
bo z małego pysznego jajeczka,
powstała drwiąca, trzęsąca się pycho teczka.

Pozdrawia Galaretka Tarantulla. :)
Ewa Lipka

Nie jest ten wiersz doskonały, ale jest to głos mojej duszy...

_________________
Iść za Jezusem, to badać samego siebie jakiego jestem ducha.
Pozdrawiam Ewa L.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 20 grudnia 2014, o 14:31 
 


Góra 
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strona główna forum » ZNANY i NIEZNANY Świat PRZYRODY » Spacer w OGRODZIE


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Tłumaczenie phpBB3.PL