Zarejestruj    Zaloguj    Dział    FAQ

Strona główna forum » MISTYCYZM WSZELAKI » GNOZA-REINKARNACJA-MISTYCYZM » KARMA spłacanie co do grosza




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: KARMA - ŁAZARIEW POGARDA ,Pokora ,etyka , choroba
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 17:14 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392


W cywilizacji zachodniej, w zachodnim obrazie życia jest dużo pogardy.

To rodzi kłopoty, np. u kobiet – bezpłodność.
W historii kobiety miały pokorę i miały zdrowe dzieci.
W dzisiejszych czasach u takich kobiet Wszechświat blokuje możliwość posiadania dzieci. Te panie szukają obejścia, zachodzą w ciążę sztucznymi sposobami.
To Wszechświat skierowuje się przeciwko dzieciom – one są dziełem “komórek rakowych” ludzkiego społeczeństwa, więc przeciwko nim jest agresja, i lekarze rozkładają ręce.

Bezpłodność może uleczyć matka powzięciem poprawnej duchowej postawy do całego Życia.




Przyszedł do mnie pewien człowiek.
Patrzę w jego pole.
Mówię: w pana polu jest dziecko, niedługo będzie miał Pani dziecko.
Ale jest Pani bardzo ziemsko skierowany, absolutyzuje Pani dobra ziemskie.
Więc powinien Pani tracić dobra.
On mówi: istotnie, przyszedłem, bo mnie okradli.
.
Ł: tak więc po pierwsze nie należy się obrażać się na złodziei, nie życzyć im źle.

On na to, to co, mam ich pochwalić?.

Ł: powinien Pani pojąć, że to nie złodzieje coś robią, a poprzez złodziei jest leczony pański nienarodzony syn.
Może Pani ich podawać do sądu, może Pani się bronić, ale ich osądzać nie wolno.

Nawet przestępca wykonuje wolę Boską.
Osądzenie kogokolwiek jest osądzeniem całego Wszechświata.
A to już powoduje chorobę.




Ł spotkał w szpitalu kobietę dzwoniącą do domu i mówiącą, że syn jest w bardzo ciężkim stanie. Lekarze nie mogą pomóc.

Ł mówi: pomóżmy pani synowi.
On ma 13 lat, przechodzi przez aktywizację pamięci karmicznej, w tym stanie bardzo mocno są wzmacniane dowolne negatywne programy.
Pani jest bardzo dumną kobietą, z dużą pogardą.

Aby pani syn był zdrowy, powinna pani przyjmować poniżenie, które przychodziło ze świata.
Powinna pani była przyjmować to jako gorzkie lekarstwo, ale pani tego nie przyjmowała. Pani osądzała i obrażała się.
Pani się mocno gniewała i obrażała męża.
A to jest równoznaczne z uruchomieniem programu unicestwienia (zabójstwa) męża.
Ale też i ojca dziecka, ponieważ to się przenosi na dzieci.
U dziecka program unicestwienia ojca jest bardzo silny.
A ten program jest blokowany tak silnymi symptomami chorobowymi.
Poprośmy Boga aby to przebaczył, aby przebaczył tą dumę i pogardę, zwłaszcza wobec męża.


Na drugi dzień ona podeszła do mnie i pyta, co robić, bo syn wygląda na zupełnie zdrowego.
Ł mówi, że także jest zdrowy od wewnątrz.
Ona na to, że dziwne, bo zawsze uważała, że warto być dumną, nie dającą się upokorzyć, niepokorną.

Pogarda, brak pokory w obecnych czasach staje się przyczyną śmierci.
Pogarda jest odrzuceniem całego Wszechświata [nawet jeśli tylko odrzucamy jedną osobę].
To daje choroby onkologiczne i inne ciężkie.


Należy przyjąć, że to nie ja żądzę Wszechświatem, a Wszechświat rządzi mną.
To trzeba wewnętrznie przyjąć.


Podobnie post, jeśli się nagle bierze duży post, to może to być niekorzystne, natomiast jeśli po kroku systematycznie się nie je mięsa i potem znowu się uziemia jedząc je, to po kroku się człowiek zbliża do Boskości.
I to jest poprawne.

Wegetarianizm daje uduchowienie.
Jednak uziemienie, takie jakie się dokonuje poprzez jedzenie mięsa jest źródłem rozwoju.

.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 17:14 
 


Góra 
  
 
 Tytuł: Re: KARMA - ŁAZARIEW
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 17:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392
Siergiej Nikołajewicz Łazariew “Diagnostyka Karmy”

streszczenie – Andrzej Kluza

Pole informacyjno – energetyczne

Ludzie żyją w polu informacyjno-energetycznym, w którym trzy elementy:
los, zdrowie i przekonania są wzajemnie połączone.

Przyczyną zachorowania jest naruszenie struktur pola i trzeba leczyć pole a nie organ. [identycznie do Hellingera]

Dla mechanizmu samoregulacji pola nie ma pojedynczego człowieka, tylko jest pole, system rodziny [dusza grupowa].
Gdy zapoczątkowany jest w systemie negatywny proces naruszający etykę, który mógłby zaszkodzić, włączają się automatyczne blokady, aby nie było więcej cierpienia, aby system [członek systemu] nie był sprawcą cierpień.

Za brak etyki danego człowieka płaci rodzina; dzieci, krewni, a nawet przyjaciele, czy uczniowie.

Zapłata zdrowiem dzieci wygląda absurdalnie z pozycji pojedynczego człowieka, ale na poziomie pola [A: duszy grupowej] nie ma ludzi, ale są idee, etyka.

Deformacje pola dzieciom przekazują rodzice, a dzieci chętnie je biorą [identycznie do Hellingera].
Wniosek – trzeba leczyć pole rodzica. Ł podaje wiele przykładów, kiedy po zmianie postawy etycznej u rodzica ustępuje choroba u dziecka.

Choroba to nie katastrofa, którą trzeba usunąć, jest to czerwone światło, “czerwona kartka” informująca nas o błędach i pracująca na nasze zbawienie. Cierpiąc człowiek powinien uświadomić sobie naruszenia, których się dopuścił i szukać nowych dróg rozwoju.

Jeśli się obrażasz, jeśli masz nienawiść, negatywne emocje do kogoś, to u niego mogą wystąpić szkody na losie i zdrowiu.


Im silniejszy jesteś, tym mocniej to działa.
Jeśli się na Ciebie ktoś obrazi, to to samo.

Jednak jeśli ktoś się oczyszcza i trzyma pozytywnych intencji, wysokich wibracji, to od takiej osoby takie negatywne energie odbijają się i wracają do wysyłającego.
Może mu się coś wydarzyć przykrego.



Choroby blokują programy niszczenia


Choroba, czy też relacja, związek z osobą, która nam szkodzi, poniża uważany jest za odpowiedź Wszechświata na nasze szkodliwe postawy i czyny.
Np. choroba blokuje nadmierne szkodzenie innym przez złą etykę, przez nieetyczne zachowania.
[jeśli mężczyzna
ma programy szkodzenia światu, to może zachorować, ale często znajdzie się kobieta, która nie da mu żyć ,bardziej niż choroba]

Mechanizm blokady działa przeciwko groźnym dla świata ideom i programom.

W obecnych czasach postawy światopoglądowe nie blokują negatywnych nastawień wewnętrznych, np. gniewu.

[Kiedyś ludzie się nie gniewali, nie obrażali na siebie, ponieważ: "nie wolno", "to niedopuszczalne", "to poniżej honoru", "wiara tego zabrania",
itd, mieli dużo wytłumaczeń.
Co prawda też i tłumili negatywne emocje, ale przynajmniej nie naruszali etyki, nie krzywdzili innych.
Na dzisiaj takich wytłumaczeń nie ma zbyt wiele.
A nawet się jeszcze zmniejsza ich ważność dla młodego pokolenia.
Ja to nazywam, że żyjemy w czasach prawdziwości - jeśli ktoś czuje wściekłość, to po prostu nią pluje.
Czyli jednak nie blokuje negatywnego nastawienia.
Wyraża je.
Na razie ludzie nie pracują z tymi emocjami, kto wie, może przyjdzie czas, że zaczną?
Na razie rezygnują z tłumienia.]

W obecnych czasach postawy światopoglądowe nie blokują negatywnych nastawień wewnętrznych, np. gniewu.
Za to w tych czasach częściej wybuchają “miny” zachorowań sercowo-naczyniowych i onkologicznych.
Ponieważ ten mechanizm nie jest znany medycynie, wyjaśnienie próbuje się znajdować w zagrożeniach środowiskowych, w złym żywieniu
czy częstych stresach.

Jakie są główne przykłady naruszenia etyki:


- nienawiść do kogoś, złe życzenie komuś
– duma, pycha, wynoszenie się, egoizm
– obrażenie [i tu z tłumaczenia trudno czasami wywnioskować, czy chodzi o obrażanie kogoś, czy obrażanie się na kogoś, ale wychodzi, że oba są złe]


Ł. działa terapeutycznie tak, aby znajdować przyczyny naruszeń karmicznych, badać je
[Ł jasnowidzi] i przekazywać wyniki ludziom, czasami też ich przekonując do podjęcia działań.

Powstanie choroby jest związane z naruszeniem etyki.
Przez uświadomienie [skruchę] daje się dojść do harmonii z Wszechświatem, z Boskością. Daje to doskonałe wyniki w powrocie do zdrowia.

Obrażenie się [obrażanie się] matki przenosi się też na obrażalskie dziecko, tylko, że ze wzmocnieniem. [dziecko podświadomie stara się być lojalne]

Nienawiść matki w czasie ciąży rzuca się u dziecka na głowę – oczy, słuch.

Babcia zatłukła kiedyś miłość do ukochanego chłopaka, a wnuczka miała to do odpracowania.
Po rozmowie z babcią dziewczynka pozbyła się cierpień.
[widocznie babcia zrozumiała to, co zrobiła złego i weszła w skruchę]


Zerwanie subtelnych struktur Pola odpowiadających za jedność z rodzicami, dziećmi, ukochanym doprowadza do najcięższych zachorowań
[u Hellingera jest to tożsame z problemem wykluczenia].
Doprowadza to do deformacji losu i osobowości człowieka.
Światowe religie dbały o zachowanie tych struktur i ich rozwój, żeby rodzina zachowywała jedność.

Nowoczesna cywilizacja – już nie.

[Światowe religie dbały, żeby dusza grupowa nie ulegała rozrywaniu, żeby trwała i rozwijała się.
Z czasem bunt przeciwko durnym, ograniczonym, sztywnym, czy krzywdzącym rodzicom stawał się dla dzieci jednak równoznaczny z rozrywaniem duszy grupowej rodziny, klanu. Naruszali przez to etykę.
Skutkowało to dla dzieci pogorszeniem losu.
Idealnym rozwiązaniem byłoby, aby dzieci nie odcinały się od rodziny, akceptowały rodziców, nawet jeśli są na nich mocno zagniewani.
Ale czasami to jest ogromnie trudne, zwłaszcza jak u rodziców występują duże obciążenia duchowe jak wejścia czy krokodyl.]


Dużym naruszeniem etyki jest bezduszne odrzucenie miłości
(zabawa czyimś kosztem, lekceważenie, wywyższanie się).
Jeśli nawet odbyło się to dawno, to za daną osobą to idzie [Jako zalążek karmy rodzinnej. Karma osobista już istnieje u tego kogoś, natomiast karma rodzina w danym wcieleniu może dopiero zacząć działać przenosząc skutki tego odrzucenia miłości.]
To odbija się na dzieciach, które – w ramach rozwijania się owej karmy – chcą przejść przez cierpienie, aby to [zło] wyrównać za rodzica.

[I znowu - Łazariew nie używa terminologii Hellingera "wyrównanie", jednak myśl jest identyczna.]

Kobieta przywiązująca do siebie ukochanego ["to ten będzie mój!!!, bezwzględnie"] nie podejrzewa, że niszczy psychikę, los i ciała swoich dzieci.

Mechanizm blokady działa przeciwko groźnym dla świata ideom i programom.

Przykłady negatywnych programów karmicznych populacji:

- odejście od Boga ku racjonalizmowi [dzieje się to od X wieku]

– zagłada ludzi z powodu silnego przywiązania do dóbr materialnych
[to też jest jednocześnie degradacja społeczeństw]
– program nienawiści do ludzi [niemalże identyczny jak program nienawiści do konkretnej osoby]
– program zagłady ojca, brata, syna z powodu silnego przywiązania do dóbr materialnych [występuje często u kobiet, zorientowanych "praktycznie", ziemsko].
Efekty tego dają znać się u dzieci.

I znowu – któż kojarzy duże kłopoty wychowawcze, szkolne, z założeniem rodziny u dziecka, kto kojarzy te kłopoty z zachłannością kobiety – matki?
Wręcz wskazuje się na takie kobiety, że są “zaradne”, biznes łumen, niekiedy się im zazdrości.

Przykazanie miłości do wrogów ma z pozycji bioenergetyki głęboki sens.
Blokuje ono program zniszczenia drugiego człowieka i odpowiednio blokuje program samozniszczenia.
Człowiek niegdyś przez religijne przykazania, [kiedy jeszcze im wierzył] był chroniony przed zachorowaniem swoich dzieci.


Oczyszczanie karmy rodzinnej


Cierpienia fizyczne automatem zbliżają do Boga, odłączając świadomość od ciała fizycznego.
Tak może zadziałać korygująca blokada mechanizmu destrukcji.

Jeśli ktoś narusza etykę, to on, albo jego dzieci chorują, mają zły los.
[To skutkuje, że taka rodzina lub klan nie ma dużych szans na przeżycie, na rozwój. wygląda na to, że prawa Wszechświata nie za bardzo dbają o jednostkę.
tu są istotne sprawy większego kalibru, dotyczące dusz grupowych.
jeśli dusza grupowa "dobrze się zachowuje", to jest promowana, jeśli nie, jest degradowana, redukowana.]

Każda nieprzyjemność, którą przeżywamy osobiście, jest rezultatem naszej niedoskonałości. – To przekonanie zdejmuje karmę, wybawia nas od chorób, polepsza los i zdrowie dzieci.
Jeśli uczyniono nam coś nieprzyjemnego, nie powinniśmy odpowiadać wewnętrznym wzburzeniem.


Rozdrażnienie, to atak energetyczny na człowieka, ale i na wszechświat.
[jeśli coś nas wzburza, drażni, to raczej proste tłumienie nie jest najlepszą metodą na oczyszczanie. jak dla mnie, to właśnie edukacja, poznawanie przyczyn, dlaczego coś/ktoś mnie wkurza, to jest bardzo istotne.
Nigdy nie dawałem do końca wiary, jeśli ktoś wywierał na mnie presję - nie masz tego robić!
Ale jak zrozumiałem "Dlaczego" to jest niekorzystne dla mnie lub kogoś, to bardzo szybko się do tego przekonywałem.
Taki jest cel tej witryny - aby podać rzeczowe, zrozumiałe argumenty
do oczyszczania się z kłopotów.]

Wg Ł. można przeciwstawić się na planie fizycznym, natomiast na wewnętrznym, duchowym należy zachować uczucie pokory, dobroć i miłość do ludzi [za pomocą świadomego wyboru takiej postawy, niezależnie od emocji].

Pokora, skrucha to nie niewolnictwo [nie chodzi o upokorzenie siebie, nie o brak szacunku do siebie], ale jest to metoda rozwoju duchowego.

Skrucha jest bardzo istotna, prgramy niszczenia neutralizuje się _tylko_ przez skruchę.


Każde uczucie obrazy, które dostało się na dużą głębokość, lub z którym człowiek długo chodzi – to duże niebezpieczeństwo.


Pokuta nie jest samobiczowaniem się.
Nie jest to też żałowanie przeszłości.
Okazać skruchę to działać ku przemianie siebie.
Przy skrusze następuje rozerwanie w łańcuchu przyczyn i skutków, następuje harmonizacja i przemiana struktur pola.


Ł podaje, iż wiele przypadków negatywnej karmy [rodzinnej] jest wstanie człowiek przerobić, usunąć poprzez dobrze skierowaną postawę/modlitwę do Boga
[otwartość na Źródło miłości].
W takim przypadku schodząca miłość potrafi naprawiać zdeformowane struktury losu, pola. W momencie kontaktu z Boskością przywracana jest harmonia struktur pola.


Wampir energetyczny


Przykład wampira [energetycznego] w rodzinie.
Całej rodzinie zrobiło się źle, on zabiera energię, psuje los, zdrowie, włącza swoje negatywne programy w pole, jest dość egoistycznym człowiekiem.
Ma negatywną karmę [i postawę], odchylenie od miłości, ogromną agresję wewnętrzną, egoizm, rozpad duszy – musi być wampirem.
[po takim opisie trudno nie podać łącza do mojej strony o symbiontach - link]
Następstwa życia takiego człowieka przejawiają się nie od razu, zniszczenia ciągną się kilka pokoleń.

Czerpanie energii z przyrody [chi, prana], bez łączenia tego z miłością [duchowym sercem] jest niepoprawne – jest to przesłanka do powstania wampiryzmu.

Zorientowanie na zwykłą energię deformuje subtelne struktury duchowe, a używanie jej w dowolnej formie prowadzi do degradacji.

[Łazar. zrezygnował z tego powodu z uprawiania bioenergoterapii na rzecz prostych rozmów z pacjentami i prób nakłaniania ich do zmiany ich postawy duchowej]

Aby otrzymywać wystarczająco dużo energii trzeba żyć miłością, szlachetnością, duchowością.
Jeśli myśllimy o energii w oderwaniu od pojęć “duchowość” i “etyka”, to skazujemy struktury duchowe na nędzę [i wypaczanie się].
Energia, którą człowiek dostaje poprzez wyższe uczucia leczy ciało, duszę i los.

Pole informacyjne jest pierwotne w stosunku do ciała fizycznego.
Uzyskiwanie pierwotnej wiedzy [z tego pola] jest dopuszczalne tylko z zachowaniem norm etyki. Osoby posiadające wiedzę z pola a nie zachowujące zasad etyki ponoszą negatywne konsekwencje.

Etyka i szkoły duchowe


Poziom etyczny, moralność nie jest uznawany zwykle w dzisiejszych szkołach rozwoju duchowego [szkołach psychotronicznych, ezoterycznych, nie stanowi często tam kryterium. można skończyć taką szkołę bez wykazania się etyką.]

Poziom etyczny nie jest manipulatywny, nie jest magią, do której dąży wiele osób, nie wchodzi więc w program szkoły, trudno go zweryfikować.
Zresztą komu się chce?
Zajmuje dużo czasu, wymaga pokory, często bez widocznych efektów.

W działaniach ezoterycznych niestety często liczy się bieżący efekt, bez oglądania się na to, jakie efekty to da w losie człowieka czy jego bliskich.

W rozwoju duchowym, magii, uczniami mogą zostać jednostki – nie jest to pole popularnej edukacji, jak to się dzisiaj dzieje.
[a przynajmniej tak Ł deklaruje, że być powinno]
Uczniowie powinni posiadać dostatecznie czystą karmę, rozwinięte struktury duchowe, strategiczne myślenie, duchową dobroć i ogromną samodyscyplinę.
http://swiatducha.wordpress.com/2009/08/21/lazariew/

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KARMA - ŁAZARIEW
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 17:41 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392
Kwestia ziemskości kobiet

Kobieta, jako związana mocno z ziemią, “uziemiona”, jest bardzo podatna na zbytnią dumę
, Łazariew określa to, że 3x bardziej.

I dlatego właśnie kobiety bardzo często są upokarzane przez partnerów.
Jeśli kobieta jest zbyt dumna, to “dostaje” za męża kogoś, kto ją upokorzy.

I to jest dobre, wg. Łazariewa.

Kobieta, jako wcielona w tą płeć jest trzy razy bardziej uziemiona, niż mężczyzna. Uduchowienie – to, co tak dobrze działa na wychodzenie z chorób – u mężczyzny jest o wiele lepiej rozwinięte.

Uziemienie kobiety daje o wiele większą dumę i większą potrzebę pokory i przyjmowania niejako uniżenia.

Rządzenie mężczyznami przez kobiety
realizuje się bardzo często na codzień w rodzinach.

Ksiądz Pawlukiewicz wyjaśnia o tym, co musi być zepsute u kobiety aby zaczęła ona chcieć rządzić mężczyzną.
Bo z natury kobieta nie chce rządzić mężczyzną, kobieta musi “się zepsuć” “być zepsuta”, aby zaczęła chcieć się wywyższać:

JAK ma ona postępować, żeby nie przekraczać etyki, to rodzice wiedzą i mogliby jej powiedzieć.
Ale i oni mogą nie mieć takiej chęci, bo do tego trzeba jednak się zaangażować, a nie tylko płodzić i finansować.


Pokora kobiety jest ważna i potrzebna.

Pokora nie traktowana jako poniżenie, ale jako konieczność "bycia ludzką".

Pokora to dostrzeganie tu i teraz innych ludzi, zwłaszcza mężczyzn.
Niezależnie jak bardzo wspaniała się sobie wydaje.
Przeciwnie do tego, jak bardzo "piękną i czekającą na księcia na białym koniu" się sama kreuje!

Taki rodzaj "romantyczności" jest raczej destruktywny.

"Zaziemienie" u kobiet opowiadane przez Łazariewa widziałem ostatnio u znajomej idącej przez życie jak co najmniej duży hebel.
Może nie taran, ale takie poczucie własnej ważności! - zespolone z poczuciem bycia kobietą właśnie.
Takie panie widzi się w samochodach trzy razy za dużych.
Albo są to panie o takich trzy razy za dużych samochodach marzące.
To trzy razy za dużo to jest właśnie pycha.

Jak wiele razy spotykałem się z wyśmianiem ze strony kobiet, gdy miałem potrzebę z nimi po prostu porozmawiać... nie jestem może księciem na białym koniu, ale w bardzo wielu przypadkach byłem po prostu odpychany, i nie tylko ja, żeby była jasność.]

Jeśli takiej pokory zabraknie, jeśli kobieta zamiast “być człowiekiem” będzie czymkolwiek innym przekraczającym normy moralne, może ona spotkać się z wyrównaniem od Wszechświata poprzez chorobę, czy też od swoich dzieci – poprzez ich choroby.
To jej dzieci będą jej wyrównywać pychę.
Nawet nie będą się jej pytać o zdanie.
A co ciekawe, mogą być zupełnie nieświadome tego, że to robią.
A więc – dla dobrego życia naprawdę się opłaca drogie panie bycie ludzkimi.

Wszelaka pycha łatwiej u kobiet daje kłopoty niż u mężczyzn, ponieważ mężczyzna z natury jest bardziej w myślach i duchu, zaś kobieta bardziej w ciele.

Co kobiecie bardzo szkodzi:


[*] jeśli kobieta ma wybitne możliwości, osiągnięcia i przylgnęła do tych możliwości.
[*] jeśli lgnie do sukcesów, osiągnięć, jeśli jest zachłanna na sukcesy, na wyniki, osiągnięcia, pieniądze.
[*] gdy przez to poniechała należnego uniżenia [inaczej: szacunku dla innych ludzi] a utrzymała swoje możliwości,
[*] gdy nie poddała się losowi buntując się, gniewając [albo i gorzej] na otoczenie,
[*] gdy nie zauważyła, że się wynosi, że ma zachłanność,

to jej dzieci mogą to wyrównać poprzez nieumiejętność przystosowania się do życia.
[A ona sama - jak zauważyłem spotyka często się z brakiem uczuciowości u partnerów. Pragnęłaby być kochana, a tu nie, nie jest.
Coś za coś.]

Masz kolosalne osiągnięcia, ogromne umiejętności, a masz lgnięcie do nich
– i masz dziecko – ono nie będzie zdolne samo do życia.
Poprzez takie “staranie się” matka rujnuje życie dziecku.
Wyobraża sobie co prawda, że jest “taka dobra”, no ale fakty są nieco inne..
Dziecko nie wychodzi z domu do świata, a jak już wychodzi, to jest to stan opłakany.

Taki rodzic powinien odpowiedzieć za to, że dziecko przywiódł do nieumiejętności życia – Wszechświat się o to zatroszczy, tak mówi Łazariew, rodzic otrzyma odpłatę.

Matka to coś więcej niż osoba robiąca karierę i mająca “wymarzoną rodzinę”.


Widziałem, jak mąż się starał, działał ile mógł, ale ona wymagała więcej,
znacznie więcej i znacznie w krótszym czasie.
I to nie była jedna z tych mocno zaburzonych kobiet, z którymi nie jest się w stanie wytrzymać.
Jednak mimo tego, w sprawach domu, rodziny, była jak młot, taran, i to przeciwko komu?
Przeciwko swojemu sprzymierzeńcowi, partnerowi!

Takiego braku szacunku, to dziwne, że ten gość wytrzymał.

Taka “wymarzona rodzina” żony z reguły jest rodziną nie z Ziemi, a z fantazji i po prostu .. rozpada się.
Jak ja wiele widziałem takich sytuacji, gdy matka nie zauważyła, że żyje na Ziemi, a nie w swoich fantazjach!!!
Nie przykrawała swoich wybujałych planów.

Co w zamian?
Rozwód za rozwodem i po tym jeszcze jeden rozwód.
Któraż z moich znajomych nie jest po rozwodzie?
To świadczy jak bardzo fantazjowały one na temat życia, rodziny.
Zamiast przypatrzyć się temu co było, co było wokoło, i kto był blisko nich.
Zamiast zaakceptować to [i podejmować racjonalne decyzje, a nie wynikające z fantazji]. Racjonalne podejście daje sukcesy, w odróżnieniu od tysięcy tych “rozważnych i romantycznych” panienek, które nie chcą, zdecydowanie nie chcą zaakceptować tego życia.

U dziewczyn tych małych i tych większych może występować szczególny kłopot. Nadmierne lgnięcie do rodziny, wynoszenie jej ponad inne wartości.
Taka postawa dumy i pożądania może skończyć się nawet samobójstwem, łagodniejsze stany dają bunty i depresje.
I to nie u niej – u rodziny, u dzieci, wnuków [jeśli będą].
Trzeba łagodnie, bez napięcia.
Samo się zrobi, o ile nie będziesz przeszkadzać swoją presją.

Rozwinięcie duszy zachodzi poprzez duchową i fizyczną traumę.
[E.Tolle mówi, że prawdziwa akceptacja czegoś czego się nie daje zaakceptować daje duży postęp, dużą głębię].

Nasza cząstka ziemska jest zresztą przeznaczona do tego, żeby cierpieć i doznawać uszczerbku, natomiast cząstka wewnętrzna jest przeznaczona do ciągłej radości.
Jeśli ktoś akceptuje niedoskonałości i cieszy się w duchu – jest szczęśliwy.

AK: tu widać, jak daleka jest to nauka od dzisiejszych kanonów konsumpcyjnych – naprawdę nie sposób sobie kupić dobrego samopoczucia, czy też szczęścia.

Jeśli wierzyć reklamom i ich podświadomym przesłaniom, to właśnie poprzez zaspokojenie potrzeb fizycznych, poprzez doprowadzenie zewnętrza do połysku będziemy szczęśliwi.

Niestety, nie jest to prawdziwa nauka, ona właśnie prowadzi do degradacji i albo pogłębienia duszy, albo jej powolnej utraty.
http://www.dobradieta.pl/forum/printview.php?t=16944

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KARMA - ŁAZARIEW
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 17:43 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392

Kowal zawinił, a szewca zamknęli



Jeśli trzymamy się urazy, zarówno tej, którą sami wybraliśmy, jak i tej, którą dostaliśmy z przekonaniami, wyborami naszych rodziców, to jest nam ciężko.

Mamy tu dwa rodzaje:

a) ten rodzaj urazy, który poprzez duszę grupową wszedł od rodziców, np. my Chorwaci nie lubimy Serbów, albo my Serbowie nie lubimy Chorwatów i byśmy ich wycięli.
A razem Bośniaków islamistów nie cierpimy…

No i co się dziwić, że na Bałkanach takie przeboje się dzieją, jeśli ludkowie utrzymują od pokoleń takie przekonania, takie postawy?

To chyba jest akurat łatwiej zrozumiałe.

Ale jest też drugi rodzaj przeniesienia urazy, bez naszej kontroli, woli, świadomego udziału


b) Twój rodzic, czy dziadkowie obrazili się na kogoś, i nawet nic nie mówiąc trwali w tym. A Tobie coś się robi w życiu i nie wiesz skąd.


S.N. Łazariew pisze i daje wykłady o tym..
Energia ciężka, karmiczna potrafi się utrzymywać poprzez pokolenia można powiedzieć,
że jest to karma pokoleniowa, rodzinna. Prostymi słowami mówiąc – kowal zawinił, a szewca zamknęli.

Jeśli sądzisz, że takie przenoszenie karmy jest niesprawiedliwe, to zapraszam do napisania zażalenia do Pana Boga.
Ale najprawdopodobniej taka próba zmiany ułożenia świata nie zostanie potraktowana ze zrozumieniem :)
Oj jak ja chciałem zmieniać świat!!
OGROMNIE.
Na nieszczęście zaprzestałem tego.
Ale może i na szczęście, bo bym miał serce pokancerowane wysiłkiem, wysokim ciśnieniem i czym jeszcze.

No dobrze, nie akceptuję tego przenoszenia się winy.
Jeśli coś realnego mi się nie podoba jako zjawisko, to czy mam zacząć to zmieniać?
Czy też zastanowić się, co też przeszkadza mi w zaakceptowaniu tego.
Może coś we mnie samym/samej?

Otóż mnie przeszkadza to, że najpierw dostałem po kościach a potem nawet nie mam prawa do tego, żeby obrazić się.

Oczywiście, „prawo” do obrażania się mam, ale cóż mi po nim, jeśli to może bardzo kiepsko odbić się na moim życiu?



Najpierw moja matka nakrzywdziła ludzi, naobrażała się na wielu, a teraz ja mam kłopoty w życiu. [Nie trzeba bowiem wielkiego "przekroczenia etyki", jak to Łazariew nazywa, aby była to krzywda.
Samo obrażenie się już jest wystarczające, żeby pojawiła się negatywna energia.

Ale ten Wszechświat jest bezwzględny, prawda?]

Niesprawiedliwe?

Osoby, które żyją w jakiejś komitywie z rodzicami mogą łatwiej wychwycić takie sprawy, ponieważ widzą, co rodzice robią, jakie mają postawy.
Ale są osoby, które nie żyją w dobrych kontaktach z rodzicami, i ci chyba mają gorzej, bo jakieś czynniki nieznane wchodzą im w paradę.

.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KARMA - ŁAZARIEW
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 17:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392
Wychodząc rakiem z urazy

Łazariew mówi o tym, co z tym kłopotem zrobić:


„Rzecz w tym, że program niszczenia neutralizuje się tylko przez skruchę, a jeśli go tylko wyprowadzić z pola człowieka, to on dalej istnieje, pracuje aktywnie na innym miejscu.” [czyli też u innego człowieka, np. członka rodziny]

Jakżeż trzeba być samoświadomym i pokornym, żeby nie chcieć odgrywać się na ludziach, którzy nam coś złego zrobili!

Łazariew podaje wiele przykładów takiego przekazania energii karmicznej.

..

SNŁ: „Babcia obrażała się na swoją matkę, deformacja jej struktur pola
była przekazana synowi, i syn sześć czy siedem razy żenił się.”

Niewyobrażalne, prawda?

Czyli na moje życie wpływa to, co ja nie decydowałem. Wpływają na mnie nie moje decyzje!!
Dziwaczne?
..

SNŁ: „Mama skarży się, że z córką nie chcą przyjaźnić się jej koleżanki z klasy.
– W 1974 roku Pani bardzo obraziła kobietę, – wyjaśniam mamie.”

Łazariew radzi dobrze, zrozumieć, iż uraza jest formą nieprzytomności, formą nieprawdziwości.

Biorąc urazę, czy świadomie, czy na zasadzie lojalności wobec przodków, czy na zasadzie nieświadomej – stajemy się nieświadomi, pozwalamy, aby nasz umysł opanował rodzaj „świra”.
No bo jak nazwać pragnienie oddania ran? pragnienie, które zostało rozbudzone poprzez zranienie nas samych, a ten atak zwykle jest tak, że był odpowiedzią na nasze podświadome pragnienia.

.
Taaa.. trochę wyższa matematyka, co?

Czyli sami nieświadomie prowokujemy?
Ano chyba jednak tak.

Czy to oznacza, że nadal mogę prowokować, mimo, iż nie jestem świadomy/a?

Po trosze tak, jednak, jeśli zaczniesz się zastanawiać nad swoimi poruszeniami myśli, emocji, postaw, to zaczniesz szybko pojmować gdzie leżą te prowokacje.
Są one powodowane przez bardzo konkretnie opisane obciążenia duchowe , które naprawdę łatwo zrozumieć, o ile się chce.
To nie jakaś chińszczyzna, to codzienne doświadczenie.
Zapewniam, bo sam przeszedłem tą drogę.

Na początku myślałem, że świat działa bardzo mocno przypadkowo.
Po jakimś czasie ustaliłem sobie, że jest wiele treści w umyśle człowieka, które dają mu poruszenia.
Potem zrozumiałem, że wiele z nich jest nieświadomych i powodują uwikłania się, czasami bardzo niemądre i powodujące cierpienie.

Oczywiście nie chciałem powielać tego schematu i uczyłem się, poznawałem dalej.
Na koniec odkrywałem już konkretne zasady, które istotnie działają, i nawet nie są aż takie niezwykłe, chociaż są INNE od tego, czego uczyli mnie w szkole.
O wiele inne.
No ale na to jest rada – porzucić „mądrości” szkolne.

I tak doszedłem do stanu, gdzie mam naprawdę duży komfort życiowy.
Zwłaszcza psychiczny.
Komfort polegający na tym, że wiem co z czego wynika i dlaczego się dzieje.
I jeśli nawet nie dokładnie, to w przybliżeniu, i jestem przekonany, że nawet jeśli czegoś dogłębnie nie wiem [bo po co mi wszystko wiedzieć, wszędzie wsadzać nos?], to i tak jestem w stanie rozpoznać wiele, wiele sytuacji.
I nauczyć się nowych rzeczy, o ile przyjdzie potrzeba.

Uczenie się pokory

Pewna moja znajoma kiedyś się zapytała co to jest ta pokora.
Niestety, nie miała na tyle cierpliwości, aby o tym pomówić, żeby posłuchać, co to jest.
A pokora, to też cierpliwość, akceptacja czasu, akceptacja tego, że coś trwa, że potrzebuję się jeszcze uczyć, że potrzebuję jeszcze pozmieniać ileś postaw.
Na szczęście nie aż tak dużo.

Najwięcej wysiłku potrzeba przy początku drogi duchowej, gdy się przerobi ileś spraw, to dalej samo często idzie, nawiązują się połączenia z Opiekunami Duchowymi.
Po jakimś czasie, gdy zaakceptowałem, że moja Dusza ma swoje procesy, których nie skontroluję, ale mogę i Ją i te procesy wspomóc, gdy to zaakceptowałem, zrobiło mi się lżej.
Wiele razy robiło mi się lżej, bo okazywało się, że bardzo walczę.
Zwłaszcza z powodu cierpienia własnego i posiadania ciała bolesnego

.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KARMA - ŁAZARIEW
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 18:01 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392
a) nauki Nikołaja Siergiejewicza Łazariewa bardzo ciekawie przedstawiają karmę.

Oto skrót z jego wypowiedzi w filmie:

Choroba ma ważny związek raczej z przyszłością, nie z przeszłością.

Choroba ma zabezpieczyć, żebyśmy czegoś w przyszłości NIE zrobili działając na podstawie naszych obecnych postaw i głębokich przekonań [mogą nie być świadome].

„Choroba za coś” – to zasada zachodniej filozofii
jest to kara.
Kara, której nie daje się uniknąć.


Biblia, Stary Testament – człowieka nie ma.
Osobista wola sprowadzana jest do zera.
Unicestw wszelkie pragnienia a będziesz jednym z Bogiem.

w chrześciaństwie choroba jest zbawieniem dla duszy.
Jest środkiem dla rozwoju duszy.

W chrześciaństwie dwa systemy, jeszcze jest świadomość, która jest w harmonii.
Człowiek może mieć swoją wolę, swoją świadomość ponad Boga.
Bóg trochę dziwnie wygląda.
.

Jeśli wiem, że choroba dana jest mi dla polepszenia kontaktu z duchowością,
to mogę się wyleczyć, wiedząc o tym.


Jego wola powiększa się w tym stopniu, w jakim uznaje prawa, zasady duchowości.
Jeśli chcę powiększyć swoją swobodę, powinienem odczuć na ile jestem zależny.

Im większa moja własna wola, tym bardziej włączają się mechanizmy mojej zależności od pola duchowego.

Jeśli kocham Boga, a nie otaczające osoby i obiekty, to uważam, że Bóg daje mi szczęście, które to szczęście się rozgrywa wśród osób i obiektów z którymi się stykam

Boga nigdy nie widziałeś i nie zobaczysz, ale masz go kochać bardziej niż wszystko, co widzisz..

To co widzisz, ma być wtórne.


Jeśli straciłem pieniądze, to oznacza, że bardziej mi zależało na nich, niż na Bogu.
Jeśli mi dacza się spaliła, to znaczy, że bardziej ją kochałem niż Boga.
Postawiłem swoją daczę wyżej od Boga.



Duch walczy z takim człowiekiem, który nie kocha Boga więcej niż sprawy przyziemne tak, jak organizm niszczy komórki, które nie współpracują z całym organizmem.


Jeśli płaczę po stracie pieniędzy, to oznacza, że nadal kocham pieniądze i nadal jestem w stanie stracić więcej pieniędzy.
Kobieta, która ubóstwia, absolutyzuje pieniądze dostaje męża, który nie umie zarabiać albo nie chce zarabiać pieniędzy, to jest jej leczenie.

Absolutyzacja jakiejkolwiek metody z przeszłości przynosi przegraną, ponieważ nie dopasowuje się do dnia dzisiejszego.

Nawet absolutyzacja, wyniesienie ponad Boga tak szczytnej sprawy jaką jest zdrowe jedzenie może dać złe wewnętrzne, duchowe skutki.



Podobnie jak choroba ma przeciwdziałać szerzeniu się niemoralnych, zabsolutyzowanych zachowań, tak samo osoby bliskie są dawane tej osobie, ażeby ją „uleczyć” z tych niemoralnych przypadłości.


I nie trzeba być świadomym swoich „przyklejeń”, zachłanności, czy to zachłanności na pieniądze, czy to na posiadanie rodziny.
Wystarczy nieświadomie je mieć .. i już Wszechświat reaguje podsyłając osobę, która będzie odpowiednio temperować taką zachłanną osobę, która w obyciu może być niezmiernie miła.
Dodatkowo, taka „miła” choć zachłanna na coś osoba
, jeśli negatywnie osądzi swojego „spłatora” – na zwykłych, racjonalnych zasadach – to da to negatywne skutki jej, albo jej potomstwu.


Chorujące dzieci też oczywiście mogą być spłatorami błędów rodzica, który wbił się w dumę.


Najlepiej zrządzenia Losu i Boga widzieć zarówno w swoich przeżyciach, jak i w przeżyciach innych ludzi.
I tak nas samych to nie będzie dotykać, jak również nie będziemy się złościć na innych.


Dowolny człowiek jest jak komórka w organizmie – najpierw jest wykonawcą, a potem dopiero autorem.
Najpierw podświadomie są nam przydzielane losy, zgodnie z naszym przeszłym zachowaniem i postawami.

Nawet jeśli się opiekuję chorym, to pamiętam o tym, że to jest nieprzypadkowo, i że ta choroba dana mu była nieprzypadkowo.

Jeśli się buntuję przeciwko siłom, które powodują ową chorobę, to sam mogę zachorować – jako że przeciwstawiam się Wszechświatowi, siłom życia.




Oczywiście, jeśli się na chorego obrażę i będę na niego źle mówił, to też mogę zachorować, odrzucając bliźniego.


Podobnie, jeśli osobie, która postępuje głupio zwracam uwagę a ona mnie ma gdzieś, to mogę z pogardą się do niej odnieść.

Uważam, iż moje rozumienie świata jest lepsze, a to już nie jest dobra postawa.
Podobnie działa skupienie się wyłącznie na sprawach duchowych, z odrzuceniem życia w świecie.



Dopiero wewnętrzna pełna akceptacja zewnętrza i zewnętrzne działanie daje pełne zdrowie.


Wiedza, że jakakolwiek nieprzyjemność, która nas spotyka jest z przyczyny naszej jakiejś dumy, jakiegoś lgnięcia nadmiernego, możemy łatwiej to znieść, a nawet wyszukawszy, co robimy nie tak, poprzez brak lgnięcia i dumy możemy sobie wyprostować los.

Trzeba dodać, że osoby z krokodylem mają go najprawdopodobniej z powodu dumy, z powodu nie pokory w stosunku do wyższych energii, spływających z wyższych jeszcze ciał.

.
Łazariew mówi, iż samobójstwo jest skrajnym przypadkiem dumy i niepokory w stosunku do Wyższych sił.

Tak samo można określić obciążenie duchowe typu Krokodyl, które mocno człowieka wybija ponad przeciętność, oraz przekonuje do „wyjątkowości”, „lepszości”, która niestety jest złudna.

Zresztą jeśli już mówić o samobójstwie np. z powodu straty pieniędzy, to karma tak działa, że w przyszłym życiu utrata pieniędzy będzie jeszcze bardziej możliwa i jeszcze może być dotkliwsza, niż w obecnym, gdzie nastąpiło samobójstwo.

Znam opinie osób, które nie chcą się tym przejmować i myślą o skorzystaniu z własnej ‘wolności’ i skoczeniu z okna budynku.
Hmmm..
nie polecam tego, ponieważ to, iż się nie wierzy w karmę, to nie oznacza, że jej nie ma.


Kobieta, jako wcielona w tą płeć jest trzy razy bardziej uziemiona, niż mężczyzna. Uduchowienie – to, co tak dobrze działa na wychodzenie z chorób – u mężczyzny jest o wiele lepiej rozwinięte.
Uziemienie kobiety daje o wiele większą dumę i większą potrzebę pokory i przyjmowania niejako uniżenia.
Jeśli tego zabraknie, może ona spotkać się z wyrównaniem od Wszechświata poprzez chorobę, czy też od swoich dzieci – poprzez ich choroby.

Wszelaka pycha łatwiej u kobiet daje kłopoty niż u mężczyzn, ponieważ mężczyzna z natury jest bardziej w myślach i duchu, zaś kobieta bardziej w ciele.


Podobnie, jeśli kobieta ma wybitne możliwości osiągnięcia i przylgnęła do tych możliwości. Lgnięcie, przywarcie, zachłannośćna sukcesy, na wyniki, osiągnięcia, pieniądze.

Gdy przez to poniechała należnego uniżenia, a utrzymała swoje możliwość, nie poddała się losowi, nie zauważyła, że się wynosi, że ma zachłanność,
to jej dzieci mogą to wyrównać poprzez nieumiejętność przystosowania się do życia.


Masz kolosalne osiągnięcia, ogromne umiejętności, a masz lgnięcie do nich – i masz dziecko – ono nie będzie zdolne do życia samo.
I taki rodzic powinien odpowiedzieć za to, że dziecko przywiódł do nieumiejętności życia – np. przez wczesną własną śmierć.

U dziewczyn tych małych i tych większych może występować szczególny kłopot. Nadmierne lgnięcie do rodziny, wynoszenie jej ponad inne wartości.
Taka postawa dumy i pożądania może skończyć się nawet samobójstwem, łagodniejsze stany dają bunty i depresje.
[Pewne państwo o jednym z najwyższych poziomów życia ma również najwyższy odsetek samobójstw].

Rozwinięcie duszy zachodzi poprzez duchową i fizyczną traumę. [E.Tolle mówi, że prawdziwa akceptacja czegoś czego się nie daje zaakceptować daje duży postęp, dużą głębię].
Nasza cząstka ziemska jest zresztą przeznaczona do tego, żeby cierpieć i doznawać uszczerbku, natomiast cząstka wewnętrzna jest przeznaczona do ciągłej radości.
Jeśli ktoś akceptuje niedoskonałości i cieszy się w duchu – jest szczęśliwy.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: KARMA - ŁAZARIEW
 Post Napisane: 15 listopada 2012, o 18:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392
Andrzej K.
Gdybyśmy byli jedynie osobowością, to bym powiedział – oczywiście – krzywdzenie, zwłaszcza celowe poniżanie jest bezwzględnie złe!
I tak działa kodeks praw.
Nie można krzywdzić, nie można poniżać, wszelkie pomysły na poniżanie, na tłumienie naturalnej aktywności są niedobre.

Myślę, że krzywdzenie, poniżanie jest niedobre – inicjuje cierpienie.
Natomiast Łazariew ma, jak sądzę trochę głębszą myśl.


Łazariew pokazuje pychę – ale tą pychę, która pochodzi nie z miłości kobiety, a z wzorców prokreacyjnych, wzorców ewolucyjnych, które dają przywiązanie do rodziny, do materialności.
Ja bym to raczej nazwał wyniosłością, czy wynoszeniem się.
Zaraz opowiem więcej.

[kobieta myśli sobie: Ja muszę mieć dom, samochód, stabilne dochody.
MUSZĘ.
Bo inaczej nie wyobrażam sobie życia w rodzinie.
I zrobię wszystko, aby to mieć!
Nie ma innej możliwości!].

Wiele osób mówi:
Nawet jeśli ktoś ma wyniosłość, to mu przysługuje jako prawo człowieka.
Zwłaszcza dotyczy to poniżanych przez wieki kobiet.


Takie wynoszenie się nie pochodzi od krokodyli, a od ego, od uprzywilejowanej roli.
Jeśli młoda kobieta jest adorowana przez pięciu mężczyzn, to czy nie zrobi jej się kuku i nie będzie myślała o sobie jako o niezdobytej, czekającej na księcia?
[chociaż całkiem porządnych chłopców ma obok]
W kulturze możesz prześledzić jak to “męczyzna stara się, ale to kobieta wybiera”.


Mężczyźni mają potężny popęd płciowy, który ich stawia w pozycji proszącej, wręcz błagającej [o ile są naturalni a nie obdarzeni symbiontem, wtedy kobieta jest ich z założenia].
Kobieta patrzy na takie pragnienia, prośby jak na coś sztucznego, wręcz pogardliwie – jak można tak się poniżać, żeby na mnie nastawać, jak można być w takiej upodlonej potrzebie?
Szuka mocnego osobnika.
Nie rozumie popędu, bo tego zupełnie nie doświadcza, jest po drugiej stronie, jest kobietą [dopiero w 30-40 latach swego życia będzie coś podobnego, chociaż słabiej, przeżywać].

Jak ten rytuał przypodobania się kobiecie miał NIE WEJŚĆ do wzorca doboru partnerskiego? Jak ta pozycja mężczyzny i kobiety miały NIE ZAPISAĆ się jako wzorzec postępowania, godów gatunku ludzkiego?

Są to mocne wzorce doboru, sposoby postępowania które nie zależą od widzimisię tej osoby, a od programów przetrwania gatunku.
Mężczyzna jest napalony, pragnie seksu.
WIDAĆ po nim.
Ale jest i druga strona, oczywiście równie silne ma wzorce, ale nie widoczne.
Antysymetria yin i yang, męskiego i kobiecego jest widoczna w wielu dziedzinach, także tutaj.

“Jak się ożeni, to się odmieni” – mawiają. I istotnie, łagodna dziewczyna po ślubie przechodzi metamorfozę. I znowu – bezwiednie, działają wzorce.


Wzorce związków, wzorce prokreacyjne nakazują testować mężczyznę, wybierać najlepszego samca.
A po wybraniu i związaniu się?
Testowanie przemienia się – zaczyna się “dorównywanie do lepszych znajomych”
“keep up with Jonses” [po angielsku też to dobrze znają] – też oczywiście wzorzec ewolucyjny, bo przecież musi następować rozwój – więc ten wzorzec ma zaszyte doskonalenie się.
No i niestety wymuszanie, bo to przecież wzorzec a nie przemyślane działania, to działanie z presji wewnętrznej.
Wewnętrzna presja budzie emocje, emocje budzą słowa, słowa budzą męża śpiącego na kanapie.

We wzorcu zawarta jest chęć udoskonalania, wynoszenie się, można rzec pycha. Mężczyzna myśli: “Jeśli już kobieta się związała, to czemu gdera, czemu porównuje męża do tych, z którymi on nie może się równać?”
Dlaczego?
Nie dla rozrywki, tylko z ego, z wzorców ewolucyjnych.
Podobnie zupełnie, jak mężczyzna po kilku miesiącach zaczyna zauważać inne panie.



Argument o tym, że “żona ma być posłuszna mężczyźnie”.

Posłuszny – myślę w rozumieniu raczej akceptacji męża, akceptacji tego, kim jest, czym dysponuje, że się stara itp.

Bo wzorzec, norma wykazuje właśnie coś innego – kobieta nie jest zachwycona “przeciętnym” partnerem.
Jeśli jest przeciętny, to znaczy, że jest marny.


Tak, jakby powiedzieć: uczmy młodych ludzi, żeby każdy z nich miał IQ powyżej średniej. Ale IQ jest właśnie wyliczane ze średniej z populacji.
Więc nie można wznieść inteligencji ludzi tak, aby wszyscy mieli ponad przeciętną. Podobnie ze średnią płacą: niech wszyscy mają ponad średnią!
To co będzie ze średnią?

Tak samo z akceptacją męża.
Kobiety mają trudności, aby zaakceptować “przeciętnego” mężczyznę.
Niemal wszystkie marzą o księciu.
A tu mało książąt ostatnio..

Kobieta jest o wiele bardziej “uziemiona”, wiele bardziej umiejętna w sprawach ziemskich, które są o wiele prostsze do postrzegania i mówi: “pokaż ile zarabiasz, a ile ja zarabiam”.
I myślę, że kobieta jest w stanie więcej zarabiać, bardziej się przykładać w zawodach związanych ze sprawami “ziemskimi”.
I lepiej się do tych zawodów nadaje.
I więcej od życia oczekuje.

I tym bardziej czuje się skrzywdzona, jak widzi, że zarabia mniej niż przeciętnie zarabia mężczyzna na jej stanowisku.
Wydaje się, że tak wiele od nas zależy, że na tak wiele naszych zachowań mamy wpływ.
A tu okazuje się, że nie!

Jednakże atrakcyjność nie jest dla kobiety kwestią wyboru.
Jest co najmniej jeden widok, którego kobieta nie jest w stanie spokojnie znieść w związku! :) ))
A ta reakcja pochodzi właśnie z wzorców prokreacji.

Spróbuj sobie swojego partnera wyobrazić, jak leży na kanapie i NIC NIE ROBI!
A dajmy na to tu i tam w domu znalazłoby się coś do zrobienia.
Natychmiast atrakcyjność tego pana maleje, czyż nie?

I tu, wielokrotnie obserwowałem gniew, agresję, wściekłość, a przynajmniej niechęć.

I oczywiście – partner nie wydawał się już taki atrakcyjny.

Tak więc, “uziemienie”, zaziemienie, jak Łazariew mówi, rozpatruję jako bardzo silne wzorce, które kobieta ma, nosi je, zupełnie bezwiednie i emocjonalnie będąc nastawiona, “jeśli czegoś ona nie czuje dobrze”, to zaraz jest zdegustowana, niezadowolona, odpychająca.
Wiele pań bardzo prawidłowo mówi: czuję się tak, ale nie mam nad tym kontroli.
Nad tym mechanizmem czuwa tysiące lat tradycji społeczności ludzkiej.

Wiele razy słyszałem opowieści pań, jak to po ślubie, po zrodzeniu potomka nie wszystko szło po ich myśli i dosyć szybko decydowały się na rozwód.

Łazariew myślę sobie, jako jasnowidz, widzi i czuje intencje ludzi, zarówno mężczyzn, jak i kobiet.
Pewno i widzi chęci mężczyzn do tego, żeby “być wolnym” i pójść sobie od żony do kochanki.
I myślę, że nie jest to czyn chwalebny.

Te wypowiedzi Łazariewa zauważam, że znajdują się pod tematami “etyka” i “naruszenia porządku wpływające na choroby”.

Czyli – po pierwsze NALEŻY być etycznym.


I pod to podchodzi brak obrażania się, akceptowanie drugiej strony, nawet jeśli nie realizuje moich fantazji wypływających ze wzorców ewolucyjnych
[było o nich wcześniej].
To, o czym Łazariew . opowiada, to są przykłady odejścia od porządku etycznego i również opowiada o jego środkach na kompensację nieetycznego postępowania.

Łazariew opisuje przypadki, w których odstąpienie od porządku, etyki reguluje sam Wszechświat [choroba lub agresywny partner jako redukcja przyszłych szkód].
I tak sobie to wymyślił i ustawił i naucza.
Niestety, sposoby na redukcję szkód nie są zbyt wyszukane.
Są odpowiadające jego poziomowi duchowemu, jego poziomowi zrozumienia zagadnienia. Stąd nie używa słów praca z wzorcami ewolucyjnymi a mówi, że kobieta ma być posłuszna mężowi [nie wspominając o częstych nadużyciach przez symbionty, o których to nadużyciach piszesz w pytaniu].

No cóż, Łazariew idealny nie jest, ale jakąś cząstkę prawdy odkrył.

Ja tu jeszcze widzę inną kwestię.
Są siły, które chcą podburzać nas, wywoływać w nas poczucie buntu.
Mówią nam: masz prawo!

OCZYWIŚCIE krokodyl zamiast jako wyjątek pobierze daną sprawę i zrobi z tego regułę i będzie ci podtykał pod oczy wyjątek tłumacząc, że on właśnie poprawnie postępuje upokarzając żonę i czego ty chcesz.


Takie krokodyle są. Więc sprawy są dwie.

a) kwestie wzorców partnerstwa, związków, prokreacji u kobiet

b) kwestia agresywności krokodyla.


ZRESZTĄ jedno z drugim jest mocno połączone.
Jeśliby kobiety NIE ZNOSIŁY takich aroganckich, mocnych facetów z krokodylami,
to PO PROSTU odchodziłyby od nich.
Nawet by na nich nie spojrzały!

Jednak tak nie jest.

Ponieważ, jak mówi Łazariew, jest to wyrównanie ich wzorców wyniosłości, ich postaw przeciwko Wszechświatowi, przeciwko planowi Boskiemu.


Kobiety mówią często: a ci faceci, to tacy niedojrzali, są jak mali chłopcy.

I od razu taki facet leci na łeb na szyję w rankingu u pań.
Ale co, nie może taki być?
Czy posiadanie podświadomości, która jest zawsze i ciągle z nami jest przestępstwem.
Bo podświadomość jest jak czteroletnie dziecko.
To mężczyzna ma go usunąć, żeby się podobać partnerce?


Natomiast kobiety o sobie mają mniemanie, że są takie odpowiedzialne, takie zaradne, praktyczne.
I są.
Ale jest ale.


Kobiety są dojrzałe taką pierwotną, szybką dojrzałością, gdzie chodzi o sferę fizyczną.
Jak wiele jest pań, które po latach narzekają jak bardzo mało miały rozeznania gdy zakładały rodzinę! Jak przez to ucierpiały – one i ich dzieci!

Przez szybkie dojrzewanie kobieta nie jest w stanie skupić się na realnych relacjach z otoczeniem, z partnerem.
Jako dziewczynka bawi lalki i jest nastawiona na siebie jako na dawczynię życia.
I nic w tym złego, takie są wzorce ewolucyjne prokreacji.
Natomiast jeśli nie wydorośleje z tego poziomu – a wiele pań nie dorośleje – to do starości będzie taką skupioną na sobie dziewczynką, której powołaniem jest dawanie życia i niańczenie dzieci. '
Żadnego miejsca na partnera, zauważ.
Pytanie “gdzie ci mężczyźni” ma podtekst: nie mam miejsca dla partnera w moim życiu, bo jestem nastawiona na siebie, jako na matkę.

Ale dlaczego nie mam partnera?!

Jeśliby kobiety NIE ZNOSIŁY aroganckich, mocnych facetów z krokodylami, to PO PROSTU odchodziłyby od nich. Nawet by na nich nie spojrzały!


Jak mówi Łazariew, jest to wyrównanie ich wzorców wyniosłości, ich postaw przeciwko Wszechświatowi, przeciwko planowi Boskiemu.


Znam setki kobiet, którym [niestety], zupełnie podświadomie odpowiada owo krzywdzenie i pod kontrolę takiego macho typa SAME zechciały pójść.

Dlaczego?
Bo tak dobrze to czułam – zwierza się ona przyjaciółce – miałam tak fajne odczucia,
gdy zobaczyłam po raz pierwszy tego faceta, to jak się poruszał, z jakim przekonaniem się wypowiadał, z jaką przenikliwością odpowiadał, to było prost porywające, coś się we mnie zbudziło.
“I felt it so right” [po angielsku widać ten smaczek w wypowiedzi, tą bezwiedność decyzyjną, to chętne poddanie się takiemu panu, a właściwie jego przywództwu, przywództwu jego symbionta].

Tak więc, nie bez przyczyny chyba w Twoim pytaniu te dwa wątki się łączą.
I dobrze, bo istotnie są połączone.

A więc, a) i b) w jednym stały domku – pytanie tylko dla Ciebie, jak rozsupłać te dwa sznurki zaciśnięte w jeden węzeł?

Bo jest i sznurek czysty, chociaż naznaczony wzorcami, pod którymi kobieta nie potrafi czasami się oprzeć, i niestety sporo pracy czeka

jest i sznurek brudny, wciągający w poddaństwo, oplatający ręce i nogi, zaciskający się na gardle i pociągany przez krokodyla.

Istotnie, dla Gender Studies jest to bardzo ciekawy temat, może nawet na pracę naukową.

Myślę sobie, że wielu z nas bardzo ma ładny obraz świata, natomiast między obrazem a realnością jest jednak różnica, ponieważ realność jest sporo bezwzględniejsza.

Dlatego Łazariew idzie tą drogą, bo, jak myślę, idzie drogą realistyczną. Opiera się na obserwacji.

Jak piszesz – aby ofiary zobaczyły, że są ofiarami – to jest droga wyższa – jest to droga rozszerzania świadomości.
I bardzo dobra droga, natomiast to sformułowanie “aby ofiary zobaczyły, że są ofiarami” obejmuje jeden z dwóch aspektów, czyli nasz
punkt: b) kwestia agresywności krokodyla.

Punktu a) nie ma w tej wypowiedzi “aby ofiary zobaczyły, że są ofiarami”

Jest lęk przed byciem skrzywdzoną.

Nie dziwię się.
Trzeba się bronić, mądrze, uważnie, skutecznie.
Natomiast to nie jest całość sprawy.
Jest jeszcze punkt a).

I znowu dwa. Tym razem można podać dwa odstępstwa od realnego widzenia na rzecz fantazji.
Zacznijmy od przerobionego punktu b)

b) należy zauważyć, że w wielu, wielu związkach istnieją krzywdzące relacje, istnieją symbionty.
I jeśli się jest w związku z takim nosicielem symbionta, to warto zmykać gdzie pieprz rośnie ochraniając siebie [i swoje poczucie wartości własnej].


a teraz punkt a)

a) jak zrozumieć, że to, co czuję nie kieruje mnie zgodnie z etyką i daje w rezultacie kłopoty?

JAK TO?
To, co ja czuję ma pakować mnie w kłopoty?
To, że chcę czegoś lepszego, czegoś więcej dla mnie i mojego męża, dla mojej rodziny, to mnie pakuje w kłopoty?
To, że się nieco wzburzam przy tym, to coś znaczy?

taaa… takie postawy są na porządku dziennym.
Łazariew jednak mówi, że są one naruszeniami etyki, naruszeniami porządku.

I w rezultacie odbijają się negatywnie na samych paniach i na ich potomstwu.

Dalsze rozważania na temat kobiecości i Łazariewa


Jeśli jesteś stroną receptywną, utrzymuj swój umysł w niewinności i wolny od dumy tak, abyś mogła utrzymać otwartość na dobre rady i pomocne wsparcie.
Gdy twój wpływ wyrasta z niewinności to dla ciebie działa jeszcze większa siła przyciągania.

Bierne poddaje się aktywnemu, tak jak i aktywne podporządkowuje swoje działanie biernemu.
Jest to podstawowa, pierwotna umowa pomiędzy mężczyzną i kobietą.


“Zauważyłam,ze Łazariew budzi nieprawdopodobne negatywne emocje i bunt u ludzi
którzy mają niepoukładane w 3 najważniejszcych aspektach życia:

[*] relacja z rodzicami i najbliższą rodziną(zwłaszcza odrzucenie rodziny, plus oskarżanie)
[*] postrzeganie własnej płciowości w kontekście kompleksów i rywalizacji
[*] stosunek do systemów religijnych jako represjonujących (a nie dostrzeganie ,że owe systemu stały również na straży etycznych zachowań)”

W książce “Diagnostyka Karmy” są niektóre przekazy, których raczej nie należy powielać. W poniższym tekście starałem się wybrać te treści, które są pozytywne i dające wgląd.
Na początku Łazariew działał jako bioenergoterapeuta, manipulował energiami, ustawiał je, oczyszczał.
Kiedyś podpowiedział chorej, jak ma zmienić poglądy, postawy, ponieważ jej postawa szkodziła komuś.
Ale nie miał czasu na to, żeby przeprowadzić działanie energetyczne.
Po kilku dniach ponownie bada tą panią i się zdumiał – jej pole stało się czyste – nie trzeba było dokonywać działań na energiach!

Łazariew więc zrozumiał – to postawy etyczne kreują pole energetyczne i choroby.
Jak usunąć szkodliwe postawy, zastąpić je poprawnymi – choroba automatycznie znika.

Ludzie żyją w polu informacyjno-energetycznym, w którym trzy elementy:
los, zdrowie i przekonania są wzajemnie połączone.


Przyczyną zachorowania jest naruszenie struktur pola i trzeba leczyć pole a nie organ. [identycznie do Hellingera]

Za brak etyki danego człowieka płaci rodzina; dzieci, krewni, a nawet przyjaciele, czy uczniowie.
Zapłata zdrowiem dzieci wygląda absurdalnie z pozycji pojedynczego człowieka, ale na poziomie pola [A: duszy grupowej] nie ma ludzi, ale są idee, etyka.

Jeśli się obrażasz, jeśli masz nienawiść, negatywne emocje do kogoś, to u niego mogą wystąpić szkody na losie i zdrowiu.

Choroby blokują programy niszczenia


Choroba, czy też relacja, związek z osobą, która nam szkodzi, poniża nas uważany jest za odpowiedź Wszechświata na nasze szkodliwe postawy i czyny.

Jakie są główne przykłady naruszenia etyki:

- nienawiść do kogoś, złe życzenie komuś
– duma, pycha, wynoszenie się, egoizm
– obrażenie [i tu z tłumaczenia trudno czasami wywnioskować, czy chodzi o obrażanie kogoś, czy obrażanie się na kogoś, ale wychodzi, że oba są złe]


Łazariew o systemie duchowym

opowiada w filmie pt. “Miłość i grzech”:

Funkcja diabła


Diabeł nie jest przeciwnikiem Boga.
Jest – podobnie jak i anioły – pozbawiony własnej woli, działa na rzecz Boga.
Jest przeciwieństwem miłości.

Do miłości mamy się sami, dobrowolnie przyznać, wybrać ją.

Jeśli jednak nie chcemy miłości, powinien być pewien proces z tym związany, proces rozpadu.
Z powodu, wręcz dzięki tej funkcji rozpadu będziemy widzieć, że utraciliśmy miłość. Jeślibyśmy zrzekli się, wyrzekli Boga i byśmy się doskonale czuli i nasza dusza by się przy tym nie rozpadała, to umarlibyśmy nic nie zauważywszy.
W Europie toczy się proces niezauważalnego rozpadu.
Dusza gnije, a nikt tego nie zauważa.
W Rosji też się to zaczyna.


Jaka jest główna funkcja diabła?


Miłość, wysoką energię bardzo łatwo związać z niskim rodzajem energii.
Miłość się jednak nie broni, bo jest bezbronna.

Niskie energie, energie umiejętności, możliwości – jeśli postaracie się, np. będziecie pościć to uruchomią się energie możliwości, tak jak u Jezusa, gdy pościł na pustyni przez 40 dni.




Dlaczego po poście ludzie chorują?
Bo w czasie postu trzeba się modlić, aby ta energia która przychodzi nie poszła na marne, nie stała się przyczyną nieszczęścia.
Jeśli nachodzi na człowieka energia subtelna, to może on mieć nadnormalne możliwości, może spełniać swoje pragnienia.
A Chrystus mówi nie, nie samym chlebem żyje człowiek.
A chleb to jest metafora spełnienia człowieczych pragnień.

Nie samym chlebem, a słowem Bożym, czyli miłość jest ważniejsza od energii
.



W którą stronę idziemy, w tą stronę rozwija się nasza dusza.


Trzy rodzaje wyjaśnień działania zła

W filozofii Indyjskiej są dwa typy istot: dobre anioły i złe demony.
Z demonami Bóg walczył i, po pewnym czasie zwyciężał, chociaż musiał się sporo wysilać. Od początku wszystko było jasne – tu dobro, tu zło.

W filozofii religii Żydowskiej te istoty nie są tak konkretnie dobre czy złe.
Rozmyte jest też pojęcie dobra.
Najwyższy anioł – staje się zły.
Lucyfer jest najsilniejszym aniołem.
Nie wiadomo, dlaczego dobro może zmienić się w zło.

W chrześciaństwie diabeł całkowicie traci swoją siłę.

Zupełnie nowy system.
Dlaczego?
Ponieważ w chrześciaństwie siłę diabła określa sam człowiek.
Jeśli poszliśmy po linii własnych pragnień [bez względu na miłość] – wzmocniliśmy diabła.

Jeśli powiesz, że trzeba żyć słowem Bożym, nie chlebem [manifestacją własnych pragnień] to diabeł już nic nie może z tobą zrobić.
Kolosalna zmiana świadomości.


W chrześciaństwie praktycznie nie ma zła jako takiego.
My sami możemy stworzyć zło.
To jest ewolucja naszych dusz [biorąc pod uwagę hinduizm i judaizm].
Oto kolosalna transformacja w naszych duszach, która zaszła w ciągu ostatnich 6 tysięcy lat.
Przykład odejścia od prawdziwie działającego uzdrowienia


Na ile nie idziemy ku Bogu, na ile cywilizacja nie kieruje się ku Bogu, na tyle uruchamiają się procesy diabelskie [diaboliczne, destrukcyjne].
Kiedy człowiek nie podąża ku Bogu to jego najwyższe osiągnięcia będą okazywały się najtragiczniejszymi.


Podobnie i w książce “Życie bez ograniczeń”, zaczynało się od grupowego pozytywnego działania, przeszło na osobiste.

W Hoponopono autorka ustaliła, że od jej uczynków zależy otoczenie, to zaczęła się oczyszczać.

Podobnie i Łazariew też tak zauważył, że jak sam oczyszczał się, to i jego pacjenci
[nie poddani leczeniu] zdrowieli.


Jednak ten sposób leczenia nie obejmuje przemiany świadomości chorych, natomiast wspiera leczącego jako ikonę, mistrza, do którego trzeba się modlić.
Po co więc by było zastanawiać się nad sobą, czytać notatki?

By to wyglądało tak: przyszedł, zapłacił i wyzdrowiał.



Niegotowi ludzie zmienili jedną z największych korzyści chrześciaństwa – cudowne wyleczenia – zmienili w jego słabość.


Zamiast przestrzegać przykazań, przebaczać i kochać, przestrzegać tego, co mówił Jezus, ludzie biegli z pragnieniem wyzdrowienia
: “jak tam dotrę to i to pocałuję, to dostanę uzdrowienie”.

Działali na sposób magiczny, próbowali dokonać jakiegoś rytuału, który by ich uratował.

To nie pachnie chrześciaństwem, to prawdziwa magia.
Nazywają siebie “prawdziwie wierzącymi”, a uprawiają magię.
Nienawidzą, osądzają, zazdroszczą.
A potem biegną do świętych rzeczy błagając “chcę zdrowia”.
I to wszystko.


Niezadowolenie wg. Łazariewa



Niezadowolenie, mówi Łazariew, to cichy morderca.

Jeśli nie jesteśmy zadowoleni z innych ludzi, to przykładamy się do ich nieszczęść, śmierci.
To mechanizm niszczenia.
Jeśli jesteśmy niezadowoleni z siebie, to przykładamy się do własnego nieszczęścia.


Przyszła do niego pani, która na kursach psychologicznych się dowiedziała, że nie została obdarzona wystarczająco mocno miłością przez swoją matkę w dzieciństwie.
Płacząc to prosiła Łazariewa. o pomoc.

Łazariew. wskazał, że chodząc na takie kursy pani sama zubożyła w sobie miłość, ma jej mniej.
A chodzi o to, aby właśnie mieć więcej miłości, akceptacji dla ludzi.


[AK:] Może to głupio zabrzmi wobec wolnościowych pragnień ludzi, zwłaszcza zajmujących się rozwojem, ale żyjemy w symbiozie z bliskimi sobie osobami. Nawet ci, którzy się gdzieś wysforowali na niezależność, są gdzieś połączeni np. z rodzicami.

To wygląda na żart, ale uciekając nie zrywamy więzów, zwłaszcza tych nieprzepracowanych, nieuleczonych.
Niezadowolenie manifestujące się w buncie jest przykładem braku akceptacji.


Wszechświat nas kieruje ku akceptacji.
Oczywiście na początku nasze zrozumienie może być niewielkie, powierzchniowe, bez głębi. Możemy na początku zauważać jedynie np. prawne aspekty spraw zależności między ludźmi.

Jednak z czasem, gdy będziemy badać sprawy naszych relacji zauważymy, że jest w nich coś o wiele więcej.
Niuansów jest bez liku.
To do owych niuansów, delikatnie zaznaczonych zależności skłania nas Wszechświat.
A skłania wcale niedelikatnie – a to poprzez rozwód, poprzez chorobę dziecka, a to np. poprzez odczuwane w nas samych mocne dążenie do destrukcji kogoś, czegoś.

Wszechświat jest niezwykle ostrym nauczycielem. Nie robi delikatnych lekcji.

Możnaby rzec “dlaczego?”.
Wydaje się, że czasu po prostu jest mało – ludzie nie są specjalnie chętni, aby w czasie swojej aktywności osobowościowej [30-40 aktywnych lat życia] mocno się zastanawiać nad sobą, nad tym, co robią.
Mają inne sprawy na głowie.
No i dodatkowo przychodzą sprawy własnych zaszłości Duszy, czyli karma osobista.
Nieźle mamy nadane roboty, trzeba przyznać.


W takim razie ciśnie się pytanie: to co jest najważniejsze?
Pewnie akceptacja.
Jest ona bowiem niemal panaceum na wszelakie zadrażnienia, czy to pochodzące od karmy osobistej, jak i od grupowej [manifestującej się w relacjach rodzinnych].

Im więcej akceptujemy, tym bardziej jesteśmy w stanie kochać, tym bardziej otwiera się nam serce.
Jeśli akceptujemy, to przyjmujemy zrządzenia losu, Boga, chociaż możemy nawet być niewierzący, możemy nie być zainteresowani duchowością.
Akceptacja daje korzyści każdemu.
Można nawet powiedzieć, że ci, którzy są zaangażowani w systemy idealistyczne mają mniej akceptacji, niż ci, którzy są poza takimi systemami.
Zwykle bowiem w systemie idealistycznym jest znaczne miejsce dla osób, postaw, które się nie akceptuje, ponieważ nie są związane z ową ideą, czasami nawet są przeciwko niej. Nawet najbardziej odwołujące się do miłości idee przynoszą idealistycznych wyznawców.

Możesz się sam/a spytać: czy idea, w której wzrastałam/em nie dała, nie wszczepiła mi konieczności niezadowolenia z jakichś ludzi, z siebie?
Czy ta idea, której się uczyłam/em w domu nie zaszczepiła mi przypadkiem jakiegoś niezadowolenia z niektórych osób?

Jak dla mnie nauka o karmie daje wiele, wiele akceptacji.
Im więcej moją Duszę przekonuję, że ci ludzie, których widzi są tacy dzięki swoim [wcześniejszym] decyzjom, a też nie muszę ani o krok dodawać do ich kiepskiej sytuacji, odrzucając ich, osądzając, będąc niezadowolonym.
Nie, mogę ich akceptować, ponieważ oni są mocno osadzeni w całym, idealnie sprawiedliwym nurcie karmicznym przyczyn i skutków, decyzji i losów.

Nie muszę tego modyfikować ani o włos, a więc mogę akceptować i akceptować.
Dzięki temu łatwiej mi przychodzi przyjazne uczucie.
Odrzucenie miłości, nawet tej trudnej,
daje kłopoty w życiu.




Łazariew tłumaczy na filmie

http://video.mail.ru/mail/znatok.yui/2523/4993.html

powstrzymywanie miłości, hamowanie jej jest jednoznaczne z hamowaniem energii życiowej w sobie.

Łazariew. daje przykład chłopaka, który – rozstał się z ukochaną za przyczyną rodziców z obu stron.
Nie chcieli dopuścić do tego związku.
Po tym rozstaniu zaszła u niego duża zmiana na gorsze w losie: zaczął kraść, przepuszczać duże pieniądze, wyrzekł się rodziców, patologiczne zmiany.


Po oglądzie pola energii Łazariew. zauważył, że wg. losu ten chłopak miał się z tą dziewczyną złączyć, kochać ją, ale i cierpieć w trudnościach, takich typowych, życiowych “zmaganiach” z konkretnymi sprawami i w docieraniu się razem do siebie.
Miał się uniżyć w tym doświadczeniu.
Podobnie i ona.
Ten system wzajemnych poniżeń, dopasowywania się, miał oczyszczać jego duszę.
Gdy ich rozdzielili, on stłumił to odczucie miłości.


Łazariew. mówi, że kiedy zauważa, iż nagle duża agresja z niego wychodzi, wspomniał najbliższą przeszłość i zobaczył, że stłumił odczucie miłości do kogoś.
Z tego rodzi się agresja.


Typowa reakcja jest taka: jeśli miłość to przyjemność w komfortowym związku.
Jeśli zaś w relacji zaczyna się cierpienie, to należy się rozejść.
Potem przychodzi rozpad losu, cierpią dzieci, które nie mogą przyjąć ciosów losu.

Jeśli człowiek ma agresję wobec losu, niechęć, nie przyjmuje losu, to może przyjść choroba, której lekarze nie mogą wyleczyć.

Jeśli ktoś odchodzi od bólu, cierpienia, to wszystko w porządku.

Jeśli zaś ktoś przy tym tłumi miłość to rozpoczynają się kłopoty [np. silne obciążenie dzieci].

.

Powstrzymywanie miłości, hamowanie jej jest jednoznaczne z hamowaniem energii życiowej w sobie.


Zmniejszenie energetyki poprzez jej hamowanie daje pomniejszenie zdrowia, chorobę.

Gdy przyzwyczajamy się do brania energii, np. poprzez zwiększenie ilości jedzenia, wtedy odchodzimy od prawidłowego schematu energetycznego.
Jedzenie jest aktem brania, potrzebowania, do trawienia potrzebne jest wiele energii subtelnej.

Zmniejszenie jedzenia daje wzrost ilości energii subtelnej
.


Prawidłowością jest dawanie energii, wydawanie jej.

Tak więc proponowana terapia Iwanowa polegająca na oblewaniu wodą
[coraz zimniejszą] daje sukcesywne wydatki energii, co zbliża energetykę człowieka do poprawnego wzorca przewidzianego dla organizmu.

Nawet tak błaha sprawa jak wewnętrzny impuls, aby z kimś się przywitać, przytulić. Zwykle w realiach chodzenia po ulicy nie witamy się z przechodniami, ponieważ są “obcy”.
Zablokowanie impulsu powitania, radości na czyjś widok może prowadzić ku przytkaniu kanałów energii, może to skutkować zmniejszeniem energetyki.

Jednak Dusza czasami chce się z kimś przywitać.

To zdrowy impuls, który dąży w kierunku wzmożenia intensywności przeżywania miłości.
I co wtedy zrobić?
Należy chociaż w wyobraźni podejść do tego kogoś i przywitać się serdecznie, objąć.
Taki sposób może dać ten przepływ energii, który się chciał uruchomić.
Nie hamujesz energii.

Można również hamować wzrost aktywności umysłowego ego, które rozdmuchuje emocjonalne dramaty – często od rana, gdy jest zgromadzone dlań dużo energii.

Wtedy polewanie zimną wodą daje dobry efekt – energia nie idzie do umysłu [ku np. skargom], a idzie ku ciału i jego działaniu.
Podobnie, mówi Łazariew, warto wyjść na ulicę, gdzie tracimy częściowo poczucie dużej istotności osobistej, to też nam pomaga zahamować samoświadomość bycia osobnym człowiekiem.
Jesteśmy cząstką społeczności, przyrody.

Poranna modlitwa,
gdy człowiek przebacza wszystkim, do których ma zarzuty, też ma pozytywne efekty – zmniejsza poziom energii pogardy [ego].

Przeprosić wszystkich, zdjąć pretensje z siebie i otaczającego świata, pościć – wtedy modlitwa jest efektywniejsza.
Poranna modlitwa to przyjęcie miłości, przyjęcie sytuacji takiej, jaka przychodzi.


Modlitwa to nie wypraszanie zdrowia u Boga.
to możliwość pojednania się z Bogiem i możliwość zmienienia siebie przez tą modlitwę.


Podobnie Wadim Zeland w Transerfingu mówi, iż we Wszechświecie istnieją duże siły wyrównujące – jeśli narośnie nam osobiste znaczenie [ego], poczucie własnej ważności, wtedy owe siły będą wyrównywać tą górkę.

Łazariew . wspomina o kochaniu Boga.

Wszystko, co mamy wyżej od miłości Bożej, co wynosimy ponad miłość do Boga zostaje tak czy owak odebrane.



Spanie na komfortowym łóżku nie daje wydania energii.
Energię wydajemy, gdy śpimy na płaskim, twardym, pod skromnym przykryciem.


Łazariew. spał kiedyś w pewnym miejscu w wielkim komforcie, na miękkiej pierzynie natomiast przyszła choroba kręgosłupa.
.
uwagi AK:

Trzeba przyznać, iż wymienione sposoby działają, zmniejszają
[w sposób często zupełnie mechaniczny] niekorzystny los, zwiększają możliwość wyrażania miłości.
Jednakże nie oczyszczają z wzorców, z głębokich obciążeń, które się ciągną z człowiekiem przez wcielenia.
Podobne jest to do stosowania prowizorki – urwała się deska? – przywiążmy ją sznurkiem.

Co ciekawe, takie techniki są stosowane powszechnie w klasztorach w Azji
[buddyjskich, hinduistycznych, jogicznych].
I jakimś sposobem są nazywane ścieżką rozwoju duchowego..
Hmm. może by należało je nazwać ścieżką podtrzymania duchowego?
Trochę bardziej pasuje, wszak sposoby te budują tendencje, przyzwyczajenia, działają
“od dołu” w systemie ciał subtelnych.
Niemniej działają, wspierają człowieka i mogą wspierać inne sposoby
“średnio-poziomowe”, np. efektywną psychoterapię.
Podobnie mówi Ł. oceniając sposoby zdrowienia wg. Iwanowa.


Łazariew nie jest piewcą teorii pozytywnego myślenia.
Raczej jest mistycznym chrześcijaninem.


Widzi możliwość uchronienia się [zachowania Duszy i ciała w dobrym zdrowiu] w tym, żeby przyjmować problemy, cierpienie, dopuszczać destrukcję przyszłości
[równoznaczne jest to brakowi lgnięcia do "lepszej" przyszłości].

Czyli: nie ma być “lepiej”, tylko tak, jak ma być.
Nawet jeśli nie będziemy przygotowani na przyszłość, to brak lgnięcia do “lepszej” przyszłości spowoduje to, że nie ucierpimy krańcowo [np. nieuleczalna choroba, śmierć].

Łazariew:

Tłumaczy to tym, że przykładowo choroba przy podwyższonej energetyce nie jest “spowodowana czymś”, natomiast jest początkiem czegoś.
Zmienia się obraz świata – zaczynamy widzieć przyszłość i w pewnych okolicznościach możemy za jakąś cenę osiągnąć immunitet od przyszłych kłopotów.

Co do przyszłości – jeśli zależymy od niej, to ją tracimy.
Dzieci to przyszłość, jeśli ustalamy zależność od nich, to je tracimy.
[Dzieci nie powinny wpływać na rodziców.
Rodzice nie powinni "wieszać się" na dzieciach, tak mówią psycholodzy.
Obarczanie dzieci swoimi sprawami jest niezdrowe i nieetyczne.].
Dzieci obarczone przez rodziców problemami, zadaniami niedziecinnymi zupełnie, jak to się mówi, “nie mają życia”.
I to można obserwować, jak nieradzący sobie w życiu rodzice mają przetrącone mocno dzieci.



Najczęściej jeśli nie jesteśmy na coś gotowi, to możemy chorować jakby na poczet tego, co ma przyjść.
I stąd wiele tłumaczeń nauk Jezusa: błogosławieni martwiący się i płaczący, ponieważ oni będą się weselić – coś przyjdzie pozytywnego.
[color=#80FF00]Błogosławieni ubodzy duchem

[AK: czyli nie lgnący][/color].


Łazariew mówi o przyszłości jak o pewnym konstrukcie, pewnej energii.

Miłość ma być wyższa od przyszłości, naszych oczekiwań na tą przyszłość, od planów na przyszłość,
Jeśli chcemy zachować Duszę to powinniśmy być jak ptaki w obszarach duchowosci: nie siać nie orać a ufać, że to, co nas posili przyjdzie do nas.


Niezależnie od tego, czy nasze argumenty, nasz poczucie samych siebie, obraz samych siebie [ego] będzie zachowany, czy się uchowa, czy też zostanie naruszony, bądź zburzony.

Jeśli w tym krachu widzimy zbawienie [uzdrawianie] naszej Duszy, naszej miłości ku Bogu, to zostaniemy zachowani.

Czyli można powiedzieć, że jeśli poświęcimy ego, jeśli zdołamy przetrwać zburzenie obrazu świata, to Dusza wygra, przetrwa.
To jest jakby nie było zrozumiałe: przecież tylko wtedy możemy wynieść się ponad ego, kiedy osiągniemy wyższy poziom świadomości [ponad ego].
Wtedy przestajemy się identyfikować z obrazem samych siebie [czyli ego] i możemy je dać na pożarcie procesom oczyszczającym.
A siebie – zachowamy, ponieważ wiemy, że ego to nie my.




[*]AK:

Nauka o cierpieniu i jego wpływie na los brzmi wiarygodnie, wiele ludzi wierzy w konieczność cierpienia.
Natomiast wydaje się, że może być to jakieś ustawienie na poziomie ponadideowym, ponadatmanicznym, czyli anupadaka.
Przypominam, że w moim badaniu Ł. miał blokadę na wznoszenie się ponad ciało atmaniczne.
Czyli badania wyższe dla niego były jakby niedostępne.
Może wiele powiedzieć o zasadach, zależnościach z obszaru danej idei, religii, natomiast transcendować jej nie jest w stanie.
Nie jest w stanie dogrzebać się głębiej, do bardziej podstawowych spraw.


Opisywane w tekście zależności mogą być to czyjeś ustawienia, jakichś sił czy istot, jakaś “ustawka”.
Może nie wszystko, ale przynajmniej w części tego schematu nie muszą być to
“prawa stworzenia”, czy “prawa naturalne”.
Ale, aby do tego sięgnąć, aby przekonać się gdzie co siedzi, trzeba pewnie trochę pomedytować, wznieść wibracje, oczyścić intencje.
Wtedy naturalną koleją odpadną sprawy “zrobione” a pozostaną wysokowibracyjne. Sprawa jest generalnie nieprosta, ponieważ jeśli chcieć “obejść”, “odkroić” te czyjeś narzucone prawa bez wzniesienia energii to będzie to zrobione na postawie buntu, a to 1. nie będzie istotnie działające, 2. spowoduje karmiczne konsekwencje buntu.
Czyli, jeśli ktoś chce przekraczać [dowolny] poziom: trzeba medytować, aby osiągnąć wyższe od niego wibracje.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ŁAZARIEW - Karma i -
 Post Napisane: 15 kwietnia 2013, o 11:42 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392
maly fragment z tej ksiązki :
Jak ustalić czy dusza przylgnęła do ziemskich wartości?

Bardzo prosto - świadczy o tym agresja.
Właśnie ona jest sygnałem, że dusza zaczęła przywiązywać się do wartości ziem-
skich.

Wyobraźmy sobie, że moja dusza przylgnęła do pieniędzy.
Wtedy automatycznie, chcę tego czy nie, powstaną we mnie emocje z tym związane: pogarda do nieposiadających
pieniędzy, zawiść do mających ich więcej, nienawiść do okradających mnie, osądzanie tego, kto pożyczył i nie oddał na czas, żal z powodu tego, że nie potrafiłem zarobić więcej oraz niechęć do życia jeśli stracę pieniądze.
Będę ciągle się o nie bał lub marzył o nich.



Wszystko to będzie jeszcze mocniej przywiązywało mnie do ziemskich wartości, a moja dusza będzie stawała się coraz bardziej agresywna.

Póki proces ten zachodzi w świadomości, nie jest niebezpieczny dla wszechświata, ponieważ świadomy in- telekt związany jest z ciałem oraz jego potrzebami i jest jedynie maleńką częścią tego, co nazywamy duchem.
Jest jak trucizna zbierająca się jesienią w liściach - dla drzewa jest nieszkodliwa, a liście i tak opadną.

Natomiast jeśli przenika do korzeni, które odżywiają drzewo, wtedy staje się niebezpieczna.


Agresja wypełniająca duszę staje się groźną trucizną dla wszechświata.
Im bardziej nienawidzę, osądzam i pogardzam, tym silniej moja dusza lgnie do ziemi i tym szybciej ta agresja przenika do mojej podświadomości, czyli do mojej duszy.

Na im bardziej subtelne poziomy przenika, tym szybciej należy ją powstrzymać.

Istnieją cztery warianty.


Pierwszy z nich jest dobrowolny.
Gdy czuję, że w moim życiu dzieje się coś niepożądanego, zaczynam pomagać ludziom, daję pieniądze na cele charytatywne albo w ogóle z nich rezygnuję.
Jeśli tego nie robię lub nie potrafię oczyścić się w ten sposób, włącza się mechanizm przymusowy.

Wariant drugi - albo muszę stracić pieniądze, albo mnie okradną.
Jeśli nie czuję nienawiści do złodzieja i nie osądzam go, następuje oczyszczenie.

Natomiast gdy osądzam, obrażam się lub pogardzam nim - nie przyjmuję najbardziej “oszczędzającego”, łagodnego wariantu oczyszczenia.


Wtedy włącza się trzeci, bardziej surowy wariant: choroby, urazy, nieszczęścia.
Gdy nie potrafię oczyścić się wewnętrznie, następuje ostatni wariant oczyszczenia - śmierć.

.
Powstaje paradoks: moje życie jest ratowane przez okradającego mnie człowieka.
Umiejętność przeciwstawiania się temu na zewnątrz i całkowita akceptacja wewnątrz jest umiejętnością uzdrowienia duszy, a w ostatecznym rozrachunku, także ciała.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ŁAZARIEW - Karma i -
 Post Napisane: 24 lutego 2016, o 16:02 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 lutego 2016, o 15:05
Posty: 9
Lokalizacja: Kraków
Niezwykły materiał. On będzie w Polsce w najbliższym czasie?

_________________
nie bierzesz udziału w życiu forum nie jestes aktywna nie mozesz polecac żadnych stron

Administrator
anawa


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ŁAZARIEW - Karma i -
 Post Napisane: 25 lutego 2016, o 19:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12392
Wiele ciekawych spostrzeżen z jego art mozna wysnuć .
Mnie zaciekawił chociaz wiem ,ze dla chrześcijan wszystkie takie sprawy
sa nie do przełknięcia.

Łazariew podaje np ciekawe wnioski - dlaczego kobieta sie maluje .
albo o mówienie źle o rodziciach, obwinianie i zwracanie uwagi na Znaki.
Jesli znajdziesz cos ciekawego to wklej .

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 25 lutego 2016, o 19:15 
 


Góra 
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strona główna forum » MISTYCYZM WSZELAKI » GNOZA-REINKARNACJA-MISTYCYZM » KARMA spłacanie co do grosza


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Tłumaczenie phpBB3.PL