Zarejestruj    Zaloguj    Dział    FAQ

Strona główna forum » Potrzeby DUCHA i Duszy » Z BOGIEM NA CODZIEŃ




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 23 listopada 2013, o 18:59 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Kolejna opowiedziana prawdziwa historia, spisana przez nas co do słowa…

Załącznik:
porzucona znaleziona Matka.jpg



"W poczekalni małego dworca przycupnęła staruszka.
Ubrana na czarno.
Chudziutka.
Przygarbiona.
Obok siebie na ławeczce położyła zawiniątko, ale chyba jedzenia w tym zawiniątku nie było, bo przecież staruszka sięgnęłaby po nie choć raz w ciągu tej doby…
Sądząc po kształtach zawiniątka i wystającym brzegu ramki, była w nim jakaś fotografia. Więcej staruszka nie miała nic.
Zrobiło się późno, ludzie przysypiali na twardych ławkach, odgradzając się walizkami, moszcząc swój kawałek przestrzeni.
Staruszka wciąż siedziała nieruchomo.
Nie spała, miała otwarte oczy, ale była nieobecna, obojętna na wszystko, co działo się dookoła. Jej chude ramiona drgały, jakby powstrzymując jakiś wewnętrzny płacz.
Usta coś szeptały, a palce wciąż czyniły znak krzyża.
W swojej bezradności chudziutka babulinka nie szukała ani współczucia ani uwagi, do nikogo się nie zwróciła, na nikogo nie spojrzała i nie ruszyła się ze swojego miejsca.
Od czasu do czasu spoglądała tylko w kierunku drzwi i znów spuszczała głowę, kiwając się beznadziejnie na prawo i lewo, jak gdyby szykując samą siebie do jakiejś ostatecznej odpowiedzi.

Minęła nudna dworcowa noc.
Rano starowinka siedziała w tej samej pozycji, wciąż milcząca i udręczona.
Zamknięta w swoim cierpieniu.
Koło południa na ławeczce obok staruszki przycupnęła młoda kobieta z dwójką dzieci w wieku około 2 i 3 lat.
Dzieci się kręciły, bawiły, jadły i spoglądały na staruszkę, próbując zaangażować ją do zabawy. Starszy chłopczyk podszedł do niej i dotknął paluszkiem postrzępionego czarnego palta. Babulinka podniosła głowę i spojrzała z takim zdziwieniem, jak gdyby ujrzała ten świat po raz pierwszy.
Ten dotyk przywrócił ją do życia, w jej bezbarwnych oczach pojawił się uśmiech, a ręka delikatnie pogładziła jasną główkę dziecka.
Młoda kobieta odwróciła się do synka i dostrzegła wyczekujące spojrzenie staruszki spoglądającej wciąż na drzwi, zapytała więc:
- Babciu, a na kogóż to czekasz?
O której masz pociąg?
Staruszka się zmieszała, spuściła głowę, próbując zapaść się pod ziemię.
Potem westchnęła ciężko i wyrzuciła z siebie szeptem straszną odpowiedź:
- Nie mam, córeńko, żadnego pociągu! – i jeszcze bardziej się skuliła.
Kobieta nagle nabrała pewności, że stało się coś bardzo złego.
Przysunęła się do staruszki, pochyliła, objęła ją, spojrzała błagalnie:
- Babciu, powiedz proszę, co tobie???
Powiedz!!! Powiedz mi, babciu! – powtarzała z uporem – Babciu, może ty głodna jesteś? Weź!
Kobieta podała staruszce bułkę.
I nie pytając o pozwolenie, otuliła ją swoją ciepłą chustą.
Chłopczyk też wyciągnął rączkę, podając babulince kawalątek swojego cukierka:
- Jedz, babciu... - wyszeptał.
I nagle coś w niej pękło, wybuchło z taką mocą, że wylało się całe jej nieszczęście i wypełniło przestrzeń starego dworca:
- Boże!
Wybacz mu! – wyrwało się z jej krtani z jękiem.
Staruszka znów się skuliła i zaczęła płakać, szlochać, powtarzać jak zaklęcie:
- Syneczek, synuś, syneczek… Najdroższy… Jedyny… Ukochany… Słoneczko moje… Wróbelek mój najmilszy… Przyprowadził tu… Zostawił… Porzucił…
Uspokoiła się nagle, przeżegnała, powiedziała:
- Wybacz mu, Boże.
I zamilkła.
Nie miała już siły ani płakać, ani mówić, ani oddychać.
- Dzieci!
Zostańcie z babcią! – krzyknęła młoda kobieta i rzuciła się do kasy.
– Ludzie!!!
Ludzie kochani!!!
Pomóżcie!!!
Bilet potrzebny!
Staruszkę tamtą muszę zabrać! – kobieta machała rękoma w kierunku poczekalni.
- Mamą będzie moją!
Pociąg mam zaraz!

Wilgotne spojrzenia pasażerów odprowadzały ich do wyjścia na peron.
- Dzieci kochane, mamę swoją znalazłam, a dla was – babcię, - powtarzała kobieta śmiejąc się przez łzy.

Dziwne, ale większość osób, gdy opowiadałam o tym zdarzeniu, którego byłam świadkiem parę lat temu na dworcu w mieście Kurgan, nie wierzą, że ot tak, po prostu, w ciągu kilku minut człowiek może podjąć tak ważną dla siebie decyzję".
I.Z.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 23 listopada 2013, o 18:59 
 


Góra 
  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 23 listopada 2013, o 19:11 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
.

Obrazek

Historia opowiedziana przez lekarza.

Ja pamiętam


"Zwykły poranek w zwykłej przychodni.
Leciwy człowiek przyszedł do lekarza, by zdjąć szwy z palca ręki.
Widać było, że się bardzo denerwuje i spieszy.
Pytając, o której będzie lekarz, mężczyzna drżącym głosem oświadczył, że o 9 ma niezwykle ważną sprawę, a jest już 8.30.
Odpowiedziałem najżyczliwiej, jak umiałem, że wszyscy lekarze są zajęci i będą mogli poświęcić mu czas nie wcześniej, niż za godzinę.
Sam już schodziłem z dyżuru.
W oczach starego człowieka był ogromny smutek, mężczyzna bez przerwy spoglądał na zegarek i coś mnie przy nim zatrzymało.
Chwila namysłu i zaprosiłem go do swojego gabinetu z zamiarem zajęcia się jego raną. Skaleczenie ładnie się wygoiło i nic nie stało na przeszkodzie, by zdjąć szwy.
Wyciągając instrumenty do zabiegu, spytałem:
- Widzę, że pan się bardzo spieszy.
Pewnie ma pan jeszcze wizytę u innego lekarza w naszej przychodni?
- Nie, nie mam.
Chcę zdążyć na 9 do szpitala, by nakarmić chorą żonę.
Przez grzeczność spytałem, na co choruje jego żona.
Mężczyzna odpowiedział, że żona ma Alzheimera.
W trakcie naszej pogawędki zdążyłem zdjąć pacjentowi szwy i zakończyć zabieg. Spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że starszy pan może nie zdążyć do szpitala na godzinę 9.
- Czy żona będzie się denerwowała, jeśli pan nie przyjdzie punktualnie? – spytałem.
- Nie, nie będzie się denerwowała, - odparł i pokiwał głową ze smutkiem. – Moja żona nie poznaje mnie od 5 lat i nawet nie pamięta, kim byłem w jej życiu.
- Ale niezależnie od tego, pan codziennie pędzi na 9 do szpitala?
Do kobiety, która już nawet pana nie zna?
Mężczyzna poklepał mnie po ramieniu i powiedział:
- Tak, niestety, moja żona nie wie, kim jestem.
Ale ja pamiętam kim ona jest.
To z nią byłem szczęśliwy przez całe życie.
Stałem przy oknie i patrzyłem na oddalającego się starego człowieka.
Dopiero, gdy ktoś zapukał do drzwi, zorientowałem się, że łzy ciekną mi po twarzy.
- To jest właśnie ta miłość, o której marzę… - powiedziałem sam do siebie".

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 24 listopada 2013, o 08:59 
Offline
aktywni
aktywni
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 sierpnia 2012, o 16:46
Posty: 1456
dziękuję za ten tekst bardzo poruszający


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 26 listopada 2013, o 08:53 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Pierwszy smutny ale i radosny .
Mozna by powiedzieć zapytac dlaczego wyrzucił matke swoja u schyłku jej życia kiedy
potrzebowała największej pomocy.
Ktos by powiedział ,że musiała być taka i owaka i nie mógł juz z nia wytrzymać ,dlatego
poprostu się jej pozbył.

Owszem tak też może być ,ale ta druga historia o tym mezu opiekującym sie swoja
małzonka,która jest całkowicie w innym świecie .
Ta historia mówi ze Miłosc wystarczy by obdarować druga osobę troską ,opieka dac
z siebie tylko Miłosć a wtedy nie ma przeszkód.

Jeszcze o tej Matce można powiedzieć ,ze to czego syn nie docenił i odrzucił z powodu egoizmu.
Znalazła ja kobieta która , nie miała matki ale jej pragnęła i w jej sercu było miejsce
dla matki .
Dlatego przyjęła to co dla syna było ciężarem ,ona przyjeła jako Dar od Boga .

Dzisiaj wszysto sie zmienia i róznie bywa domy starców przepełnione domownicy zapracowani .Cięzko jest wszysto połączyc .
Nie wiele jest takich serc ,chyba nie wiele.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 26 listopada 2013, o 09:37 
Offline
aktywni
aktywni
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 sierpnia 2012, o 16:46
Posty: 1456
trzymałem moją mamę za rękę jak umierała
na chwilę odzyskała przytomność
O syneczek przyjechał powiedziała - zaraz po tym umarła
Na drugi dzień poszedłem do klechy załatwiać pogrzeb - ojciec nie potrafił - załamał się płakał
Klech mi powi4edział - dobra była kobieta - ale to nie twoja matka
znał ją 10 lat za darmo zanim zachorowała prowadziła mu księgowość
była świetna księgową i najbliższą koleżanka jego rodzonej siostry
tak się odwdzięczył
pozdrawiam


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 26 listopada 2013, o 12:35 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Zadał cios w najmniej odpowednim momencie nie miał w sobie krztyny uczuć .
Tak sa tacy co lubia policzkowac i czekaja na ten drugi policzekzeby im nadstawić.
Mój tata umierał w szpitalu był nie przytomny miałam sen ze na piecu stoi garnek juz zimny
w piecu nie było zaru ,dorzuciłam jakies gazety i na chwile sie pokazał ogien.
Kiedy dotknęłam jego ręki była zimna do łokcia ,wiedziałam ze juz odchodzi .
Pocałowałam reke powiedziałam wybaczam powiedziałam idź już do Pana Jezusa nie czekaj nie męcz sie.
Wieczorem dostałam wiadomośc ze juz odszedł ,ze syn pasierb juz nie zdązył .
Wiem ze czekał na mnie.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Wszystko opowiem Bogu!
 Post Napisane: 11 marca 2014, o 09:06 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Konający trzylatek: Wszystko opowiem Bogu!
Obrazek

Prawdziwe czy nie, te słowa wzruszają do łez. Konający mały chłopczyk miał powiedzieć najbliższym, że o wszystkim, co widział na ziemi, opowie Bogu. A widział wiele: śmierć najbliższych, płacz matek, kalekie dzieci w swoim wieku. Ten umierający chłopczyk to trzyletni Syryjczyk. Bohater ze zdjęcia, które dzięki internetowi obiegło już cały świat. W jego kraju trwa wojna zupełnie zapomniana przez Zachód z powodu konfliktu na Ukrainie

Zdjęcie zakrwawionego małego 3-letniego Syryjczyka opatrzono podpisem „Opowiem wszystko Bogu”. Ten obrazek obiegł cały świat.

Zdjęcie prawdopodobnie pochodzi z grudnia ubiegłego roku. Jego autentyczności nie da się zweryfikować, ale prawdziwe czy nie, świetnie oddaje klimat panujący w Syrii – kraju zupełnie zapomnianym przez Zachód po wybuchy konfliktu na Krymie.

Milion Syryjczyków żyje dziś w obozach dla uchodźców, a ich mieszkańcy są ofiarami globalnej niemocy. Nikt nie potrafi zapanować nad demonami uwolnionymi przez strony konfliktu. Z jednej strony mamy tam dyktatora, który walczy o swoją pozycję, z drugiej zwykłych ludzi, którzy mają dość terroru, a z trzeciej dziesiątki mniejszych lub większych grup religijnych, plemiennych i politycznych walczących z reżimem i ze sobą nawzajem.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Syria - Największa masakra dzieci
 Post Napisane: 24 kwietnia 2014, o 17:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Obrazek

Questo é quello che accade in Siria in questi giorni. Il mondo é in silenzio, come se nulla sucedesse. La chiesa é chiamata a pregare per loro. La più grande mattanza di bambini della istoria, sta succedendo li.
La libertà é stata tolta da loro.
To, co się dzieje w Syrii w tych dniach. Świat jest spokojnie, jak gdyby nic sucedesse. Kościół nazywa się modlili się za nich.
Największa masakra dzieci w historii, jest tam dzieje.
Wolność została przejęta od nich

,
http://www.lastampa.it/2013/11/24/ester ... agina.html

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 27 maja 2014, o 19:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Obrazek

"Przez całe życie wstydziłem się swojej matki.

Nie miała jednego oka i uważałem, że przez to jest wstrętna.
Byliśmy biedni.
Ojca nie pamiętam, a matka…
Nigdy nie dostała dobrej pracy, bo kto zatrudni na dobrą posadę kobietę bez oka?
Matka starała się jak mogła, żebym miał ładne ubrania, więc nie różniłem się od moich kolegów z klasy, ale moja matka w porównaniu do matek innych dzieci – takich pięknych, wypielęgnowanych i wystrojonych – wyglądała jak nędzna brzydula.
Robiłem co mogłem, żeby ukryć ją przed kolegami.
Jednak pewnego razu matka przyszła do szkoły, bo się stęskniła – też mi powód!!!

Podeszła do mnie przy wszystkich!!!
Nie wiem jakim cudem nie zapadłem się pod ziemię.
Byłem wściekły, uciekłem i schowałem się w szatni.
Następnego dnia, oczywiście, cała szkoła mówiła tylko o tym, jaką mam brzydka matkę.
A może tylko tak mi się wydawało?

Znienawidziłem ją.
- Lepiej by było, gdybym w ogóle nie miał matki, niż miał taką jak ty!
Wolałbym, żebyś umarła! – krzyczałem wtedy.
Matka milczała.

Najbardziej na świecie pragnąłem jak najszybciej wyprowadzić się z domu, odejść od matki. No bo co taka matka mogła mi zapewnić?
Uczyłem się bardzo dobrze, potem, żeby kontynuować naukę, przeprowadziłem się do stolicy.
Znalazłem pracę, ożeniłem się, kupiłem dom.
Wkrótce na świat przyszły dzieci.
Byłem dumny z tego, że sam wszystko osiągnąłem.
Matki nawet nie wspominałem.

Ale pewnego razu matka przyjechała do stolicy i przyszła do mojego domu.
Dzieci nie wiedziały, że to ich babcia i zaczęły się z niej śmiać.
Przecież moja matka była taka brzydka, a teraz, gdy zaczęła się starzeć – stała się również pokraczna, przygarbiona.
Prawie zapomniany żal do matki wylał się ze mnie ponownie.
Znowu ona!!!
- Czego tu szukasz?!! – krzyczałem, wypychając ją z domu.
– Postanowiłaś straszyć moje dzieci?!!

Ośmieszyć mnie przed żoną?!!

Matka opuściła mój dom w milczeniu.
Minęło następnych kilkanaście lat.
Odnosiłem same sukcesy w pracy.
Byłem szczęśliwym ojcem i mężem.
Kiedy otrzymałem zaproszenie ze szkoły na bal absolwentów, postanowiłem wziąć w nim udział.
Teraz nie miałem się już czego wstydzić.
Spotkanie z dawnymi kolegami było wesołe i wzruszające.
Przed wyjazdem poszedłem na spacer i - sam nie wiem jak - dotarłem do swojego starego domu.

Sąsiedzi rozpoznali mnie, powiedzieli, że moja matka umarła i przekazali list od niej.
Nie zmartwiłem się za bardzo, a list chciałem od razu wyrzucić bez czytania.
W pociągu jednak otworzyłem i przeczytałem.

„Drogi Synku.
Wybacz mi wszystko.
Wybacz, że nie mogłam zapewnić Ci szczęśliwego dzieciństwa.
Wybacz, że musiałeś wstydzić się za mnie.
Wybacz, że bez pozwolenia przyjechałam do Twojego domu.
Masz piękne dzieci i nie chciałam ich nastraszyć.
Są podobne do Ciebie, dbaj o nie.
Pewnie nie pamiętasz, ale kiedy byłeś całkiem malutki, miałeś wypadek i straciłeś oko. Oddałam Ci swoje.
Więcej nie mogłam Ci w żaden sposób pomóc.
Doszedłeś do wszystkiego sam.
Ja po prostu cieszyłam się z Twoich sukcesów i byłam z Ciebie dumna.
I byłam szczęśliwa.
Twoja mama".

Mark Victor Hansen, ze zbioru historii spisanych.

Zaiste, proste ścieżki są w Sercu Matki.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 15 listopada 2014, o 16:42 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Obrazek

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 19 listopada 2014, o 19:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451

Kobuszewski: Słowo ojca i matki było święte

Obrazek

„Moje pokolenie wychowywało się w domu. (…)
Gdy słowo ojca czy matki bywało święte, dziecko miało do rodziców pełne zaufanie,
a rodzice – co dziś rzadko spotykane – cieszyli się autorytetem” - mówi Kobuszewski.


„Moje pokolenie wychowywało się w domu.
W rodzinie.
Wielu z nas miało braci i siostry. (…)
Gdy słowo ojca czy matki bywało święte, dziecko miało do rodziców pełne zaufanie, a rodzice – co dziś rzadko spotykane – cieszyli się autorytetem.
Autorytet oznacza wiarę w to, czego się od nas oczekuje.
Byliśmy posłuszni woli ojca i matki.
Ten pierwszy dawał dziecku siłę.
Matka ofiarowywała mu bezmiar miłości.
Te dwie siły stanowiły o naszej przyszłej energii, a także o naszej moralności” - mówi
„Plus Minus” nestor polskiego teatru Jan Kobuszewski.

Na pytanie, skąd rodzice czerpali wiedzę i umiejętności wychowywania młodych, Kobuszewski odpowiada:

„Z tradycji.
To wielkie słowo.
Nasze wychowanie wzięło się właśnie z tradycji.
Wspólne celebrowanie posiłków, chodzenie do kościoła zamiast do pubu.
No i ten szacunek, bez którego nie można było sobie wyobrazić rodziny.
Czy ktoś dzisiaj jeszcze całuje swoją matkę w rękę po obiedzie?” - zastanawia się aktor.

Rozmówca „Plus Minus” podkreśla, że w jego domu rodzinnym z rodzicami poruszało się wszystkie tematy, także te trudne.

„Przychodziło się, gdy dostałeś dwóję, bo to był wstyd, ale nie aż tak wielki, żeby nie powiedzieć o tym najbliższym.
Radziliśmy się ojca w sprawach sercowych, ale gdy brakowało grosza – można było poprosić o wsparcie kieszonkowym” - opowiada.

ed/Plus Minus
http://www.fronda.pl/a/kobuszewski-slow ... 44032.html

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 22 grudnia 2014, o 15:22 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
LEKCJA DLA NAS WSZYSTKICH

Taksówkarz z Nowego Jorku napisał:

Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem.
Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie.
Miał być to mój ostatni kurs tego wieczoru i pomyślałem że wrócę do "bazy", ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem.
"Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos.
Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...

Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta.
Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.

U Jej boku była mała nylonowa walizka.
Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat.
Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.

Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie.
W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem.

"Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała.
Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.

Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.

Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość.
"To nic", powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę."

"Och, jesteś takim dobrym chłopcem" , odrzekła.
Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała:
"Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?

"To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty.

"Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała.
"Nie spieszę się.
Jestem w drodze do hospicjum..."

Spojrzałem w lusterko.
Jej oczy lśniły.
"Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem.
"Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."

Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"

Przez następne dwie godziny jeździliśmy po mieście.
Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.

Jechaliśmy przez okolicę, w której żyła z mężem jako nowożeńcy.
Poprosiła bym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.

Czasami prosiła by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.

Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle
"Jestem zmęczona.
Jedźmy już proszę".
Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres.
Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.

Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe.
Musieli się jej spodziewać.
Byli uprzejmi i troskliwi..

Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi.
Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim.

"Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki.

"Nic", powiedziałem.

"Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała.

"Są inni pasażerowie," odpowiedziałem.

I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno.

"Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała.
"Dziękuję".

Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka ..
Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia ..

Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.
Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach.
Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę?
Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?

Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.

Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil,
którymi staramy się wypełnić nasze życia.

Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną.
Nie przegapmy ich..
Obrazek

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 3 marca 2015, o 18:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Obrazek

To co ten chłopak robi dla swojej babci jest przepiekne!

Giancarlo Murisciano opublikował na swoim profilu na Facebooku zdjęcie na którym trzyma swoją 87-letnią babcię Antonię, cierpiącą na chorobę Alzheimera. Zdjęcie zrobił w Sylwestra. Od tego czasu post otrzymał ponad 400 000 polubień.

Oto co napisał ten 28-latek:

"Oto miłość.
Ten 31 grudnia, może nie jest najlepszy w moim życiu, ale jest jego częścią.
Kiedyś trzymałaś mnie na kolanach babciu, dziś ja robię to samo dla ciebie, bez wstydu, bez obawy, chcę przypomnieć wszystkim, że to jest nasze życie i musimy przez nie przejść.
To jest moje życzenie na 2015 rok.
Mieć obok siebie kogoś kto będzie się tobą opiekował i dbał o ciebie, ale również będzie dzielił z tobą radość".


Jego babcia jest w bardzo złym stanie zdrowia, często go nie rozpoznaje. Ale oddanie chłopaka jest piękne.

Źródło: Giancarlo Murisciano
http://podaj.to/post/876,1,to-co-ten-ch ... iekne.html

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 25 marca 2015, o 09:34 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451
Ten starszy człowiek był ciągle ignorowany przez swoją rodzinę.
Ale brudne sztućce zmieniły wszystko!

Obrazek
Pewne małżeństwo mieszkało ze swoim 7-letnim synem i dziadkiem w jednym domu.
Przez wiele lat nestor rodu był bardzo pomocny. Nie tylko troszczył się o najmłodszych, ale także był złotą rączką jeśli chodzi o jakiekolwiek naprawy w domu.
Ułatwiał życie swoim najbliższym tam, gdzie mógł.
Niestety czas mija i nie oszczędza nikogo.

Stan zdrowia dziadka pogorszył się.
Zaczął słabo widzieć i słyszeć, miał problemy z chodzeniem i jedzeniem.
Gdy siadał przed telewizorem, zawsze włączał go bardzo głośno.
Nie dawał sobie rady także przy stole podczas posiłku.
Jeśli ktokolwiek chciał z nim porozmawiać, musiał liczyć się, że starszemu panu zajmie to naprawdę sporo czasu.
Nadszedł moment, w którym starszy człowiek zaczął być dla pary przeszkodą.
Nie mieli już siły na to, że cały czas niszczył ich zastawę i słuchał głośno telewizora.
Dawali mu więc plastikowe sztućce i talerze, kazali mu siadać przed odbiornik i zakładali mu słuchawki na głowę.
Nie mieli czasu nawet z nim rozmawiać, a jeśli on miał taką ochotę to odpowiadali mu:
„Nie teraz”.
A jeśli to nie skutkowało to dawali mu czekoladę, ale oczywiście mógł ją zjeść tylko u siebie w pokoju, aby nie ubrudzić kanapy w salonie.

W skrócie: Starszy człowiek nie był tak pomocny jak kiedyś więc stał się bezużyteczną rzeczą. 2 Jednego dnia kobieta weszła do pokoju synka.

Odkryła tam pudełko po butach, w którym leżały zużyte rzeczy: Jednorazowe plastikowe sztućce (najprawdopodobniej zabrane ze szkolnej stołówki), stare zniszczone magazyny, stare cukierki i nawet popsute słuchawki, których syn już nie chciał sam używać.
Matka wzięła te śmieci i wyrzuciła je.
Kiedy chłopiec wrócił do domu ze szkoły, zobaczył swoje pudełko w śmieciach.
Oburzony zapytał, dlaczego to zrobiła.
Mama odparła: „A co chcesz z tym zrobić?!”
Jego reakcja była ciosem prosto w serce. Mały odpowiedział:
„Zbieram to dla Ciebie i taty, kiedy będziecie starzy na pewno Wam się to przyda.”


Kobieta zaczęła gorzko płakać. Dopiero teraz – dzięki zachowaniu swojego małego synka zobaczyła, jak źle traktowała swojego ojca.
Nie miała do niego kompletnie szacunku.
Natychmiast pobiegła do niego i poprosiła, by dołączył do pokoju, w którym chwilę później wypili kawę i zjedli ciasto.
Rozmawiali godzinami…
Dowiedziała się wielu rzeczy, o których nie miała pojęcia, ponieważ nie miała czasu…
Dziadek w końcu był w centrum rodziny.
Tak, jak powinno być. 3 Kochani!
Pamiętajmy, że nikt z nas nie żyje wiecznie! Każdy się zestarzeje.
Traktujmy ludzi tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani.
Bądźmy wdzięczni naszym dziadkom i babciom, że tyle nam pokazali i mieli do nas cierpliwość, gdy byliśmy młodzi.
Szanujmy ich i postarajmy się, aby starość była dla nich łatwiejsza dzięki nam.
Załącznik:
starość.jpg

Czytaj dalej na: http://www.popularnie.pl/dziadek/?utm_s ... eBelowPost


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawdziwa historia
 Post Napisane: 5 kwietnia 2015, o 10:56 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lipca 2012, o 17:54
Posty: 12451

Plaga porzuconych dziadków i babć na święta


Obrazek
Lekarze alarmują, że coraz więcej rodzin przedświątecznym okresie oddaje dziadków i babcie do szpitali tylko po to, żeby mieć tzw. święty spokój. To, co się dzieje przed świętami „przechodzi ludzkie pojęcie”.

Według jednego z pracowników Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Zielonej Górze sytuacja, kiedy rodziny na święta wypychają ludzi starszych do szpitali, jest nagminna.

Ludzie, którzy podrzucają swoich bliskich „na przechowanie”, mówią coś w stylu:
„Bo mamusia źle się czuje” lub „z dziadkiem jest słaby kontakt słowny” i znikają – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

W opinii pracownicy SOR to, co się dzieje przed świętami „przechodzi ludzkie pojęcie” -
Po czym to poznajemy?
Np. gdy zbadamy człowieka i okazuje się, że nic mu nie jest, odsyłamy go domu.
Chwilę po tym nie możemy się już dodzwonić do rodziny, która go do nas przyprowadziła. Ślad po nich ginie.
Wzywamy policję, a ta mówi, że nikogo nie ma w domu.
Ludzie odstawią niewygodnego podopiecznego do nas i po prostu sobie wyjeżdżają
opowiada rozmówca gazety.

Swoich bliskich porzucają najczęściej ludzie dobrze usytuowani, którzy np. zaplanowali sobie wyjazd na święta do ciepłych krajów.


All/Wyborcza.pl
4.04.2015, 9:31
http://www.fronda.pl/a/plaga-porzuconyc ... 49506.html

_________________
Isaj40/9
Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny Syjonie!
Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judy: Oto wasz Bóg!


.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 5 kwietnia 2015, o 10:56 
 


Góra 
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strona główna forum » Potrzeby DUCHA i Duszy » Z BOGIEM NA CODZIEŃ


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Tłumaczenie phpBB3.PL